Patrzysz na wypowiedzi znalezione dla słów: Język niezależny komputerowo

Wjezdzam do usa i co dalej...?

Za miesiąc bede najprawdopodobniej w USA.
Chetnie wyslucham rady jak wynajć mieszkanie najtaniej i znajaść prace.
Jeśli ktoś jest w stanie mi pomóc znjaść prace lub zlecić oraz wynajać
mieszkanie
bardzo prosze o propozycje na mail.
Wykonam kazda prace fizyczna jak no. sprzatanie budowy, pomocnik budowlany
itp itd.
Moge poracowac przy komputerach, serverach typu linux, uczyć tajnikow
obslugi komputerowej z nauka pakietów biurowych.
wykonam wiele roznych i wyłacznie uczciwych robót jakie zostana mi zlecone.
Przyjme prace nawet na 2 lata za srednie wynagrodzenie.
Jestem niezalezny finansowo posiadam pewne oszczednosci i jestem w stanie z
gory opacac mieszkanie.

Potrzebuje jedynie pracy!!! :-)
Nie jestem  moze fachowcem w dziediznach budowlany, ale zapewniam ze jestem
pełny zapalu do ciezkiej pracy i bardzo szybko sie ucze.
 Postanowielem zaczać nowe zycie w USA.
Znam jezyk na poziomie poczatkujacym to znaczy ucze sie juz 7 miesiecy
metoda callana.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich.

 » 

Wjezdzam do usa i co dalej...?


Za miesiąc bede najprawdopodobniej w USA.
Chetnie wyslucham rady jak wynajć mieszkanie najtaniej i znajaść prace.
Jeśli ktoś jest w stanie mi pomóc znjaść prace lub zlecić oraz wynajać
mieszkanie
bardzo prosze o propozycje na mail.
Wykonam kazda prace fizyczna jak no. sprzatanie budowy, pomocnik budowlany
itp itd.
Moge poracowac przy komputerach, serverach typu linux, uczyć tajnikow
obslugi komputerowej z nauka pakietów biurowych.
wykonam wiele roznych i wyłacznie uczciwych robót jakie zostana mi zlecone.
Przyjme prace nawet na 2 lata za srednie wynagrodzenie.
Jestem niezalezny finansowo posiadam pewne oszczednosci i jestem w stanie z
gory opacac mieszkanie.

Potrzebuje jedynie pracy!!! :-)
Nie jestem  moze fachowcem w dziediznach budowlany, ale zapewniam ze jestem
pełny zapalu do ciezkiej pracy i bardzo szybko sie ucze.
Postanowielem zaczać nowe zycie w USA.
Znam jezyk na poziomie poczatkujacym to znaczy ucze sie juz 7 miesiecy
metoda callana.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich.


A moze masz jakis zawod?...

P.Z.

Direct Draw i ActiveX



| Nie mam niestety pod reka kompaktu z MVC, ale SDK do DirectX to
| osobna rzecz i raczej trzeba to sciagnac osobno. Run-time do DX jest
| wlasciwie na kazdym kompakcie z grami lub pisemkami o grach
| komputerowych. SDK ma chyba z 80MB i trzeba pociagnac z sieci albo od
| kolegi...

| milosz danielewski

   moglby mi ktos to przeslac (ddraw.dll). ?


 Podeslac moge, ale watpie zeby to bylo wszystko co bedzie niezbedne
do uruchomienia aplikacji. Jak juz sugerowalem, najprosciej pozyczyc
CD od jakiegos kolegi kupujacego SecretService albo cos w tym stylu (
sam run-time nie jest zbyt obszerny). Jesli chcesz wersje dla
developerow musisz niestety pociagnac z sieci.

A swoja droga to
jest bez sensu, mam wszystkie potrzebne biblioteki, dokumentacje. Moge
program skompilowac , ale nie moge uruchomic. viva MS


 Tyczy sie to nie tylko DX, podobnie jest z OpenGL. Wynika to
prawdopodobnie z tego ze biblioteki sa "bytami niezaleznymi" od danej
wersji i implementacji jezyka.

ps: a moze ktos by mi sprobowal odpowiedzec na poprzednie pytanie (to
o ActiveX, chyba jest prostsze)


 To juz niestety nie ja :(

milosz danielewski

Jak przetlumaczyc... (2)



| A o co chodzi? "Czcionki firmy XXX zawieraja m.in. font TimesNewRoman"
| Wielkosc fontu podajemy w punktach (1/72"), a wielkosc czcionki w
| kilobajtach (na dysku). Font to cos abstrakcyjnego. Ale juz jest taki
| balagan...
  Nie, nie, nie.


???

  Font to kroj  a nie plik (wielkosc w kilobajtach)
  ani wielkosc w punktach.
  Kroj charakteryzuje sie takimi cechami jak "szeryfowy"
 "bezszeryfowy", "blokowy", ewentualnie "pisanka"  itp cechy.


Wlasnie o tym mowilem, Times to zestaw ksztaltow, niezalezny od platformy i
oprogramowania...

  Tylko w niechlujnym jezyku mowimy  o pliku z krojem
  jako  foncie i wyrazamy go w kilobajtach.


A przez analogie do czcionek drukarskich (metalowych) mozna chyba pliki
ktore sa technicznym ich odpowiednikiem (fizyczna(?) matryca) takze nazywac
czcionkami.

  A wielkosc punktowa (w realiach komputerowych) mozna
  ksztaltowac dosc dowolnie.  Probowaliscie na drukarce
  HP zrobic naprawde wielka litere A ???


No, niektore programy nie chca wiecej niz 128 czy 256 pt, co dla laika
komputerowego wyglada dosc tajemniczo...

Tomek

 » 

Klienci czy klienty?

A ile osób mówi edytorzy tekstu? W Chipie np. wszyscy piszą "klienty".
Myślę, że niezależnie od przyzwyczajeń niektórych osób należy pisać i
mówić
"klienty". Bo skoro tylko niektóre osoby używają tej formy, to forma
"klienci" staje się ewidentnie zła.

--
Piotr Kresak

| Tylko jedna z 6 przepytanych osób (nie prowadząca jednak zajęć
| na tem temat) by powiedziała:  "klienty". Większość,  w tym wykładowca
| przedmiotu "Sieci komputerowe", oraz niżej podpisany, zajmujący się
| obliczeniami równoległymi i rozproszonymi,  by  mówiła: "klienci".
| To trudno powiedzieć dlaczego. Jeszcze będę  badał sprawę.
| Oczywiście, jednocześnie wszyscy mówią: "piloty od telewizorów".

| Sześć to mało :)

| A dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że 'piloty' są już bardziej
| 'zadomowione'. Szczerzee mówiać nie pamiętam (młodziuśki byłem ;) )
| jak sprawa wyglądala na początku, kiedy dopiero pojawiały się u nas
| telewizory z pilotami.
| Rafal 'Negrin' Lisowski


Dobrze piszesz - na początku nikt nie dał po łapach, nauczyciele i
dziennikarze przespali sprawę, to i tak mamy. Dobrze, że poloniści nie
zostają pilotami. W języku to mogą pochrzanić i nic się nie dzieje - jest o
czym pisać...

praca informatyk itd

dnia 17/10/2004 osobnik zwany dick wystukal :

Witam mam pytanko do informatykow i nie tylko z warszawy
jak wyglada szansa znalezienia pracy i jakies teoretyczne zarobki
w warszawie dla informatyka mgr inz tyle co po studiach doswiadczenie
zawodowe praktycznie "zadne" kilka praktyk w czasie studiow
zainteresowania i umiejetnosci sieci komputerowe, systemy, hardware,
programowanie raczej slabo jezyk angielski srednio


tak naprawde zalezy od tego jak bardzo chesz. Niezaleznie od wiedzy,
zwykle kandydatow odrzucam bo niewiele umieja, jak ty :), ale za to
maja wygorowane zadania placowe i warunkow pracy :( a mowia ze jest
bezrobocie

NTG : pl.praca.oferowana

Jak zostac grafikiem?

Hi

Mam do Was pytanie - jak zostac grafikiem komputerowym?


Zacznik robic to co robi grafik.

Czy praca grafika jest trudna?


Na poczatku wszystko jest trudne.

Jakie trzeba miec predyspozycje i umiejetnosci?


Umiejetnosci i doswiadczenia nabywasz w czasie nauki i pracy.

Jakie nalezy ukonczyc kursy i jaka zdobyc wiedze?


Dobrze by bylo zasiegnac jezyka.
Na pewno podstawy grafiki (nie komputerowej), teorii kolorow itp.

Zdaje sobie sprawe, ze zeby byc dobrym, trzeba zeby na tym zjesc, ale
kazdy mistrz mial kiedys swoje poczatki. Bardzo prosze o opinie na
temat kursu, trwajacego 140 godz. - nauka obslugi programow takich
jak: PageMaker 6,5, QuarkXPress 4, FreeHand 8, CorelDraw 9, Photoshop


Wszelkie kursy grafiki, komputerowe (prawa jazdy tez) nastawiaja sie na
zarobek a nie na solidne wyksztalcenie podopiecznych.
Nie znam dobrego kursu co nie znaczy, ze takiego nie ma.
Pomijajac kurs dobrze by bylo, zebys sprobowal zahaczyc sie w ktorejs z
lepszych firm reklamowych jako praktykant czyli za darmo (chociaz
niekoniecznie ;))).
Jesli zobacza, ze jestes pomocny i szybko sie uczysz to byc moze nawet tam
zostaniesz na stale.
Niezaleznie od tego bedziesz mial juz doswiadczenia.
Duuuuuzo zalezy od Ciebie i Twoich zdolnosci.

pozdrawiam
Jerzy Znamirowski

http://www.ns.medianet.pl/~jurek
0604 361-647

Książka o API

Mam następujące pytanie do Grupowiczów. Jaką książkę z funkcjami API
polecacie mi Państwo? Zależy mi na tym, by mieć jakąś grubą "cegłę", w
której znajdę:
- przykłady do podanych funkcji (nie do wszystkich oczywiście, ale do
większości podstawowych f-cji)
- dobry (szczegółowy) spis treści wraz ze skorowidzem
- funkcje skatalogowane tematycznie (im więcej będzie tych funkcji, tym
lepiej...).
Zależy mi na tym, by książka do API była niejako 'niezależna' od
konkretnego języka programowania, tzn. by zawierała głównie same
definicje bez ogólnych informacji nt. programowania w danym języku.
Zdecydowanie częściej wykorzystuję C++ niż Delphi, więc gdyby ktoś z
Państwa mógłby mi zaproponować jakąś dobrą "encyklopedię" funkcji API to
będę bardzo wdzięczny. Chodziłem ostatnio po księgarniach komputerowych,
ale nic ciekawego nie znalazłem.

I jeszcze jedno pytanie. Czy z każdym nowym Windows'em funkcje API są w
jakiejś części modyfikowane, czy jedynie dodawane są nowe procedury?
Chodzi mi o ewentualną skalę zmian na przestrzeni ostatnich lat. To
dosyć ważne dla wyboru literatury, która w naszej dziedzinie przedawnia
się wyjątkowo szybko.

Pozdrawiam.

PKP - rozklad jazdy


Dla przypomnienia sprawy,na Polboxie nie zamieszczono rozkladu
jazdy,zamieszczono komputerowy program HAFAS chroniony prawami
autorskimi,bedacy wlasnoscia niemieckiej firmy HaCon Gmbh.Jest to program
#planowania podrozy# gdzie rozklad jazdy jest tylko jedna z wielu baz
danych.W Niemczech kosztuje on 30 DM,oczywiscie w wersji bardziej
rozbudowanej graficznie i multimedialnie,ale jak dojdziemy do nakladu 30
tys.egzemplarzy i tloczenia CD to nasza cena tez bedzie mogla byc nizsza.
Reszta dyskusji bardzo ciekawa i nie pozbawiona racji.
W cenie jest wliczona roczna /w okresie obowiazywania rozkladu/ darmowa
aktualizacja a tych juz bylo kilkanascie powaznych zawierajacych ponad 100
zmian.


Tak to jest, jak ludzie gadaja co im slina na jezyk przyniesie, nawet nie
wiedzac o czym. Mam nadzieje, ze powyzsze nauczy kogos, zeby dowiedziec sie
w czym rzecz zanim zacznie plesc glodne kawalki o "zlodziejstwie".

Dodam tylko, ze piractwo JEST nielegalne, czegokolwiek by nie dotyczylo i
niezaleznie od pretensji, jakie zywimy do legalnego producenta, ktory ustalil
taka, a nie inna cene.

Pozdrawiam,

"Sa takie chwile----------------------------
 w zyciu zolwia,----------------------------
 ze musi komus--------------- Maciek Sniezek

inicjatywa ustawodawcza zmiany ortografi (usunąć: ó,ch,rz)

ale co sądzicie o nowym fragmencie:

| NOWE!!!
| W 20 letnim okresie dostosowywania szkoły akceptowane będzie też "ż"
| zamiast "sz", tam gdzie "sz" w nowej ortografi zastąpi obecne "rz".
| Tak więc akceptowane będą np. słowa: "pżybory", "tżeba", "kżywa"...,
mimo
| poprawnej formy: "pszybory", "tszeba", "kszywa"...
| KONIEC NOWEGO!!!!


Sądzę, że język jest wybitnie odporny na odgórne normalizacje,
na dobre i na złe. Więc niezależnie od tego na jakiej drodze
zamierzasz przeprowadzić tę reformę (Ustawa? Szacowne
Gremia? Choć tu już w ogóle nie wróżę powodzenia) tzw.
szeroki naród Cię po prostu oleje.

Kiedy już pokonasz te drobne trudności, pozostanie Ci
tylko wprowadzenie nowego znaku dla "dż" do wzorników
liternictwa, a przede wszystkim do systemów operacyjnych
i programów komputerowych. Oczywiście nie osobiście,
a za pomocą takich firm jak np. Microsoft. Myślę, że
z przyjemnością przychylą się do Twojej propozycji, ale na wszelki
wypadek zacznij do nich słać maile już teraz.

Jak widzisz dpisuję na Twoje propozycje w miarę serio,
mam nadzieję, że to docenisz.
Ale to już prawdopodobnie ostatni raz...

T. D.

root - czy to sluszne ?


Nie. Umiejętność rozszyfrowania polega na możliwości poznania tekstu jawnego
bez żadnej wątpliwości. Co z tego, że będziesz znał 2^8 możliwych wartości
tekstu jawnego.
pkot


I ty piszesz ze masz jakies pojecie o kryptografii?
2^8 = 256. Znajdz mi na poczatek taki tekst jawny, w jezyku polskim, zeby po
zaszyfrowaniu jakimkolwiek ustalonym kluczem jawnym, dal sie odszyfrowac w
256 majacych sens polskich i roznych zdan.
Czyli piszesz glupoty.

pozwalajace ocenic ktore z nich sa bardziej prawdopodobne lub wrecz poprawnie
odszyfrowane: np. jest znanym faktem ze skompresowanie dokumentu przed
szyfrowaniem ulatwia zlamanie lamanie szyfru metoda brute force i to niemal
tak, ze problemstaje sie niezalezny od wielkosci pliku ktory zaszyfrowales i
potegowo zalezny  od dlugosci klucza ( a nei wyladniczo... ). takie same
efekty daje wiadomosc o tm, ze tekst jawny jest w jakims szczegolnym
formacie  komputerowym np. .doc. Dlatego przed szyfrowaniem powinno sie
obcinac preambuly definiujace typ pliku ( kompresja jest o wiele bardzie
zlosliwa i nawet odciecie preambuly nie czyni jej wykrycie trodniejszym, chco
rozpoznac ze masz .doc bez preambuly moze byc trodno ( zapewne nie do konca
znam format, moze tak nie jest?)).

Pozdrawia
KK

wycofać Windows z państwowych urzędów

epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Adam"

| Człowieku, pracowałeś kiedykolwiek w organizacji większej niż Pan Stasio
| and Syn? XP HE nie nadaje się do zcentralizowanego zarządzania. Ani nie
| działa w domenie, ani nie wspierają go rozwiązania Novella...
| Nie mówiąc już o tym, że we wszystkim trzeba podłubać, żeby można było
| dać to użytkownikom. Niezależnie od tego, czy będzie to XP, czy Debian,
| czy SuSE.
Fakt - Windows XP HE nie nadaje się do pracy w sieciach lokalnych SBS
czy Novell. Jednak w polskich urzędach jest wiele komputerowych
stanowisk samodzielnych, z zainstalowanym Windows XP HE, pakietem MS
Office i podłączonych do internetu.



obsługi tychże komputerów.
(oczywiście, jeśli mówimy o urzędzie gminy w Pipidówku Dolnym, gdzie
jest jeden (słownie - jeden) komputer, zgodzę się, że nie ma sensu
stawiać domeny dla tego jednego komputera, ale w większych sieciach...)

| przeglądarki Internet Eksplorer, nie akceptując Mozilli (FireFox'a).
| Nieprawidłow'o używa'sz apostrof'u.
Mógłbyś mnie oświecić, dlaczego tak uważasz?


Dlatego, że w języku polskim apostrofu się w takim miejscu nie stawia.
Apostrof służy do oznaczenia, że litera stojąca przed nim nie jest
wymawiana.

RFD: pl.rec.muzyka.klasyczna


| Tu MOGĘ się mylić, ale określenie "poważna" mogło zostać wymyślone tylko
| dla podkreślenia kontrastu między "głównym nurtem", a muzyką popularną.
| W czasach, gdy określenie "lubię muzykę" oznaczało wykonawców
| popularnych (niezależnie czy Fogga, czy Niemena), muzykolodzy wymyślili
| muzykę "poważną", aby się odróżnić.

Co nie zmienia faktu, że to nazwa wymyślona przez specjalistów.


A jaki masz na to dowod, bo poza drobna definicja w Komputerowym slowniku
jezyka polskiego PWN, pod hasłem "powazny" nigdzie nie znalazlem definicji
tego terminu, a juz szczegolnie w encyklopediach muzycznych?
Jesli znasz takie zrodlo, to b.prosze o namiar.

____________________________
Wojtek "Cozy" Kozłowski
<<Watch out where the Huskies go
And don't you eat that yellow snow|

Język polski

otwarli ponoć też jest poprawnym słowem od paru lat

świat się kończy...

nie, po prostu idzie do przodu. zresztą, jak to wyłumaczył mój wykładowca od lingwistyki komputerowej, skoro takie słowa są używane, to nie można ich ignorować i nie uznawać za część języka polskiego, niezależnie od tego co sądzi Rada J.Pol. Zresztą puryzm językowy jest, jakby się dobrze zastanowić, trochę bez sensu, bo większość słów, których teraz używamy, kiedyś była takim odstępstwem od normy jak 'otwarli' od 'otworzyli'. Czemu niby te stare "błędne" słowa miałyby być lepsze od nowych "błędnych" słów?

informatyka

ja moge powiedziec, jako ze kiedys bylem w takiej sytuacji jak ty, a dzis jestem szczesliwym studentem informatyki, ze jedyne co musisz zrobic zeby dostac sie na ten kierunek to byc dobrym z matmy. Tyle starcza.
Jesli jestes ambitniejszy i chcesz sie wybrac na UW badz UJ to musisz troche wiecej sie postarac i dolozyc do nauki fizyke badz informatyke.
Angielski oczywiscie tez sie przydaje, ale w dzisiejszych czasach niezaleznie od kierunku kazdemu wypada znac ten jezyk perfekcyjnie.
Jezeli chodzi o rzeczy zwiazane z informatyka. Z tego co widze to osoby ktore poszly na infe nie wiedzac za duzo konkretnych rzeczy z tej dziedziny musza duzo nadrabiac, aczkolwiek radza sobie. Ja idac na studia nie bylem jakims wybitnym informatykiem mialem pojecie o robieniu stron www, znalem html i troche php, umialem programowac w visual basic (co prawda na studiach nie kontynuuje tego jezyka, ale przydalo sie go znac bo dzieki niemu wiedzialem o co w programowaniu wogole chodzi), no a poza tym wiedzialem jak wyglada Linux
Podsumowujac, jesli chcesz isc na informatyke szlifuj matme. Jesli juz martwisz sie na zapas to mozesz wziac sie za rzeczy typowo komputerowe, ale to niezbedne nie jest

Wielozadaniowość


| | Wątki - czy one nie odchodzą do lamusa?
| Niby dlaczego?
| A bo często spotykam się ze stwierdzeniem, że aby zacząć stosować
| zrównoleglanie na bardzo szeroką skalę, to trzeba wymyśleć technologie
| bardziej wygodne dla programisty niż wątki.
| Nie. Na pewno przydadzą się narzędzia pozwalające programistom myśleć na
| wyższym poziomie abstrakcji, ale wątki, jako byt systemowy pozwalający
| na uzyskanie współbieżności w obrębie jednego procesu nie traci przez to
| racji bytu.

Acha, w taki sposób... a jak jest z tymi wyższymi poziomami abstrakcji na
dzień dzisiejszy?


Słabo. W językach "masowego rażenia" skala jest od całkowitego braku
formalnego wsparcia dla wątków (C++, gdzie każdy sobie radzi jak umie -
chociaż należy oczekiwać poważnych zmian w tym temacie w najbliższych
latach) do wsparcia prymitywnego, który ciężko nazwać wysokopoziomowym
(Java i podobne).
W językach niszowych skala jest znacznie szersza, ale też przez ich
niszowość niedostępna dla szerszej rzeszy programistów.

Różni światli ludzie prorokują różne warianty na przyszłość, łącznie ze
spaktakularnym upadkiem obecnych technologii i powstaniem nowych.
Osobiście na taki obrót sprawy bym jednak nie liczył.

Jeżeli się uczysz, to w okolicy C++ poleciłbym Boost.Threads oraz różne
orbitujące wokół tego warianty (futures, executors, itp.), na pewno
pomoże też przegląd tego jak współbieżność załatwia Ada (ale to w ramach
poszerzania światopoglądu - to jest po prostu klasyka).
Coraz większą widoczność w branży zdobywają też techniki lock-free, ale
generalnie można je porównać do jazdy na rowerze na jednym kole - i to
niekoniecznie tylnym. Da się, ale jest to sport elitarny i można przy
nim osiwieć.

Niezależnie jednak od języków i technologii, wątek jest pojęciem
systemowym i dopóki nie zmienimy fundamentalnie *tego* elementu
komputerowego świata, to wątki będą się miały bardzo dobrze.

czym jest COM/COM+/DCOM?

Czy ktoś umiałby mi łopatologicznie wytłumaczyć czym są COM, COM+ i DCOM
Microsoftu? Czytałem definicje z Internecie i encyklopedii komputerowej
ale


technologia pakowania klas do modułów wykonywalnych w sposób czyniący je
niezależnymi:
- od technologii w której biblioteki powstały
- od technologii w której tworzy się klientów
- od nośnika komunikacji (z punktu widzenia klienta biblioteka zdalna i
lokalna wyglądają identycznie, warstwą komunikacji zajmuje się sama
technologia)

com przez długie lata stanowił wspólną platformę obiektową dla różnych
języków i technologii (com servery, czyli moduły dostarczające implementacji
klas tworzyło się w niektórych technologiach łatwo, w innych dużo trudniej,

servery, co ma swoje plusy - jezeli kawałek oprogramowania wykonany jest w
technologii com, to łatwo możesz go użyć ze swojej aplikacji [tak zawołasz
chociażby sporo funkcji samego systemu, internet explorera, office itd.].

technologię tę zastąpił dopiero .net, który zarówno w aspektach wspólnej
platformy obiektowej dla różnych języków, przetwarzania rozproszonego jak i
wersjonowania [sic!] ma znacznie doskonalsze rozwiązania.

powiązanie między com i .net oczywiście istnieje, w obie strony.

nie rozumiem. Iloraz inteligencji mam wysoki a pojąć tych definicji nie
zdołałem.


nie ucz się przez definicje, tylko przez przykłady. z programowaniem jest
jak z pływaniem, możesz przeczytać sto podręczników dla opornych, a pływać i
tak nauczysz się dopiero jak sam spróbujesz.

Wiktor Zychla

Java sandboxing

W uzupełnieniu uwag Marka na temat sandboxing< zamieszczam fragment
artykułu, opublikowanego w magazynie Chip 5/98 na temat bezpieczeństwa w
sieci:

Bardzo popularną metodą wzbogacania  stron WWW stało się obecnie

umieszczane na serwerach w postaci jednolitego kodu pośredniego. Podczas
wczytywania odpowiedniej strony WWW Maszyna Wirtualna przeglądarki
przekształca ten kod w program wykonywalny. Kod pośredni jest więc
niezależny od systemu operacyjnego, gdyż dopiero Maszyna Wirtualna danego
komputera  umożliwia jego wykonanie. Aplet taki jest sprawdzany przez wiele
mechanizmów zabezpieczających. Cały proces może np. odbywać się w
odizolowanym obszarze, tzw. piaskownicy (sandbox). W tym środowisku aplety
Javy mogą swobodnie funkcjonować, nie mając możliwości wyrządzania żadnych
szkód.(...) Praktyka wykazała, że także mechanizm sandbox może zostać
przełamany. Przyczyną takiej sytuacji są zarówno pewne usterki techniczne
(bugs), jak i niedoskonałości całej koncepcji, wynikające z faktu, że model
języka był wprowadzany do języka Java z pewnym opóźnieniem. Do tej pory
udało się wprawdzie szybko usunąć większość dużych usterek, jednak w dalszym
ciągu mechanizm  ten nie jest stuprocentowo bezpieczny.

Tak więc Chip faktycznie zaproponował piaskownicę< ale zrobił to "z pewną
wstydliwością", tylko na początku tekstu i italikami. Widać uważają, że nie
im lansować polskie nazewnictwo komputerowe. Osobiście postąpiłbym dokładnie
odwrotnie - w całym tekście pisałbym o piaskownicy z początkowym
zaznaczeniem, że chodzi o sandbox.


Tlumaczenia nie znam poza przeczuciem ze moze to wyrazenie (piaskownica)
referuje do "zakopania w piachu" co symbolizuje ograniczenie swobody
dostepu do potencjalnie niebezpiecznych funkcji dla systemu klienta, jak to
wyrazone w ponizszej definicji.

Sandbox Definition:
The sandbox security model provides for a fairly limited but safe
environment in which to run untrusted Java applet downloaded across the
web. The sandbox is a set of limitations on untrusted applets designed to
prevent those applets from taking any action that would compromise the
client system. The restrictions are implemented by restricting access to
certain APIs through security exceptions.


--

warto zajrzec: http://zls.mimuw.edu.pl/~alx/slownik/slownik.html

reverse engineering


Witam,
czy istnieje jakis consensus w sprawie
tlumaczenia zwrotu w temacie?


W sprawie konsensu nie mam pojęcia i sam bardzo chętnie bym się
dowiedział, jak toto nazwać ludzkim językiem. Rozumiem, że chodzi o
działania, które w Ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych
zostały określone jako:

,,3) zwielokrotnianie kodu lub tłumaczenie jego formy w rozumieniu art.
74 ust. 4 pkt 1 i 2, jeżeli jest to niezbędne do uzyskania informacji
koniecznych do osiągnięcia współdziałania niezależnie stworzonego
programu komputerowego z innymi programami komputerowymi, o ile zostaną
spełnione następujące warunki:

a) czynności te dokonywane są przez licencjobiorcę lub inną osobę
uprawnioną do korzystania z egzemplarza programu komputerowego bądź
przez inną osobę działającą na ich rzecz,

b) informacje niezbędne do osiągnięcia współdziałania nie były
uprzednio łatwo dostępne dla osób, o których mowa pod lit. a),

c) czynności te odnoszą się do tych części oryginalnego programu
komputerowego, które są niezbędne do osiągnięcia współdziałania.''
(art. 75 ust. 2 pkt. 3, http://prawo.fnet.pl/ust/praut/001/text.html#7)

I czy przyjete sa sformulowania
"dezasemblacja" i "dekompilacja"?


Zapewne są przyjęte -- choć wolałbym określenie 'deasemblacja'
[przeszukanie zasobów google'a na okoliczność występowania terminów
'desassemblation' i 'deassemblation' dało jeden znaleziony przypadek
'desassemblation', w odniesieniu do mikrotubul, 'deassemblation' jest o
wiele więcej; ale to tylko na marginesie]. O ile dobrze rozumiem te
terminy, ich znaczenia nie do końca się pokrywają: 'deasemblacja' to
tłumaczenie z kodu maszynowego do źródłowego asemblera, zaś
dekompilacja to tłumaczenie z dowolnego kodu binarnego do dowolnego
kodu źródłowego (i tu deasemblacja byłaby przypadkiem szczególnym
dekompilacji).

O ile dobrze rozumiem cytowaną ustawę, dekompilacja (w tym i
deasemblacja) to tylko jeden ze środków służących do 'reverse
engineering' (jeszcze raz: jak tego potwora przetłumaczyć?)

HTH,
Jubal

polskie podatki

| z prosba o porade do fachowcow:
bNie wiem, czy mozna mnie uznac za fachowca

na pewno wiekszego ode mnie. :


watpie, moj zwiazek z podatkami sprowadza sie do tego, ze czasem je place.

bpolecalbym lekture np. "Najwyzszego czasu", jesli szuka Pan skrajnych
bpogladow, to czego jak czego, ale skrajnosci to Januszowi
Korwin-Mikkemu
bodmowic nie mozna. Wszelkie pisma prawicowe - "Nasz dziennik", "Nasza
bPolska", Mysl Polska" - z pewnoscia znajdzie Pan tam cos zabawnego.

| zalezy mi na stworzeniu quazi-antologii artykulow poswieconych tej
| tematyce.
bRany, a po co to Panu?

gdyz niestety takie terminy przyszly, ze trzeba w koncu prace dyplomowa
usmazyc. dobrze, ze karnawal sie skonczyl i deszcz ciagle pada.


Jesli znajdzie Pan cos ciekawego na temat podatkow w kontekscie sponsoringu
i dzialalnosci charytatywnej, prosze dac znac, chocby off the record, bo nie
dla wszystkich to musi byc interesujace.

tak podejrzewalem. zreszta gdybym nawet spotkal sie z zyczliwym przyjeciem
i
zrozumieniem, to i tak efekt bylby chyba niewspolmierny do poswieconej
energii. swoja droga dziwne, ze gazecie tej nie zalezy na oswieconym
sposobie zaistnienia w swiecie mediow (aka multimediow vel mediow
elektronicznych). z radoscia natomiast kontempluje dzial
internetowo-komputerowy owej gazety. masa pouczajacych informacji (dodam
tylko, ze redagowanych przez kobiete - daleki jestem od dyskryminacji, w
koncu red.nacz. "Entera" tez jest kobieta)


Osobiscie podejrzewam, ze powinno tu sie cos zmienic - Andrzej Urbanczyk
jest osoba rozsadna i nowoczesna w mysleniu, a poza tym zna sie na mediach.
Niezaleznie od politycznych aspektow jego nominacji, mysle ze redakcji moze
to tylko wyjsc na dobre, zreszta, gorzej byc nie moze (zartuje, w ich
wypadku - zawsze moze byc jeszcze gorzej)

to chyba wstepne dzialania redakcji przed prima aprilis, albo proba
utrzymania czytelnikow w dobrej formie przy pomocy smiechoterapii. trudno
uwierzyc, ze jest to permanentny stan ogolnopolskieg


Jak wyzej, przynajmniej mam taka nadzieje, bo inaczej srodze bym sie zawiodl
na Panu Posle, ktorego skadinad lubie i szanuje. *Czy wie Pan, ze jest to
jeden z nielicznych politykow, ktory mowi dokladnie tyle, ile dziennikarz
potrzebuje, uwzgledniajac specyfike danego medium i jezykiem takim, ze mozna
to w zasadzie cytowac prawie bez obrobki? Takie talenta w media relations
wsrod politykow trafiaja sie rzadko.

Pozdrawiam i prosze o kontakt, gdyby znalazl Pan cos ciekawego na temat, o
ktorym pisalem,

Jakub Spiewak

www.brand.pnet.pl

Ochrona praw autorskich w internecie

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r.
o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

"Art. 1. 1. Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności
twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci,
niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).
2. W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory:
1) wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi
(literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy
komputerowe),
2) plastyczne,
3) fotograficzne,
4) lutnicze,
5) wzornictwa przemysłowego,
6) architektoniczne, architektoniczno-urbanistyczne i urbanistyczne,
7) muzyczne i słowno-muzyczne,
8) sceniczne, sceniczno-muzyczne, choreograficzne i pantomimiczne,
9) (1) audiowizualne (w tym filmowe).
21. (2) Ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia; nie są objęte
ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje
matematyczne.
3. Utwór jest przedmiotem prawa autorskiego od chwili ustalenia, chociażby
miał postać nie ukończoną.
4. Ochrona przysługuje twórcy niezależnie od spełnienia jakichkolwiek
formalności."

Na jednym z forów GW od pewnego czasu pisuje osoba, która metodą
Copy&Paste wkleja jako własne całe wypowiedzi innych osób z usenetowych
list dyskusyjnych i innych forów dyskusyjnych. Moim zdaniem każda
wypowiedź (oprócz wyjątków określonych ustawą) podlega ochronie ("w
szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory: (...) wyrażone
słowem"). Jeśli ktoś ją przytacza, powinien wyraźnie zaznaczyć, że jest
to cytat, ew. podać źródło (choć to rzadki obyczaj). Z całą pewnością
niedopuszczalne jest popełnianie plagiatu: ktoś przecież włożył pewien
trud w wyszukanie jakiejśinformacji, przełożenie jej na język polski a
następnie ubranie jej w szaty własnego zdania - i to właśnie zdanie jest
chronione prawami autorskimi.

Proszę o opinie albo o wyprostowanie mnie, jeśli się mylę.

Nie chce placic VATu

Panowie. To co piszą w wyjaśnieniach, interpretacjach, książkach możecie
sobie potraktować jako dobrą literaturę do... łóżka. Liczy się prawo. A to
mówi wyraźnie:

Art. 50. 1. Minister Finansów, w drodze rozporządzenia:... ustala ...
... 5.  Do 31 grudnia 2000 r. stawkę podatku 0% stosuje się do:
1) sprzedaży w kraju:
a) wydawnictw prasowych (SWW 2711) i wydawnictw dziełowych (SWW 2712),
oznaczonych stosowanymi na podstawie odrębnych przepisów symbolami ISSN i
ISBN,
b) nut i map (SWW 2713-11, 2713-12),
c) publikacji w języku Braille'a,
2) usług polegających na drukowaniu wydawnictw dziełowych i wydawnictw
prasowych,
3) importu:
a) drukowanych książek i broszur (ex PCN 4901) oraz gazet, dzienników i
czasopism, ilustrowanych lub nie, zawierających materiały reklamowe (PCN
4902), oznaczonych stosowanymi na podstawie odrębnych przepisów symbolami
ISBN i ISSN,
b) nut drukowanych lub w rękopisie, nawet ilustrowanych lub oprawionych (PCN
4904 00 00 0),
c) map, map hydrograficznych, map morskich wszelkich rodzajów, również
atlasów, map ściennych, planów topograficznych, drukowanych (ex PCN 4905),
d) publikacji w języku Braille'a (niezależnie od kodu PCN),
4) usług związanych ze sprzedażą towarów, wymienionych w pkt 1 i 3,
wykonywanych na podstawie umowy agencyjnej lub zlecenia, pośrednictwa,
komisu lub innych umów o podobnym charakterze.

Przepis stwierdza wyraźnie że sprawa stawka 0% dotyczy sprzedaży/importu.
Nie ma tam mowy o składzie komputerowym, skanowaniu, itp. Poza tym osobne
przepisy Biblioteki Narodowej ustalają co może być oznaczone numerem
ISBN/ISNN a co nie. Bo tylko produkt poprawny wg założeń Biblioteki
Narodowej jest podstawą do stawki 0%.

Poza tym radzę trzymać w dokumentach kserokopię nadania numeru ISBN/ISNN
przez Bibliotekę Narodową danemu klientowi, bo to też jest kontrolowane
przez UKS.

To tyle, na ten temat. Wybór czy płaćić VAT czy też nie należy do was,
pytanie jest czy nie zapłacicie go po kilku latach z nawiązką i wszelkimi
odsetkami. A poza tym chyba wszyscy wiemy że i tak firmy nie płacą VAT-u, bo
podatek ten jest zapłacony przez zwykłego śmiertelnika (Kowalskiego).

Proszę o pomoc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!­!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Tu bym się nie zgodził. Bardzo często korzysta się z różnych kruczków,
zawartości rejestrów (bo WIEMY, co w nich jest) i innych takich
rzeczach, których nie można uogólnić bo dotyczą TEGO KONKRETNEGO
zagadnienia. Wtedy ŻADEN kompilator nie może się z tym równać.


:-) dobra, ja sie poddaje. nie chce mi sie dluzej argumentowac. Dodam
jedynie,
ze proponuje Ci zagladnac w debuga programu stworzonego za pomoca
zaawansowanego kompilatora i zaczac sledzic rejestry. Kompilator uzywa
sztuczek czesciej niz czlowiek przypuszcza. xor eax,eax zamiast adresowania
natychmiastowego jest na porzadku dziennym.

Faktycznie, kiedyś takty procesora się liczyło, teraz czasami też się to
przydaje.


wiedza ta daje troche... ale biorac pod uwage, ze obecnie informatykow ucza
na bazie programowania obiektowo orientowalnego, to oni za duzo z takich
rzeczy nie rozumieja. Sam czesto z informatykami rozmawiam, jak ktorys z
nich tlumaczy mi dane zagadnienie metoda obiektowa to powatpiewam w to, zeby
siegali do takich archaizmow jakim jest asm, ze wzgledow ich kompatybilnosci
;) w zasadzie rzecz ma sie tak, ze zmierzamy do coraz to wiekszej
enkapsulacji jezykow programowania. jezyki niezalezne od maszyn... niedlugo
beda niezalezne od srodowisk... idziemy ku coraz to szybszym procesorom,
programisci tez wola
sobie uproscic prace, nie jest powiedziane, ze taka moc obliczeniowa trafi
do uzytkownika (gracza komputerowego). Ten ma najmniej do powiedzenie... bo
gdyby mial, nie musialby wymieniac sprzetu co chwile... co z tego ze 60%
firm optymalizuje kod... jak 40% tego nie robi bo ma inne zalozenia / nie
potrafi... a on chce uzywac tego oprogramowania -musi wymienic sprzet, a
co za tym idzie, zydek w banku zarabia, serwis zarabia, hurtownia zarabia,
fabryka zarabia, informatycy zarabiaja, telekomunikacja zarabia, panstwo
zarabia, wszyscy sie ciesza.

Co Wy na to?? pytam sie fachowcow

Z listy dykusyjnej, dostalem od kumpla....

Wzięte z chipa (nie weryfikowałem):

 We wszystkich niemal witrynach komputerowych przewodnim tematem stał się
opublikowany niedawno przez Chrisa Pageta dokument, w którym ten niezależny
badacz zabezpieczeń informuje o fundamentalnym i niemożliwym do naprawienia
błędzie ukrytym w interfejsie API Win32 - podstawie wszystkich współczesnych
systemów Windows. Wśród możliwości otwieranych przez najnowszą "dziurę"
znajdują się takie "atrakcje", jak kradzież haseł, plików czy uruchamianie
dowolnie wybranych programów (np. formatujących dysk twardy).

Jak informuje Paget, na trop usterki wpadł on dzięki wyznaniu wiceprezesa
Microsoftu Jima Allchina - podczas przesłuchania w procesie antymonopolowym
firmy poinformował on o istnieniu błędów w Windows, których nie można
ujawnić
(poprzez publikację kodu źródłowego systemu) ze względów... bezpieczeństwa
narodowego.

W skrócie błąd ten, znajdujący się w konstrukcji mechanizmu przesyłania
komunikatów między oknami znajdującymi się na Pulpicie, pozwala na
maksymalne
podniesienie poziomu uprawnień (do "local system") dowolnego użytkownika,
który jest zalogowany na danej maszynie. Problem związany jest z faktem, że
mechanizm ten nie autoryzuje komunikatów systemowych, więc nie potrafi
odróżnić "prawdziwych" informacji od tych przygotowanych przez hakera. Za
pomocą owych komunikatów można odnaleźć okno o najwyższych uprawnieniach i
uruchomić za jego pośrednictwem własny kod maszynowy. Atak wykonany tą
metodą
udostępnia wszystkie zasoby atakowanego komputera, a prawdopodobnie również
maszyn dostępnych przez sieć lokalną.

Dość kontrowersyjną decyzją Pageta okazało się podanie szczegółowych
informacji na temat usterki - znana jest już nazwa podatnego na atak
komunikatu oraz metoda osadzania kodu maszynowego w pamięci przypisanej do
okna oraz jego uruchamiania. Mówiąc językiem potocznym, Brytyjczyk (o ile ma
rację) otworzył właśnie cyfrową puszkę Pandory. Sam zresztą przyznał, że
naprawienie usterki wymagać będzie przepisania jądra systemu operacyjnego i
wszystkich jego aplikacji. Odpowiedzią Microsoftu jest stwierdzenie, że winę
za przypisanie zbyt wysokich uprawnień oknom ponoszą twórcy oprogramowania.

Przemysław Kobel

A tutaj technikalia:
http://security.tombom.co.uk/shatter.html

kurs - jak iść z nim dalej?


2. co "omawiać" dalej? w jakiej kolejności? co wprowadzać?


ehm, to wlasnie Ty, jako prowadzacy kurs, powinienes wiedziec. mysle, ze
rozlozenie materialu jest najwiekszym problemem przy kursie kazdego rodzaju i,
jezeli sie nie ma przynajmniej ogolnej wizji, co po czym, to nie ma co zabierac
sie za tworzenie kursu... moze przejrzyj pare ksiazek dla poczatkujacych i
sprawdz, w jakiej kolejnosci wprowadzany jest material. mozesz luknac tez na man
perlintro. mysle, ze nastepnym krokiem u Ciebie moglyby byc operacje na
tablicach -- indeksowanie, shift/pop etc.

poniższy kurs przeznaczony jest dla ludzi nie posiadającej  żadnej  wiedzy  na
temat programowania w języku perl.


ale jednak pewnej wiedzy nt. programowania w ogole wymaga. nie wiem, czy takie
byly Twoje zalozenia.

cały kurs składa się tylko i wyłącznie z przykładów.  nie  ma  w  nim  żadnych
omówień  -  zakładam,  że  osoba  chcąca  nauczyć  się programować  w perlu
(niezależnie czy jest to pierwszy język komputerowy jaki poznaje czy kolejny),
musi umieć myśleć i wyciągać wnioski.


dla wygody leniwych (a lenistwo jest cnota programisty) przydalyby sie jednak
wyniki programow...

------------------------- 1.pl -------------------------
#!/usr/bin/perl


i skad ten biedny luser windowsowy ma widziec, czemu to nie dziala? (: jak sie
wywoluje perl <skryptto #! jest niepotrzebny przeciez...

------------------------- 4.pl -------------------------
#!/usr/bin/perl -l


za wczesnie IMHO ten -l. poczatkujacemu nieprzydatny zupelnie... nie kazdy
bedzie golfista (:

------------------------- 5.pl -------------------------
#!/usr/bin/perl
$zmienna = "hello world!";
print $zmienna . " ";
------------------------- 5.pl -------------------------


a z tego nie wiedzialbym, czy kropka skleja napisy, czy jest separatorem
argumentow.

------------------------- 15.pl -------------------------
#!/usr/bin/perl

------------------------- 15.pl -------------------------



wydrukuje z przecinkami, to nie do konca widac, skad sie to wzielo.

jeśli doszedłeś do tego miejsca i wszystko zrozumiałeś, to teraz  możesz
zacząć mówić, że programujesz w perlu. do mistrzostwa nadal  ci  sporo
brakuje, ale masz przynajmniej pewne podstawy.


mamo, tato! ploglamuje w pellu!!! (((:

pzdr
    szeryf

gdzie pojechać

| Właśnie, według mnie, we wszystkich bodaj językach istnieją obie formy;
ros.
| gdie, kuda, niem. wo, wohin, ang. where, where to; może grupowicze
podadzą
| przykłady z innych języków.

A ileż to ty języków, Mirnalu, znasz? Czyżby wszystkie? Bo w tych, które
znam ja, forma jest tylko jedna (fr. - ou, wł. - dove, hiszp. - donde). A
angielskie "where to" istnieje, owszem, tyle że jako opcja - dość formalna
lub archaiczna i niemal nieużywana. Pisze się, mówi i śpiewa WHERE. Where,
i
basta!

Kaśka


Kaśko, niewiele znam, ale akurat te posiadają obie formy (z angielskim już
zgodziłem się wcześniej).
Jeśli wymienione przez Ciebie języki istotnie nie posiadają obu form, to
przecież ich im nie wymyślimy.
U nas jednak istnieją obie. Można ich nie odróżniać, jak wiele innych
(choćby "tą" / "tę"), ale jest to sprawa kultury. Znam człowieka, który całe
życie mówił prozą nie wiedząc o tym. Czy żyło mu się gorzej?Ja nie zmuszam
nikogo do używania obu określeń, ale uważam, że w eleganckim świecie dobrze
byłoby ...
W moich oczach dziennikarz, który latami studiował (liceum, dziennikarstwo,
często inny kierunek, praktyka w gazetach, wyjazdy, języki obce) nasz język
i nie odróznia obu tych form, tę/tą, włańcza itp traci wiele w moich oczach
(wiele/dużo to temat do następnej dyskusji, ale także dziennikarze często
tego nie odróżniają, nie mówiąc o naszych Grupowiczach, a w językach obcych
również istnieja obie formy).
Jak ksiądz nawołujący do skromności a obżerający się szynką w piątek... (że
o bardziej drastycznych przykładach nie wspomnę).
Pamietacie program "Szał par" czy coś w tym rodzaju. (W ostatnim odcinku
dwie pary niby dogadały się, że niezależnie od wyniku - podzielą się
wygranymi; sprawa bodaj poszła do sądu - nie znam finału). Tam, redaktor
Ibisz prowadził konkurencję "komputerowe wyścigi samochodowe". Startowało
dwóch facetów, a on zwracał się do nich "oboje panów"...
Mirnal
PS. O, zdaje się, że i włoskim trącasz (basta)...

Internet w kazdej gminie


| z każdego linijkę zaczynającą się od "From:", policzyć linie nie będące
| cytatami, spakować, sprawdzić, z jakiego pakietu pochodzą itp. I to
| wszystko niezależnie od tego, czy tego finda wklepuję od ręki, czy
| uruchamiam ze skryptu!

Mylisz porównywanie systemu z aplikacjami.


Porównuję graficzne GUI, styl pracy z GUIowymi programami i ich możliwości
z trybem tekstowym i programami odpalanymi z linii poleceń.

W skrócie: Przekazać komputerowi bardziej skomplikowane treści z reguły
łatwiej jest zapisując je w jakimś języku (być może wyspecjalizowanym
do tego celu, być może w ogólniejszym) niż ustawić je w okienkach
dialogowych czy wyklikać w jakikolwiek inny sposób.

Owszem, niektóre prostsze czynności prościej wyklikać. Stąd popularność
Windowsów - naukę zaczyna się od prostych czynności, więc zacząć przygodę
może być łatwiej z Windowsami niż z Linuksem. Sęk w tym, że możliwości
klikania są dosyć ograniczone i do bardziej skomplikowanych czynności to
się słabo nadaje. Jednak trudno płynnie przejść od klikanego interfejsu
do pisanego, dlatego Windowsy zostają przy klikanym. Linux od razu zaczyna
od pisanego, co z początku bywa trochę trudniejsze, ale po przyzwyczajeniu
się jest wygodniejsze i potężniejsze.

Dla mnie rysowanie na ekranie ma sens przede wszystkim w przypadkach,
w których produkowana rzecz z natury jest "graficzna" - ikona, okienko
dialogowe, font. I to tylko w prostszych sytuacjach: dokument do wydruko­
wania bywa na tyle skomplikowanym obiektem, że mimo że zawiera elementy
graficzne (tzn. wielkości fontów, odstępy itp.), WYSIWYGi do jego tworzenia
nie wystarczają - HTMLa wolę pisać ręcznie i bardziej cenię LaTeXa niż
Worda.

W KDE też nie zrobisz tego o czym piszesz. A przecież GUI Windowsa to
taki KDE.


Właśnie dlatego Xy odpalam tylko w absolutnej konieczności (tzn. gdy chcę
zrobić coś graficznego i nie mam odpowiedniego narzędzia na svgalibie).
A w Xach zarządzanie plikami, łączenie się z Internetem, czytanie poczty
itp. robiłbym i tak w xtermie. Dlatego do tego nie włączam Xów. Wirtualne
terminale są co najmniej tak samo wygodne jak xtermy.

New England Aikikai Spring Memorial Seminar

Czyli odrzucamy tradycję, etykietę dojo... Za 30 lat kiedy poumierają shiniani, uczniowie shinianów, uczniowie uczniów, wkroczymy w epokę aiki- aerobiku, niestety.
Nie wpadaj w panikę przyjacielu. Przy okazji, Petrus, przepraszam za przekręcenie Twojego imienia w moim poście. Tak więc shihani poumierają, jak i uczniowie shihanow, a my będziemy ich żegnać z prawdziwym żalem, bo wielu ludziom dali to, czego oczekiwali, niezależnie pod jaką to było firmą. Co do tradycji, etykiety, to może właśnie jest czas na zastanowienie się, czego właściwie oczekujemy wstępując do dojo, które z założenia ma nauczyć nas aikido. Jak widzisz, nie ma drogi bez wyjścia i ja sam, w końcu pewnie zaawansowany od Ciebie wiekiem o pokolenie lub dwa, zadałem sobie to właśnie pytanie. Jako, że nie znalazł się nauczyciel, który mógłby mi pomóc, zawiązałem grupę, w której sam jestem uczniem. To stara zasada: "Jak chcesz się nauczyć, weź sobie ucznia."

Obsesyjnie już pewnie nawiazując do nauki aikido, jako do nauki języka obcego, podkreślam, że ważny jest cel i dedykacja. Nie ważna jest droga. Czy uczysz się w parku, czy w klasie, laboratorium językowym, czy też przy pomocy wyspecjalizowanych programów komputerowych - nie ma to znaczenia. W tym rozumieniu, to, co nazwałeś: "aiki-aerobik", prawdopodobnie z pewną dozą ironii, to jedna z tych dróg. A nazwa nic nie znaczy. Przy okazji, my nazywamy to: "Lunchbreak Aikido Workout." Bo właśnie spotykamy się codziennie o tej porze. Jeszcze raz, to żaden nowy styl, to żadne: "new age aikido." To, po prostu workout. To uzupełnienie. Na moim przykładzie to chyba widać. Wciąż uczęszczam na zajęcia starego mistrza (72 lata), który potrafi wypełnić inne moje oczekiwania.

Czy Bill Gates jest zwyklym "Łacherem" czy "b

W grudniu 2004 roku w San Francisco podczas szóstego sympozjum na temat implementacji i projektowania systemów operacyjnych (OSDI), odbywającego się pod egidą Stowarzyszenia Zaawansowanych Systemów Komputerowych USENIX, zaprezentowano założenia i mikrojądro nowego systemu operacyjnego. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że zademonstrowano nowy OS Microsoftu, a właściwie jego rdzeń. Co ciekawe, nie była to Vista - znana wtedy pod nazwą kodową Longhorn - a system Singularity (Osobliwość), najmłodsze dziecko giganta z Redmond. "Kiedy system jest niezawodny?" - zapytał zgromadzonych Galen Hunt z ośrodka badawczo-rozwojowego Microsoftu. "Wtedy, gdy zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami trzech grup ludzi: twórców, właścicieli i użytkowników" - padła odpowiedź.
Wtedy media specjalnie nie zareagowały. Przez niecały rok była cisza. Dopiero niedawno, w listopadzie 2005 roku, po publikacji raportu technicznego na stronach Microsoftu w Internecie podniosła się informacyjna wrzawa. Okazało się, że mikrojądro systemu jest zbudowane całkowicie od podstaw i ma już ponad 300 tysięcy linii kodu. Językiem, w którym programiści Microsoftu tworzą Singularity, jest Sing#, odmiana C#, a kluczowym aspektem są tzw. SIPs (Software-lsolated Processes), czyli niezależne procesy aplikacji. Najciekawszy jest jednak fakt, że owe procesy są całkowicie izolowane oraz że żaden inny proces nie może dynamicznie ładować ani generować kodu. Oznacza to, że nowy system może być całkowicie niewrażliwy na wirusy, robaki i trojony.
Istotnym fragmentem wspomnianego raportu są również niskopoziomowe benchmarki przeprowadzone na pececie z procesorem AMD Athlon 64 3000+ i z 1 GB pamięci operacyjnej. Z testów tych jasno wynika, że na stworzenie i wystartowanie procesu Singularity potrzebuje 300 tys. cykli procesora, Linux 719 tysięcy, a Windowi XP aż 5376 tys.
To oczywiście tylko nieliczne przykłady przewagi prototypu systemu Singularity nad istniejącymi OS-ami. Ale już one pokazują, że najprawdopodobniej będziemy mieli do czynienia z systemem doskonałym. Obyśmy tego doczekali.

~źródło: Chip 1/2006
Czyżby pierwszy udany system MS - pewnie nie, bo na pewno coś sknocą, ale przyznacie, że ciekawie się zapowiada.

Rozklad jazdy PKP

Ba - bo ten servis wcale nie jest internetowy. Komputerowe 'informatory'
na niemieckich dworcach stoja od conajmniej dwoch lat, obejmujac cala
europe [p.s. raz sie jeden zresotowal - PC+Windows+ chyba Access].
A teraz po prostu dolaczyli do tego internet.


Chodziło mi w zasadzie głównie o to "po prostu", bo dopiero teraz stały
się one dostępne dla Polaków. Co do "wklepywania", to nie jestem taki
pewien, czy to zrobili Polacy. Bo jeśli to Niemcy, to obawiam się, że za
ten właśnie fakt chcieliby dostać jakąś słuszną sumę pieniędzy...

Od dłuższego już czasu funkcjonują w RFN sprzedażne CD-ROMy z rozkładami
jazdy. Była zresztą na ten temat afera -- Deutsche Bahn wypuściła CD-ROM
z własnym rozkładem za 60 marek, a krótko później niezależna od kolei
firma Hacon (właśnie ta) wypuściła swój -- podobny, tyle że tańszy (25
DM) i z wygodniejszym interfejsem.

Deutsche Bahn procesowała się w Haconem i przegrała. Precedensowy wyrok
w tej sprawie głosił, że rozkład jezdy jako taki nie może być chroniony
prawem autorskim i że można go dowolnie rozpowszechniać.

Uważam jednak, że fakt, iż Hacon zdecydował się udostępnić zupełnie
nieodpłatnie ten cenny serwis, dobrze o nich świadczy. A mnie osobiście
najbardziej ucieszył fakt, że mogłem sobie wydrukować rozkład jazdy
stacji "Tychy Miasto", która jest odległa o ok. 200 metrów od domu moich
rodziców, i powiesić go sobie na ścianie.

Jak niemcy dostawia 'polish language', to moze...


Niestety, pewnie nie tak szybko. Właściwie to i tak jest się z czego
cieszyć, bo Niemcy słynni są z tego, iż bardzo duża część ich Internetu
funkcjonuje WYŁĄCZNIE w ich ojczystym języku.

interfejs do internetu takze - choc amatorski


Ale tu idzie o to, że serwis Haconu obejmuje całą Europę i można sobie
dzięki niemu zaplanować podróż z Koluszek do małej protugalskiej wiochy
praktycznie bez wychodzenia z domu.

Jak sie tylko PKP zdecyduje, to serwis powstanie blyskawicznie i wcale nie bedzie daleko za niemieckim.


Jak dotąd brak takiego serwisu nawet w ruchu "wewnętrznym". 90%
dworcowych punktów informacyjnych opiera się na rozkładach drukowanych.
Poza tym, komputery oraz oprogramowanie do sprzedaży biletów i
rezerwacji w PKP jest produkcji Siemensa, więc niewykluczone, że sieć
informacji kolejowej zostanie zakupiony właśnie od firmy Hacon... hi hi
hi...

A i tak przecież właściwie to LOTem bliżej...

Adam

--------------------------------------------------------
 PENTAGRAM PRODUCTIONS     European University Viadrina
 ADAM TWARDOCH                Frankfurt (Oder), Germany

 WWW:      http://viadrina.euv-frankfurt-o.de/twardoch/
--------------------------------------------------------

Kilka spraw

| -Logi "np.: z GaduGadu, Firewall'a" a udowadnianie
| przestępstwa/naruszenia mienia... Wyobraźmy sobie taką sytuację.
| Rozmawiam z kimś (nazwijmy go panem X) via Gadu, i ktoś opowiada mi
| jak bardzo nienawidzi pewnej osoby (Y), że ma ochotę coś jej zrobić
| etc. Za kilka dni, mamy poważny uszczerbek na zdrowiu ów osoby o
| której wcześniej rozmawiałem z panem X. Moge przypuszczać iż sprawcą
| jest pan X. Czy materiałem dowodowym może być zapis z GG i jak dojść
| czy jest on "nie sfałszowany?" Analogicznie przenieśmy taką sytuację
| na logi z Firewalla i sprawe włamania.
| Czy są jakies pragrafy które to regulują (prosze o link do ich treści)

Wszystko może być dowodem. Wiarygodność danego dowodu podlega ocenie sądu.

|
| -Niechciane maile, jak kto woli spam. Ostatnio weszła ustawa o tym iż
| treści nieporządane przez odbiorce nie mogą sie znajdowac w
| korespondencji do niego. Również prosze o szersze ujęcie tego
| problemu - link, paragrafy.
|
| Pytanie: Co moża zrobić w takiej sprawie, powiedzmy prywatnego
| ciągłego przesyłania spamu, po ostrzeżeniu danego nadawcy iż działa
| on niezgodnie z ustawą. Jak dalej rozegrać cała sprawe, gdzie się
| udać, co zrobić? (Pomijam zwrocenie sie do Administratora servera
| pocztowego, interesuje mnie droga sadowa i realnosc takiego ew.
| procesu.)

To jest wykroczenie, więc możesz złozyc zawiadomienie na policji, albo
wniosek o ukaranie do sądu.
|
| -Kiedy można/nalezy wpuscic policje do domu i pozwolić jej sprawdzic
| sprzet komputerowy pod wzgledem legalnosci oprogramowania,(...)

Wpuścić masz obowiązek zawsze. Już sama legitymacja upoważnia do
przeszukania. Co do sprawdzenia komputera, to nie ma takiej czynności
procesowej. Formalnie - moim zdaniem - to powinno wyglądać tak:
1) przeszukanie i zatrzymanie komputera;
2) oględziny komputera, w razie konieczności z udziałem biegłego lub
specjalisty;
3) w zależności od wyników oględzin zwrot kompa za pokwitowaniem lub uznanie
go za dowód rzeczowy w sprawie. Niezależnie od wszystkiego przeszukanie
podlega ewentualnemu zatwierdzeniu, jeśli nie było wykonane na podstawie
nakazu sądu lub prokuratora. Oględziny mogą być przeprowadzone na miejscu,
ale jeśli zabiorą komputer, to też będzie zgodnie z prawem. W ogóle,
wszystkie te powyżej opisane stadia mogą się odbyć na miejscu bez zabierania
komputera. Jeśli masz wszystko OK, to pewnie nawet lepiej. Cirkla godzina
dymu i po wszystkim. Ale jak zaprotestujesz, że oględziny tylko z udziałem
biegłego, to po prostu zabiorą zestaw i będzie to chwilę trwało.

| Jak przedstawia się problem korzystania z mp3 i filmów DiVx. Równiez
| tych filmów ktore tworzy się samemu (imprezy rodzinne na przykład i
| kompresuje DiVx'em?)

MP3, czy też DIVx, to po prostu format zapisu. Coś jak język. Jeśli do
zapisu używasz legalnych programów to możesz tego do woli używać. Zabronione
jest rozpowszechnianie. Zasadniczo, jak weźmiesz od kolegi i skopiujesz
nawet chronionej z płyty CD, ale dla siebie, to - moim zdaniem - nie
popełniasz żadnego przestępstwa.

slownik na DVD


Pan(i) wybaczy, ale proponowanie *tlumaczom* slownika
o czterdziestu tysiacach *HASEL* to grubsze nieporozumienie.
A tyle wlasnie ich jest, wedlug informacji, jaka nie bez trudu
wydobylem od p. Czajczynskiego z Allcomu wlasnie.
Te miliony slow sa w "banku j. angielskiego", na ktorym
slownik jest "oparty". A technika DVD, zapewniajaca
ogromne - przyznaje - ilosci nagran dzwiekowych,
moze byc potrzebna na kursie angielskiego. I to, przy tej
ilosci hasel, kursie dla niezbyt zaawansowanych.


Celem wyrobienia niezależnej opini mniej zaangażowanym emocjonalnie
bywalcom news'grupy przytaczam tekst umieszczony w jednym z pism.

Tomasz Czajczyński - ALLCOM Wrocław

PS Pozdrowienia dla wszystkich, którzy lubią uczyć się angielskiego
   z dobrych źródeł

Cytat za tekstem Enter "Słownik Collinsa na DVD - Ryszard Sobkowski"

   Angielsko-angielski słownik Collinsa znają chyba wszyscy, którzy
intensywniej
   uczyli się angielskiego. LANGMaster "Collins COBUILD Students
Dictionary"
   jest najpełniejszą z komputerowych realizacji tego słownika, tak
bogatą, że
   pojemność CD-ROM okazała się zbyt mała i potrzebny stał się nowy
nośnik -
   DVD.

   Co prawda 2 GB danych testowanej przez nas płyty zawierają również
niezbyt
   użyteczne demo oraz przykłady lekcji systemu LangMaster, tym niemniej
jest
   faktem, że merytoryczna objętość słownika w żaden sposób nie
zmieściłaby się
   na płytce CD-ROM. Wymowa ponad 280 000 słów wraz z typowymi frazami,
   łącznie ponad 50 godzin dobrejjakości nagrań pięknego,
   wzorcowego języka, wymaga trochę miejsca. Czym jest podział
publikacji na dwie        płyty, mogą się przekonać użytkownicy nowego
wydania Encarty. A jakość zarówno
   samego słownika, jak interfejsu użytkownika i
mechanizmów                             wyszukiwawczych mogą zadowolić
nawet najbardziej wymagających.

   Szkoda tylko, że słownik nie został przystosowany do interakcji z
   aplikacjami pracującymi w środowisku Windows. Ach, jak byłoby
   miło móc sobie łatwo sprawdzić wymowę rzadko używanych słów!

   Ale pomimo tego ewidentnego braku publikacja jest bliska
   doskonałości i można ją z czystym sumieniem polecić wszystkim,
   których różne okoliczności życiowe zmuszają do nauki języka
   Williama S. lub do posługiwania się nim, zwłaszcza że wydawca
   przewidział polskojęzyczny interfejs użytkownika. Ja kupię. A przy
   okazji, duże brawa dla wydawcy, pierwszej (na polskim rynku)
   komercyjnej publikacji na DVD otwierającej nową epokę w erze
   multimediów. Dopiero zaistnienie pewnej liczby tytułów na nowym
   rodzaju nośnika zaowocuje spadkiem cen czytników do tego nośnika,
   tak samo, jak w przypadku CD-ROM.

(c) Copyright LUPUS "

SERIAL DO ENGLISH TRANSLATOR 3.0


| Poszukuje jak w temacie????
| Pozdr.
| m.

| Czesc troszke NTG :))) ale poleciał na priva sam serial Ci nie
| wystarczy sa tam jescze ograniczenia do 50 uruchomień, w załaczniku
| znajdziesz wszystko co potrzeba do poprawnej pracy tego programiku
| :)))) POzdrawiam AGA
| miłego dnia:))

Witam,
Jakie wrażenia podczas użytkowania tego "programiku"?
Jak się ma do wersji-2?
Podzielcie się uwagami.
Pozdrawiam.
K.W


CZesc

Oto, co się zmieniło:

1) zastosowaliśmy najnowsze osiągnięcia lingwistyki komputerowej z dziedziny
analizy i opisu składni zdania oraz semantyki leksykalnej (znaczenia
poszczególnych wyrazów). Np. My watch is Russian. My father is Russian. ET 3.0:
Mój zegarek jest rosyjski. Mój ojciec jest Rosjaninem. Efekt to znacznie lepsza
jakość tłumaczenia z języka angielskiego na polski (ok. 40% względem ET2.0, 25%
względem ET2.5);
2) znacznie rozszerzyliśmy zasoby słownika. W ET 3.0 użytkownik ma do
dyspozycji 660,000 tłumaczeń (375,000 haseł), 3,3 mln form fleksyjnych;

3) umieściliśmy więcej informacji o profilu tłumaczenia: 34 konteksty (w
stosunku do 19 w ET 2.0). Dodatkowo, w zależności od potrzeb, można je ze sobą
łączyć, np. amerykański + techniczny. Program ma możliwość również
automatycznego wyboru [rozpoznania] profilu tłumaczenia;

4) daliśmy możliwość tworzenia wielu słowników (np. dla kilku użytkowników,
kilka profili tematycznych), importu słowników z plików [tekstowych, dokumentów
Worda lub html]. Jest to szczególnie istotne w przypadku, kiedy użytkownik chce
dodać sporą liczbę wyrazów. Nie musi wtedy zatwierdzać każdego wyrazu po kolei.
Wystarczy, jak dołączy wybrany plik.

5) wzbogaciliśmy program o słownik tłumacza, czyli wygodny podgląd haseł
słownikowych z unikalną opcją pokazującą wykryte frazy. Słownik tłumacza
wyświetla także profil tematyczny tłumaczeń;

6) w związku z zastosowaniem słownika tłumacza zmieniliśmy także sposób
podmiany. Teraz wygodnie można dokonać korekty tłumaczenia właśnie przez
słownik tłumacza;

7) umożliwiliśmy wybór opcji tłumaczenia. Można np. zrezygnować z tłumaczenia

rozpoczynających się wielką literą (np. English Translator). To nie wszystko, z
tej opcji użytkownik dla własnych potrzeb może wyłączyć zaimki osobowe (np.
You);

8) daliśmy możliwość ustawienia osobistych preferencji przy tłumaczeniu zaimków
osobowych (np. you w rodzaju męskim i wtedy you went tłumaczy się na poszedłeś
albo też w rodzaju żeńskim i wtedy otrzymujemy poszłaś);

9) wprowadziliśmy opcję Odtwarzanie wymowy, która pozwala na poznanie sposobu
wymawiania angielskich wyrazów i znakomicie może posłużyć jako narzędzie nauki
języka;

10) do ET 3.0 dołączyliśmy podręczny słownik polsko-angielski i angielsko-
polski jako osobną aplikację. Można z niego korzystać zawsze, ilekroć
użytkownik będzie tego potrzebował. Wygoda jego działania, polega na tym, że
rezyduje on w postaci małej ikonki w prawym, dolnym rogu ekranu (koło zegarka).
Po umieszczeniu kursora na dowolnym wyrazie dowolnej aplikacji otrzymujemy
w "dymku" podpowiedź z jego tłumaczeniem. Słownik działa niezależnie od English
Translatora.

11) z myślą o użytkownikach aktywnie korzystających z zasobów sieci
zastosowaliśmy możliwość tłumaczenia stron WWW. Można to uczynić zaznaczając
zawartość danej strony (np. przez Ctrl+A), kopiując i wklejając do ET 3.0.
Uwaga: podczas tej czynności zostaną utracone takie elementy układu strony jak
kolumny, ramki i tabele.

12) teraz, jeśli użytkownik zechce, ET 3.0 po zakończeniu tłumaczenia będzie
mógł sam zakończyć pracę i zamknąć system (opcja szczególnie atrakcyjna dla
użytkowników zabierających się do tłumaczenia ogromnej partii tekstu późno w
nocy);

13) w wersji 3.0 o postępie tłumaczenia informuje specjalny pasek. Za jego
pomocą możliwe jest też wstrzymanie procesu i kontynuowanie go w zależności od
potrzeb użytkownika;

14) zmieniliśmy wygląd okna dialogowego Opcji programu. Stało się ono
wygodniejsze [w obsłudze]. Zwiększyła się też ilość możliwych ustawień.

15) mając na uwadze pojawienie się na rynku Windows XP, zastosowaliśmy
nowoczesny wygląd interfejsu.

Pozdrawiam AGA

BTW na pe3no nie jest to juz ten PIetaszek z ver 1 czy 2 :)))))))))

Czy ktoś słyszał o języku programowania ADA?


| Jestem studentem I roku matematyki
| i na 2 semestrze zaczynamy programowanie
| w tajemniczym języku "ADA",

        To ci dopiero bzdura.


Ktos uczacy w USA wspominal ze taka bzdure wybito mu szybko
z glowy: studenci poszli z gazeta do dziekana i poprosili
o wskazanie jednego ogloszenia "szukam programisty Ada".
C++, VB, Java - sa dopuszczalne :-)

To był język-marzenie biurokratów z pentagonu
i podobnych durni. Język miał być super modularny,
i miał wszystko robić, łącznie z obowiązkami
systemu operacyjnego, tak by nie było potrzeby
używać już innego języką. Wszystko dla DOD
(amerykańskie ministerstwo obrony) miało być
pisane w tym języku, tak miało być taniej,
czas rozwijania zastosowania miał być skrócony :-)


Wbrew twojemu zdaniu to wcale nie bylo takie durne.
Po pierwsze - program czesto mial np obslugiwac rakiete -
no i jaki system operacyjny tam mamy albo powinnismy posadzic ?

Jezyk i dydaktyka za nim stojaca zachecala a czasem wymuszala
rzetelna specyfikacje problemu, jasna konstrukcje, unikanie
wykorzystywania skutkow ubocznych itp. W czasach gdy nie
wszystkie jezyki wymagaly np deklaracji zmiennych [i zwiazanych

ale nalezalo dodatkowo okreslic jakiego zakresu liczb spodziewamy
sie w tej zmiennej. Jak to ulatwia pozniejsze przeniesienie programu
na inny procesor czy komputer nie trzeba chyba udowadniac?

Owszem - skopano troche idee wspolbieznosci - tzn wybrano jeden
konkretny model, niekoniecznie najlepszy. Tyle ze to dzialanie
niestety typowe - nie tylko Ada zaklada specyficzny model.

Oszczednosci i przyspieszenia byly calkiem realne - jak sie
pomysli o mnogosci narzedzi ktore DOD musialby posiadac
dla utrzymania oprogramowania w wielu jezykach, kwalifikacjach
programistow, przenosinach, poprawkach, laczeniach ..

Biliony dolarów poszło w błoto, t.j. w Adę.
Trwało niezwykle długo, lata, nim się w ogóle
pojawił pierwszy oficjalny, "pełny" kompiler.


No niestety - zbyt ambitne zalozenia, i skutki widac :-)
Lata opoznien, potem olbrzymie wymagania sprzetowe..

Tylko biurokracja, dążność do centralizacji władzy,
pozwala sobie na takie pomysły.


Eee tam - piszesz program na zlecenie firmy X, a ona sobie
zyczy zeby byl w C, i to MS. Inaczej nie kupi, i ma swoje racje.
DOD tez mial podobne racje, tylko zle wybral :-)

Tak ogromny język,
jak każdy nienaturalnie obszerny system w praktyce
i tak musi składać się z podsystemów. Zamiast
molocha to potrzeba tylko, żeby **całkowicie
niezależne** od siebie moduły, na przykład rózne
języki komputerowe, uzgodniły standardy na I/O
i na formaty danych.  Wtedy ma się "portability"
(przenośność?) nie gorszą, jeśli wręcz nie lepszą,
niż przy pojedynczym molochu, a system łatwiej
rozwijać, są same plusy płynące z decentralizacji.



w VB z fragmentami w C, Delphi i Javie przeniesc np pod
X Windows ? To zrozumiesz ze to jest multum minusow,
a nie plusy.
Albo ta izraelska rakieta NTG cos my ja prawie kupili.
Czemu wymaga izraelskiej awioniki [czyli przyrzadow pokladowych]
w smiglowcu ? wydawaloby sie ze maja tak niewiele wspolnych
interfejsow - ot szyna wyrzutni i joystick obserwatora..

J.

Propozycja grupy pl.sci.neuroscience (dyskusja na pl.news.nowe-grupy)

Uprzejmie zachęcam do wzięcia udziału w dyskusji na pl.news.nowe-grupy

-----------------------------------------------------------------------------------
Nazwa grupy: pl.sci.neuroscience

Krótki opis: wszystko, co dotyczy szeroko pojętej neuroscience

Moderowana: tak/nie (proszę o decyzję)

Opis: Dziwne, że mimo tak ogromnej popularności neuroscience nie ma jeszcze
grupy w języku polskim, która byłaby poświęcona tej rozwijającej się i
interdyscyplinarnej dziedzinie. Istnieje wprawdzie ryzyko, że informacje
wysyłane na tę grupę częściowo pokrywałyby się z informacjami pojawiającymi
się na grupach pl.sci.medycyna, pl.sci.biologia, częściowo może nawet
pl.sci.ai i na innych, ale neuroscience charakteryzuje się właśnie tym, że
łączy w sobie dorobek różnych dyscyplin naukowych: tradycyjnej
neurobiologii, neuroanatomii i neurofizjologii, psychiatrii i innych
dyscyplin medycznych, psychologii, biochemii, biocybernetyki, nauk
kognitywnych (tak popularna obecnie cognitive neuroscience, tłumaczona
często na polski jako neuropsychologia lub neurobiologia procesów
poznawczych), AI i modelowania komputerowego oraz wielu innych.

(http://pl.wikipedia.org/wiki/Neurobiologia):
"W polskojęzycznej terminologii przyjęło się używanie terminu
"neurobiologia" (ang. neurobiology), lecz istnieją pewne różnice pomiędzy
znaczeniami tych terminów w nazewnictwie anglojęzycznym. Wydaje się, że jest
to raczej różnica w sposobie myślenia o nauce i sposobie jej uprawiania, nie
zaś w dążenie do wyodrębnianiu osobnej nauki. "Neuroscience" to hasło
stosunkowo nowe i aktualnie chyba częściej używane.

W krajach anglosaskich istnieje zarówno możliwość ukończenia kierunku
studiów (łącznie z pisaniem pracy magisterskiej) z zakresu neuroscience, jak
i uzyskania tytułu doktora w tej dziedzinie. Edukacja ta jest zupełnie
niezależna od tradycyjnej (np. wyższego wykształcenia biologicznego ze
specjalizacją w neurobiologii, czy uzyskaniem tytułu doktora z zakresu np.
neuroanatomi, czy neurofizjologii).

Cechą neuroscience jest łączenie wiedzy wyniesionej ze wszystkich tych
poziomów badań w jedną, zwartą całość. Carla J. Shatz, profesor
neurobiologii, wyraziła to chyba najlepiej mówiąc, że "w dzisiejszych
czasach wyzwaniem jest umieszczenie molekuł ponownie w komórkach a komórek w
strukturach i ponowna analiza tworzonych przez nie systemów, w celu lepszego
rozumienia zachowania się i percepcji" (skąd pochodzi cytat: Gershon, 2001;
zob. sekcję linków na tej stronie)".

Właśnie z tych powodów, o których tu wspomniano, mimo że (a może właśnie
dlatego, że) elementy neuroscience pojawiają się na innych grupach
dyskusyjnych, proponuję utworzenie grupy pl.sci.neuroscience, która miałaby
charakter integracyjny, a nie partykularny. Złagodziłaby także wątpliwości
wielu fanów neuroscience, zastanawiających się, na którą grupę wysyłać swoje
posty: pl.sci.biologia, pl.sci.medycyna, pl.sci.psychologia czy może na
jakąś jeszcze inną. Skoro na zachodnich uczelniach istnieją
interdyscyplinarne fakultety neuroscience, to dlaczego nie mogłaby powstać
polska interdyscyplinarna grupa dyskusyjna?

Bardzo uprzejmie proszę o rozpatrzenie mojego wniosku.

Czasoprzestrzeń? A cóż to za dziwoląg?

Czasoprzestrzeń stała się magicznym słowem - słowem, które budzi szacunek. Gdy
ktoś w towarzystwie mówi o czasoprzestrzeni, od razu wywołuje podziw wśród
maluczkich a ponadto sam sobie wydaje się jakby mądrzejszym i lepszym od innych.
Gdy jeszcze do tego dochodzi zakrzywienie czasoprzestrzeni, to można dostać
zawrotów głowy od nadmiaru mądrości.
Nie od dziś wiadomo, że czas z przestrzenią są ściśle związane, a to znaczy, że
jedno ma wpływ na drugie. Ugięcie się przestrzeni powoduje zmianę upływu czasu i
odwrotnie. Przestrzeń i czas nie mogą się zmieniać niezależnie jedno od
drugiego, bowiem przenikają się nawzajem. Dlatego też Einstein połączył
przestrzeń i czas w jedno i twór ten nazwał czasoprzestrzenią. Minkowski ukazał,
że czasowi można umownie przypisać formę geometryczną, przynajmniej
teoretycznie. Po pewnych uogólnieniach czas staje się &#8211; używając języka
komputerowego &#8211; kompatybilny z przestrzenią tzn. posiada ten sam geometryczny język.
Można podziwiać piękną strukturę czasoprzestrzeni, jej elegancką geometryczną
formę. Niegdyś mówiono, że to prawdziwa poezja, jaki szyk.
Dla dociekliwego i wybrednego faceta jednak czasoprzestrzeń nie jest tworem
doskonałym. Powoduje istnienie jakiegoś dziwacznego czasu urojonego, jakieś
minusy w tensorze i ogólnie mówiąc symetria jest dosyć problematyczna.
Sztuczny kombinowany twór pod nazwą czasoprzestrzeń nie wyjaśnia właściwie czym
tak naprawdę jest czas. Można go traktować jako wymiar przestrzenny ale jednak
nie do końca.
Jedni mówią, że nie wymyślono nic lepszego. To co jest to nam wystarczy. Mamy
wzory i one się sprawdzają. Uważam jednak, że samozadowolenie nie jest godne
naukowca. Przed Kopernikiem też wymyślono skomplikowane reguły, które określały
ruchy planet nadzwyczaj dokładnie. Był to prawdziwy majstersztyk naukowy oparty
jednak na całkowicie fałszywych zasadach.
Czasoprzestrzeń to matematyczna hybryda, która powstała z braku czegoś lepszego.
Obrońcy ruchu względnego powołują się na nią jak na jakiś pewnik. Te dwie rzeczy
są ze sobą matematycznie sklecone. Co jednak, gdy zasada ruchu względnego
okazuje się fałszywa czyli niezgodna z rzeczywistością? Nawet tu na tym forum
niektórzy przewracają kota ogonem aby logicznie wytłumaczyć rzeczy nielogiczne.
Czy nie należałoby krytycznie spojrzeć na samą czasoprzestrzeń? Czy ktoś z Was
zastanawiał się kiedyś nad znacznie prostszą i bardziej symetryczną formą naszej
rzeczywistości składającą się z CZYSTYCH wymiarów przestrzennych w której czas
nie jest wymiarem lecz jedynie ruchem w innym wymiarze przestrzennym? Prowadzi
to do bardzo prostej matematyki i to nie tylko czasu i przestrzeni, ale również
energii. Tu jest nawet niezwykle proste wytłumaczenie problemu superunifikacji.
Czy nie piękniejsze stałoby się życie fizyka, gdyby mógł pewnego słonecznego
poranka za pomocą jednego lub dwu prostych równań ująć w całość wszystkie prawa
rządzące naszym Światem?

smelig
http://smelig.republika.pl

Czasoprzestrzeń? A cóż to za dziwoląg?

Próbowałem "ugryźć" ten problem. Możesz poczytać o tym na

Czasoprzestrzeń stała się magicznym słowem - słowem, które budzi szacunek.
Gdy
ktoś w towarzystwie mówi o czasoprzestrzeni, od razu wywołuje podziw wśród
maluczkich a ponadto sam sobie wydaje się jakby mądrzejszym i lepszym od
innych.
Gdy jeszcze do tego dochodzi zakrzywienie czasoprzestrzeni, to można
dostać
zawrotów głowy od nadmiaru mądrości.
Nie od dziś wiadomo, że czas z przestrzenią są ściśle związane, a to
znaczy, że
jedno ma wpływ na drugie. Ugięcie się przestrzeni powoduje zmianę upływu
czasu i
odwrotnie. Przestrzeń i czas nie mogą się zmieniać niezależnie jedno od
drugiego, bowiem przenikają się nawzajem. Dlatego też Einstein połączył
przestrzeń i czas w jedno i twór ten nazwał czasoprzestrzenią. Minkowski
ukazał,
że czasowi można umownie przypisać formę geometryczną, przynajmniej
teoretycznie. Po pewnych uogólnieniach czas staje się &#8211; używając
języka
komputerowego &#8211; kompatybilny z przestrzenią tzn. posiada ten sam


geometryczny język.

Można podziwiać piękną strukturę czasoprzestrzeni, jej elegancką
geometryczną
formę. Niegdyś mówiono, że to prawdziwa poezja, jaki szyk.
Dla dociekliwego i wybrednego faceta jednak czasoprzestrzeń nie jest
tworem
doskonałym. Powoduje istnienie jakiegoś dziwacznego czasu urojonego,
jakieś
minusy w tensorze i ogólnie mówiąc symetria jest dosyć problematyczna.
Sztuczny kombinowany twór pod nazwą czasoprzestrzeń nie wyjaśnia właściwie
czym
tak naprawdę jest czas. Można go traktować jako wymiar przestrzenny ale
jednak
nie do końca.
Jedni mówią, że nie wymyślono nic lepszego. To co jest to nam wystarczy.
Mamy
wzory i one się sprawdzają. Uważam jednak, że samozadowolenie nie jest
godne
naukowca. Przed Kopernikiem też wymyślono skomplikowane reguły, które
określały
ruchy planet nadzwyczaj dokładnie. Był to prawdziwy majstersztyk naukowy
oparty
jednak na całkowicie fałszywych zasadach.
Czasoprzestrzeń to matematyczna hybryda, która powstała z braku czegoś
lepszego.
Obrońcy ruchu względnego powołują się na nią jak na jakiś pewnik. Te dwie
rzeczy
są ze sobą matematycznie sklecone. Co jednak, gdy zasada ruchu względnego
okazuje się fałszywa czyli niezgodna z rzeczywistością? Nawet tu na tym
forum
niektórzy przewracają kota ogonem aby logicznie wytłumaczyć rzeczy
nielogiczne.
Czy nie należałoby krytycznie spojrzeć na samą czasoprzestrzeń? Czy ktoś z
Was
zastanawiał się kiedyś nad znacznie prostszą i bardziej symetryczną formą
naszej
rzeczywistości składającą się z CZYSTYCH wymiarów przestrzennych w której
czas
nie jest wymiarem lecz jedynie ruchem w innym wymiarze przestrzennym?
Prowadzi
to do bardzo prostej matematyki i to nie tylko czasu i przestrzeni, ale
również
energii. Tu jest nawet niezwykle proste wytłumaczenie problemu
superunifikacji.
Czy nie piękniejsze stałoby się życie fizyka, gdyby mógł pewnego
słonecznego
poranka za pomocą jednego lub dwu prostych równań ująć w całość wszystkie
prawa
rządzące naszym Światem?

smelig
http://smelig.republika.pl

--
Przeciętne umysły zwykle odrzucają to, czego nie mogą pojąć. /La
Rochefoucauld/

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Swiete wojny i Umberto Eco


[ciach]

Nic specjalnego. Eco jest erudyta z zawodu, tzn. zarabia pieniadze
tworzac blyskotliwe parabole i paradoksy, bawiac sie przy tym jezykiem
(chodzi o mowe, a nie organ smaku).


O, a ja myślałem, że on jest semiotykiem, czy cymś takim tam ;).

A ze robi to naprawde dobrze, to i
czytac i cytowac przyjemnie.


Zgadzam się

W pracy projektanta lub programisty
raczej nieprzydatne, co nie jest zadnym przytykiem, raczej
stwierdzeniem faktu.


O to ośmielę się nie zgodzić. Pierwsza sprawa. Tekst mający co nieco
wspólnego ze świętymi wojnami toczonymi na tej grupie przytoczyłem dla
czystej uciechy (bo i wdzięczny i pozwalający na pewne sprawy spojrzeć z
nieco innej perspektywy).
Natomiast ten drugi (Umberto Eco i Interfejs Windows) to już zupełnie inna
para kaloszy (patrz niżej)

Przy okazji: Aleksander Bardini kiedys powiedzial do jakiegos
wymadrzalskiego cytanta - "Jak nie mozna kogos inteligencja, ... to
buch go cytatem!"


Hmm... Rozumiem, że jestem wymądrzalski cytatant :(((. No ale niech będzie.
Niemniej o teksty prosił mnie (na priva) Pan Jarosław Rafa, a ja
stwoerdziłem, że lepiej je w ten sposób upublicznić, bo być może będzie to
z pożytkiem dla niektórych.

O co jednak chodzi. Wielu spośród szanownych dyskutantów broniących win
wyrażało pogląd, że LUD, a więc prosta, nieoświecona, niekomputerowa hołota
pragnie wyłącznie kolorowych migających i mrugających Windowsów.
Paweł Paroń przytoczył przykład swojej żony, dla której W95 okazało się
bardzo skomlikowane i niewygodne. Spotkał się z zarzutem, że "badziewnie"
urządził Win żonie, że to wcale nie tak, i że tak w ogóle, to ma spaczony
punkt widzenia.
Stąd też cytat z Eco, który bądź co bądź programistą nie jest, a komputer
to dla niego narzędzie pracy, a nie obiekt kultu (na marginesie - poglądy
wyrażane w tych akurat felietonach traktuje on dość poważnie). Zresztą ja
również nie jestem programistą (w szufladzie dyplom zdecydowanie

w Visual Basicu), i dla mnie Windows są niewygodne, krępujące,
rozpraszające i zdecydowanie szukam dla nich alternatywy.

MOJE podstawowe zarzuty wobec win to:
- brak możliwości wybrania innej ikony dla pojedynczego foldera (z tego co
wiem możliwe w Macu i w os/2).
- brak możliwości filtrowania tylko niektórych plików (rozwiązanie w IE 4.0
nie jest wystarczające, a jeżeli porównać to z możliwościami Merlina w tym
względzie, to po prostu żałosne).
- brak możliwości odseparowania się od systemu i programów (tak, by
użytkownik miał dostęp tylko do dokumentów)
- fatalne rozwiązanie użytkowania komputera przez więcej niż jedną osobę
(profile użytkownika to **** nie rozwiązanie)
- brak możliwości zabezpieczenia dostępu do pewnych folderów hasłem i
jakiegoś ich kodowania.
- fatalne rozwiązanie skrótów.
- mała stabilność powodująca ryzyko utraty rezultatów mojej ciężkiej pracy
(zwłaszcza przy korzystaniu z sieci - przy zerwaniu połączenia lub
samodzielnym rozłaczeniu system lubi sie u mnie wywalić; z tego co wiem,
nie ja jeden mam takie problemy).
- brak jakiegokolwiek języka skryptowego pozwalającego zautomatyzować
_podstawowe_ operacje wykonywane w systemie.
Ja wiem, że wiele z tych problemów zostało rozwiązane w Windows NT lub że
mogą je rozwiązać programy niezależnych producentów (w tym shareware).
Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że być może NT to świetny system, ale
wersja Workstation kosztuje 3-5 razy drożej od Windows 95. Programy
shareware tez nie są za darmo. Jeżeli policzyć wszystkie koszta, to taniej
wyjdzie kupić Maca, a i dyskietka sama będzie mi wyjeżdzać z napędu.

Do czego jednak zmierzam - bardzo wielu twórców oprogramowania opiera się
na fałszywym WYOBRAŻENIU tego, co naprawdę może okazać się przydatne, łatwe
i wygodne. W efekcie powstają programy i interfejsy po prostu

że jest idiotą - czy tej dość oczywistej prawdy nikt nie potrafi zrozumieć
?
Bill Gates ma wizję komputera przyszłości, którą zresztą chętnie rozgłasza.
Komputer ten będzie śpiewał, gadał, będą do mnie mrugać kiczowate duszki,
gadające spinacze, Einstein-pokraka i blondynki-sekretarki. Częśc z tego
powsadzał już do IE 4.0, częśc ma nadejść wraz z W98, reszta ponoć w W2000.
Ja jednak ośmielę się z teo rozwiązania nie skorzystać - nie będę znów
tracił czasu żeby to wszystko powyłączać, ani wydawał pieniędzy na pisma
komputerowe, które mi podpowiedzą jak to zrobić.

Zdegustowany własnym wyobrażeniem "systemu przyszłości" pozdrawiam -

Zbyszek

http://prawo.fnet.com.pl/

Gra w Kolko i Krzyzyk

A ja powiem tak:
Uczelnia uczelni nie równa.

Tak się składa, że mi się trochę nauka zagmatwała(przensiny z Poznania do
Gdańska), w tej chwili studiuję
już na 3 uczelni, tym razem w trybie zaocznym.
Nie uważam siebie za lenia ani za mało zdolnego, moi pracodawcy też tak nie
sądzą.

Jednakże nie raz zdarzało mi się spotkać z:

a)  totalnym bezsensem programowym, kedy kazali się uczyć tak
niepraktycznych
krzaków, że ręce i szczęki opadały. Przykład: na PG (Gdańsk) kierunku
informatyka jeszcze kilka lat temu
było więcej elektroniki niż informatyki, studenciaki grzebali w obwodach,
przeszywali wzrokiem
oscyloskopy, wzmacniali i stabilizowali prąd, jeszcze na piątym semestrze
nie zaliczali układów
nieliniowych. W tym samym czasie studenciaki na PP (Poznań) mieli już za
sobą dwa semestry
Inżynierii Oprogramowania, badania Operacyjne,Języki formalne i kompilatory,
kilka semestrów z programowania, najpierw ogólnie pascal, potem
niskopoziomowe C+Assembler, potem obiektówka (Smalltalk,
C++,Java) (gdzie na PG było coś o obiektach ?), Sztuczna Inteligencja. Było
też trochę elektroniki, ale naprawdę TROCHĘ, tyle, żeby wejść w cyfrówkę i
mieć trochę niskopoziomowego pojęcia o sprzęcie i potem łatwiej skumać
sterowanie komputerowe i systemy mikroprocesorowe.
A na PG w tym czasie zajebista laborka z fizyki + wykład o kwantach i teorii
względności (ładnie brzmi,
ale wzory naprawdę nie są przyjemne, z programowaniem i projektowaniem nie
mają w każdym bądź razie nic wspólnego).

Plus dla PG: dobry wykład + ćwiczenia ze złożoności obliczeniowej algorytmów
(prof. Kubale) ten temat
na PP został wprowadzony trochę za wcześnie, zbyt szybko i był dla nas
jeszcze trochę zbyt abstrakcyjny, nie był
też poprzedzony dobrym wykładem o teorii grafów.

O tym, co to jest parser, studenci na PG dowiedzieli się na 7 semestrze, gdy
w Poznaniu temat został dokładnie
przerobiony na 4. Na PG około 4 (3?) semestru studenci zgłębiali tajniki
dzielenia w assemblerze (liczenie
w słupkach binarnie, jest reszta, nie ma reszty ... ). Prawdę mówiąc nie
wiem, kiedy po raz pierwszy usłyszeli
coś o narzędziach CASE, a kiedy coś takiego zobaczyli na ekranie. Na PP: 3
semestr Inżynieria Oprogramowania
- analiza i projektowanie strukturalne. 4 semestr - obiektowe. Oba wykład +
laborka.

b) przeładowaniem programu.
Zawsze BARDZO mnie interesowały tematy informatyczne, jednakże było co
najmniej kilka przypadków, kiedy
po prostu nie dawaliśmy rady i dzieliliśmy się pracą. Kolega zrobił
programik na grafikę a inny w tym czasie zgłębiał Susie CAD'a na cyfrówkę i
zaliczali do kupy w parach. I trudno.

Myślę, że ten, kto nie przeszedł którejś z poważnych Polibud łatwo może
wpaść w samozadowolenie i jeszcze
łatwiej krytykować innych za to, że są "leniwi". Leniwi po prostu
odpadają... Tu nie ma mowy, że ktoś się
"prześlizgnie". Może nie będzie specjalistą we wszystkim, może będzie miał
braki, ale jeśli obroni magisterkę,
to tytuł jak najbardziej jest zasłużony. Niezależnie od tego, czy robił
wcześniej drobne przekręty, czy nie.

Witam ponownie

| Owszem, ktos za kogos jak sie wycina np. wyrostek sie nie nauczy - masz

| tyle i tyle.

Przepraszam wszystkich, ktorych urazilem...nie powinniscie odbierac tego
jako przechwalstwa.
Mialem nadzieje, ze po prostu da spokoj z zerbraniem o zaliczenie na
grupie
dyskusyjnej. POza tym
jazli mialby choc krzte rozumu to wpisalby w googlu tictactoci na pewno
cos
by znalazl.

| A i dodatkowo lenistwo tego kogos, kto chce ten projekt
| zaliczyc. Ale jak mowisz - nic na to nie poradze i niestety masz racje
;-/

Lenistwo studentow to niestety dzis problem nagminny. BRak tylko
konsekwentnych sykladowcow.
Wiekszosc i tak w koncu odpuszcza :(  Miejmy nadzieje, ze to sie niedlugo
zmieni....

--
/**************************************
 *         Pozdrawiam serdecznie

 **************************************
 * "Rzeczy dopadły ludzkości i pędzą"
 **************************************
*/


Polkomtel i Nokia podpisują umowę w sprawie pierwszej implementacji GPRS w Polsce - press release

Fajnie, ale ja jestem cioł, i czy moglby to ktos skrocic i przetlumaczyc na
jezyk ciołowaty, ile ja na tym znowu strace?


Dzisiejsza informacja prasowa, bo chyba jeszcze nie bylo.

--------
Bezprzewodowa łączność internetowa w Polsce
Polkomtel i Nokia podpisują umowę
w sprawie pierwszej implementacji GPRS w Polsce

 1 lipca 1999 r. - Polkomtel, wiodący operator telefonii komórkowej w
Polsce, podpisał z firmą Nokia umowę na dostawy wyposażenia GPRS (General
Packet Radio Service). Polkomtel jako pierwszy operator sieci komórkowej w
Polsce wdroży usługi GPRS zintegrowane z siecią GSM. Zaplanowano, że
instalacja zostanie dokonana w tym roku, a usługi mają zostać udostępnione w
2000 r.

 Oferowane przez firmę Nokia rozwiązanie GPRS pozwala na uzupełnienie
bezprzewodowej łączności osobistej o technologię transmisji pakietowej.
Rozwiązanie to umożliwi wprowadzenie usług internetowych na rynek masowych
usług telefonii komórkowej. Utorowana zostanie w ten sposób droga ku sieciom
bezprzewodowym trzeciej generacji. GPRS stanowi kluczowy element wizji
społeczeństwa informacyjnego przyszłości, w którym użytkownicy uzyskają
możliwość komunikowania się oraz bezpiecznego korzystania z usług
internetowych i intranetowych, niezależnie od czasu i miejsca.

 "W wyniku tej umowy użytkownicy sieci  Plus GSM jako pierwsi w Polsce
skorzystają z postępów w technologii bezprzewodowego przesyłania danych.
GPRS pozwala na połączenie zalet telekomunikacji bezprzewodowej i Internetu.
Jego pełne zastosowanie wymaga jednak otrzymania przez nas dodatkowych
częstotliwości z pasma 1800 lub 900 MHz" - powiedział pan Władysław
Bartoszewicz, Prezes Zarządu i Dyrektor Generalny, Polkomtel S.A.. "Firma
Nokia dostarcza wyposażenie najwyższej jakości. Jej produkty pozwalają
systematycznie rozszerzać ofertę naszych usług. Jesteśmy bardzo zadowoleni
ze współpracy z firmą Nokia, głównym dostawcą infrastruktury dla sieci Plus
GSM".

 "Umowa jest kontynuacją dobrej współpracy, którą firmy Nokia i Polkomtel
rozpoczęły w 1996 r." - powiedział pan Wojciech Pytel, Dyrektor Generalny,
Nokia Telecommunications w Polsce. "GPRS pozwoli jeszcze bardziej rozszerzyć
ofertę wysokiej jakości usług w sieci Plus GSM".

Technologia GPRS pozwala na szybkie przesyłanie danych w sieci GSM, gdyż
obsługuje przepustowość ponad 100 Kb/s. Ponieważ dane są transmitowane w
formie pakietów, GPRS może funkcjonować efektywnie mimo dużego natężenia
ruchu. Dzięki temu abonenci mogą korzystać z szybkich i stabilnych połączeń
z Internetem także podczas pobytu poza biurem. Nokia jest czołowym dostawcą
rozwiązań GPRS i podpisała szereg podobnych kontraktów na terenie Europy i
Azji.

 Polkomtel jest operatorem sieci GSM 900 uruchomionej 1 października 1996 r.
Sieć Plus GSM ma ponad 1 milion 100  tysięcy abonentów i obejmuje swym
zasięgiem 93% mieszkańców Polski. Plus GSM podpisał umowy roamingowe ze 140
operatorami, działającymi w 75 krajach i jest to najszersza oferta
roamingowa na polskim rynku telefonii komórkowej. Przychody za 1998, w
wysokości 1,64 mld PLN plasują Polkomtel na drugim miejscu wśród firm
telekomunikacyjnych w naszym kraju. W 1998 r. Polkomtel jako pierwszy
operator w Polsce wprowadził usługi opłacane z góry za pomocą kart
(pre-paid). Abonenci sieci Plus GSM mają do dyspozycji szeroki zakres usług,
w tym bezpłatną pocztę głosową.

Nokia jest wiodącym na świecie producentem telefonów komórkowych oraz
wiodącym dostawcą telekomunikacyjnych sieci przewodowych i bezprzewodowch
oraz sieci IP, a także związanych z nimi usług. Nokia dostarcza ponadto
rozwiązania i produkty do przewodowej i bezprzewodowej transmisji danych,
jak również terminale multimedialne i monitory komputerowe. W 1998 roku
sprzedaż netto wyniosła 15,7 mld USD (13,3 mld EUR). Nokia, której główna
siedziba mieści się w Finlandii, notowana jest na pięciu giełdach
europejskich oraz na giełdzie nowojorskiej (NOK.A). Firma sprzedaje swoje
produkty w 130 krajach i zatrudnia ponad 47 tysięcy pracowników na świecie.

--
Pozdrawiam,

Batalia o polskie ogonki powraca jak bumerang...


| To masz pecha, synku!

Ojej. Pszemol - Ty tutaj tez ?


Oj tak... przyszedłem zapytać o poważną sprawę a tu widzę
że aż się roi od lamerów namawiających do unikania ogonków.
Czy na niekomputerowych grupach dużo jeszcze tego lamerstwa?
Czy Polacy wciąż wstydzą się swojej polskości?
Jak... myszy po miotłę - może piszmy wszyscy po angielsku, co!?!

| p.s. Powody niepisania po polsku są idiotyczne i niepraktyczne.

A to dlaczego? Dla wszystkich rowna miarka ?


Ano dlatego, że Polacy nie gesi i swój język mają... To chyba jakiś
problem psychologiczny naszego Narodu. Od wieki wieków Polacy zawsze
szpanowali naśladując innych - stąd wiele makaronizmów w naszym
języku. Równiez łatwo, z przyczyn ekonomicznych, akceptujemy
dziadostwo. A dziadostwem niestety jest dziś pisanie po polskawemu,
bez ogonków, stosowanie niepolskich klawiatur, niepolskich programów
i tym podobne rzeczy. Polak wszystko kupi/weźmie... najgorszy chłam,
nawet nieprzystosowany do polskich warunków będzie zaakceptowany byle
był tani... Gdy czytam na polskich grupach kwiatki typu "bede" zamiast
"będę" lub "ja chce" zamiast "chcę" serce mi się kraje... Może dlatego,
że od dwu lat mieszkam w USA i jestem wrażliwszy na te sprawy ?
Ludzie, szanujcie swoją kulturę, swój język! Nie pozwalajcie sobie
na dziadostwo tak jak sobie nie pozwalają Niemcy czy Francuzi.
Miejcie godność, aby nie sprzedawać swojej kultury za pieniądze
stosując tanie dziadostwo, amerykański freeware zamiast narzędzi
przystosowanych do warunków polskich! Nie namawiajcie Polaków do
niepisania po polsku, do niestosowania polskich znaków diakrytycznych
bo to śmieszne i jednoczesnie żałosne!

Rozumiem, że niezawsze mamy wpływ na konfigurację komputera jakiego
używamy... Czasem używamy komputera gościnnie i wtedy nie możemy
przeważnie nic zrobić. Ale nie mając polskich "ogonków" nie namawiajmy
innych do ich porzucenia tylko pokornie przyjmijmy co jest nam dane.
Takie przypadki sa już naprawdę nieliczne: co innego wczesne lata 80te
Wszędzie gdzie mamy wpływ (komputer domowy, swój czy rodziców)
nalegajmy aby był prawidłowo do polskich warunków skonfigurowany.
Również tam gdzie płacimy za swoje 'komputerowanie', np. w kafejkach
internetowych czy kupując programy również mamy prawo wymagać aby
narzędzia były dostosowane do naszych potrzeb. Wymagajcie tego!
Szanujmy siebie a inni będą również nas szanować...

Pozwólcie że powtórzę te (ponadczasowe jak widać) słowa Reja:
"Polacy nie gesi i swój język mają!" Jego marzenie jak widać
wciąż jest niespełnione... Wciąż Polacy nie chcą swojego języka!
Wciąż wolą używać alfabetów zachodnich! Wciąż dziadują lub szpanują
językami obcymi! To jest przerażająco żałosne!

Używajcie swojego języka, nie wstydźcie się go!
Szukajcie technicznych informacji jak poustawiać sobie programy
na witrynie internetowej  http://www.agh.edu.pl/ogonki oraz
http://www.trzcionk.alpha.net.pl/niusy/ Gdybyście czegoś tam

Jeśli tylko będę umiał to chętnie Wam pomogę. Mam doświadczenie,
konfigurowałem wiele obcojęzycznych systemów komputerowych
przystosowując ich klawiaturę i ekran do pisania po polsku.
Da się to zrobić również (wbrew powszechnym poglądom) również
zagranicą, w czysto amerykańskich czy niemieckich MS Windows...
Da się to zrobić w Linuxie czy innych systemach... Wystarczy CHCIEĆ!

Spróbujcie zatem CHCIEĆ!

Pozdrawiam,
Pszemol

Klasyka


| Czy tylko stwierdził, że wie że w każdym tekście?
| Tak wynika z statystyki. Jesli masz jakiś dłuższy tekst, to możesz nadać
| mu dowolne znaczenie, usprawiedliwiając się szyfrem i przedstawiajac
| piękną interpretację tegoż. Będzie ona, oczywiście, pasowała, bo w
| końcu to TY ustalasz zasady rozszyfrowywania, nieprawdaż?
| Z tego co pamietam z recenzji - bo ksiazki nie czytalem - to te zasady
nie
| byly zupelnie dowolne, tylko podobne do starozytnych metod badaczy
| Tory, zaimplemenotowane do uzytku komputerowego.
Eeee. Po pierwsze, z całą pewnoscią od czasów starożytnych badaczy Tory
poczyniono jakieś postępy w technice szyfrologii. Po drugie - kto to
sprawdzi?


Dokształciłem sie trochę. Były stosowane dokładnie te same zasady które
stosowali badacze Tory, oczywiście zastosowanie komputerów umozliwiło o
wiele szybsze i wszechstonniejsze analizy. Wyniki były wielokrotnie
sprawdzane przez niezależnych i - co ważne - sceptycznie z początku
nastawionych naukowców (Harold Gans, Robert Kass i inni). Osiągnięty wynik
to 1:10 000 000 (prawdopodobieństwo przypadku), gdy matematycy za wiarygodne
wyniki 1:100, a do najbardziej rygorystycznych testów przyjmują 1:1000.

| Znasz jakieś przykłady z tekstów codziennego użytku?
| Nie. Widocznie dlatego, ze nikt sobie by nie zawracał głowy
| rozszyfrowywaniem instrukcji obsługi pralki, prawda? A Biblia to od
| razu widać, że to "coś innego", hehehehehehe.
| Błąd. Niektórzy autorzy twierdzą że znaleźli podbne zależności w
| beletrystyce.
To znaczy gdzie?


Hehe, sceptyk a nie wie. Wstyd, mój panie!!! W sieci jakiś facet twierdzi,
że znalazł zależności w "Moby Dicku" i "Wojnie i pokoju", choć Eliyahu Rips
(jeden z badaczy) twierdzi że w "wojnie i pokoju" nic nie ma.

| Tak samo  dzisiejsi "badacze" Nostradmusa czy Kodu Biblii wszystko
| interpretują i "rozszyfrowywują" tak, by pasowało to do ich zamierzeń.
| Co tylko się skojarzy - bum! I mamy nowe przedpowiednie
| Nostradmusa.
| A o to Ci chodzi. A to możliwe. Z tego co wiem to jeszcze żadnego z
| czterowierszy N. nie udało się rozszyfrować przed danym zdarzeniem, a
| tylko dopasowac po. I w tym tkwi najwiekszy problem.
I najlepsza wskazówka co do wartości przedpowiadawczej owych wierszy. A
intepretować sobie łatwo można, gdy się z góry zna wynik - tak jak właśnie
dopasowywanie (świetne słowo) czterowiersza do wydarzenia po.


Nostradamus zawsze wydawał mi się podejrzany. Z Biblią to co innego.
Istnieją przykłady sprawdzonych przepowiedni odczytanych na długo przed
samym zdarzeniem. Aczkolwiek istnieją też takie, które się nie sprawdziły.

| Cóż, ja tam kiedyś czytałem, jak to oni robią. [...]
| Mozliwe, nie chce mi się przekopywac przez archiwum. Jesli znajde jakies
| demo - bo za cala wersje trzeba calkiem sporo placic - to cos
| pokombinuje.
Daj programikowi do pożarcia instrukcję obsługi pralki przetłumaczoną na
łacinę, hebrajski i co tam jeszcze. ;-)


Nie moge nigdzie znaleźć demka, a na pełną wersję to mnie nie stać. :((

| I oczywiście każde z tych przestawiali, zmieniali itd. Gdy ma się do
| dyspozycji czterowiersze, jak przy Nostradmusie, dziwne by było, gdyby
| nic im nie wyszło. W końcu po takich zabiegach zawsze będą jakieś
| słowa, które mogą się kojarzyć z słowkami hebrajskimi, egipskimi,
| łacińskimi i stu innych językach. Rozumiesz już, jakie to otwiera...
| ehm... możliwości? Dzięki temu z głupiego czterowiersza można zrobić
| tysiac i jedno znaczenie. Niestety, nie wiem, jakimi kryteriami się
| kierowali przy wyborze możliwych interpretacji. :-
| Przy N. chyba stosuje się inna metode niz przy Biblii?
Nie wiem. Jestem natomiast pewien, że obydwie metody można zastosować z
równie dobrym skutkiem do obydwóch dzieł. Wystarczy... ehem... dobra wola
badaczy.


No właśnie - nie wiesz. Ale zarazem jestes pewien. Myślenie zyczeniowe się
kłania, ot co.

| Dla mnie to stwarza nieskończoną prawie możliwość wygadywania
| dowolnych rzeczy, zwłaszcza, ze nie widzę żadnych reguł, jakie by
| miały ograniczać badaczy. A już zupełnym drobiazgiem jest to, że przy
| takiej metodzie wygląda na to, że Nostradmus szyfrował każdy
| czterowiersz zupełnie inaczej.
| Mozliwe. W sumie co mial innego do roboty?
Szyfrować każdy czterowiersz według 50 szyfrów naraz? ;-)


Hmm, ciekawa koncepcja. Ale nie naraz, tylko po kolei. I dla każdego
czterowiersza kody w innej kolejności. Wtedy liczba możliwych kombinacji to
jakieś 50!, o ile się nie mylę.

Pozdrawiam

Basho, haiku (o wronie); aut50, (1+1)


Użytkownik "Włodzimierz Holsztyński (wlod)"
| Zacznijmy serie 1+1 od slynnego haiku Basho,
| ktore zapoczatkowalo ere haiku na serio
| (bywaly izolowane, niezle haiku wczesniej
| tez). W ninejszym watku dyskutujmy
| WYLACZNIE **czesc autorska**, czyli obraz
| (i minimalna przeciez akcje, tyle co nic),
| ktory stworzyl. W danym wypadku aut50 jest
| skromnym chyba tematem, ale podaje go dla
| pelnosci, dla spokoju ducha. (Otworze tez
| watek cz50 oraz 50-50 z tymze haiku).

| ==

| =

|         mrok
|         na golej galezi tkwi wrona

| =

| Basho

| ================================
Oryginał:

kareeda ni
karasu no tomarikeri
aki no kure

Obraz tylko z pozoru wydaje się prosty i jednoznaczny.


A jednak jest. Prosty i jednoznaczny.

"Kareeda" może oznaczać zarówno gałąź, jak i gałęzie,
zarówno bezlistne z powodu jesieni, jak i uschnięte
- zupełnie martwe.

"Karasu" to zarówno pojedyncza wrona jak i wiele wron.

"aki no kure" to zarówno "jesienny wieczór"
jak i "koniec jesieni"


To wszystko prawda.

Dlatego Basho w swojej ilustracji graficznej
przedstawil szereg wron, a mimo to
wiekszosc klasycznych tlumaczen
ma pojedyncza wrone, i slusznie.

Japonski, jak chinski(!), jest logiczny, czego
brak jezykom takim jak angielski, polski, itd.
Przez to znawcy poezji orientalnej wciaz
pisali bzdure o metnosci/wieloznacznosci
i niejasnosci (nawet o nielogicznosci :-)
orientalnych wierszy (uzywali przymiotnik
"obscure").

Tymczasem haiku Basho od strony obrazu
i tekstu jest proste i jednoznaczne **logicznie**,
mimo ze w zgodzie z tekstem jest wiecej
niz jeden obraz (co zreszta **zawsze** jest
prawda w przypadku dowolnego **opisu**).
Klopot polega na tym, ze zachodnie mozgi
sa na ogol logicznie spaprane przez ich jezyk,
z wielka strata dla poezji. Mialem dziwne szczescie
byc stworzonym do matmy, a przy okazji
daje mi to naturalny odbior orientalnego
podejscia do jezyka.

Z grubsza mowiac w jezykach zachodnik
sklonnosc jest ku slowom detalicznym,
a slabo akcentowana jest hierarchicznosc.
Do rzadkosci wiec naleza rzeczowniki, ktore
lacza liczbe pojedyncza i mnoga; czasowniki,
ktore lacza czas przeszkly, terazniejszy
i przyszly; itd. Jezyk chinski (i japonski)
jest cudownie hierarchiczny.

Uswiadomienie sobie tej sytuacji jest
(a w kazdym razie moze byc) pomocne
przy pisaniu wierszy.

Nawet stworzylem nowy, miedzynarodowy jezyk,
wylacznie pisany (na wzor dawnego chinskiego),
korzystajacy z technologii komputerowej
("recznie" tez go mozna uzywac, ale lepiej pisac
z pomoca komputera, a nawet czytac tez, gdy
teksty sa zlozone). Chyba powiniem wszystko
rzucic i na tym jednym sie skupic, bo lata mijaja,
a ja go rozwijam w slimaczym tempie.

Jedynie "tomarikeri" jest w jednoznaczne -
wrona usiadła i usadowiła sią na gałęzi jak
na grzędzie w jednoznacznym celu - zatrzymała
się na noc.


A teraz Grzegorz wyszedl poza temat watku, szkoda:

Utwór jest wg mnie całkowicie pozbawiony możliwości
błędnej jego interpretacji. Niezależnie od tego, jaki
obraz czytelnik zobaczy jako pierwszy, autor zabdał
o to, by nastrój generowany przez każdy z nich był
ten sam. Mrok i samotność.


To przenies lepiej do watku ch50 (zwlaszcza, ze

dla dyskusji :-)

Pozdrawiam,

Wlodek

twój dziekan "olewa"


[ciach - o ksywach]

To niech się rozpoznaja pomiędzy sobą. Nie widzę powodu, by
kilkanaście
milionów telewidzów uczyło się ich pseudonimów i zajmowało swą
pamięć
śmieciem (czy chcemy, czy nie - zapisujemy sobie mózgowe dyski);


A ja mam wrażenie, że telewidzowie nie tylko nie mają tego dość, ale
proszą o więcej. Miliony telewidzów z braku naprawdę mocnych

ekscytują się serialami (np Ekstradycja).

Jeśli śmieciami są według Ciebie prawdziwe wiadmości, to jak nazwać te
produkty wybujałej wyobrażni?

To właśnie TV wywołuje ostatnio rewolucję w języku polskim. A widzom
się
to podoba.

ponadto część społeczeństwa przyjmuje sobie te ksywki za swoje
(negatywni
bohaterowie), bawią się na podwórkach i układają wiersze. Ostatnio
usłyszałem, że w danym więzieniu jest tylko trzech strażników. Jak
powiedzą,
że jeden rencista i dwie brzemienne, to zdradzają pewne tajemnice,
osłabiają
itd. Po co? W imię pisania prawdy. komu ona jest potrzebna? Mnie


nie,

Wg mnie językoznawstwo raczej opisuje język, notuje zmiany w nim
zachodzące,
szuka prawideł - a w mniejszym stopniu (lub w ogóle nie) stara się
wpływać na
sposób mówienia, ani na to, CO jest mówione. Filolog bardziej
przypomina
astronoma niż inżyniera. I raczej nie powinien traktować badanego
obiektu
zbyt emocjonalnie. Emocje bardzo przeszkadzają w obserwacjach.

Grupowiczom też nie - jest to cenna uwaga dla potencjalnych
przestępców.
Często mówią, w jakim mieście  i ilu policjantów jest oddelegowanych
do
pilnowania jakiegoś stadionu. Wnioski się nasuwają same. Ty i ja nie
napadniemy na jubilera po takiej informacji, ale...


To już nie ma nic wspólego z powagą/śmiesznością. Kiedy w
dzienniku TV pojawi się poważna wiadomosć, że Wydział X
na Uczelni Y otwarł właśnie z dumą nową pracownię komputerową,
jest to wyraźna zachęta dla złodziei. Ale czy protestowałbyś przeciw

Poza tym - niezależnie od wartości inf. omawianie tych ksywek (moim
zdaniem) obniża rangę i sądownictwa i mediów (np. Jan C. pseudo Dupa
Jasia napadł na plebanię przy ulicy Jana Pawła II)...


Prawda, to śmiesznie brzmi kiedy mówią, że przed sądem stanął
Ciolo albo jakiś inny barbarzyńca. Ale to przecież nie ośmiesza sądu.
Za komuny służył w wojsku niejaki generał Baryła. No i co?

Jeśli już ktoś taki tak się nazywa, to jego sprawa, jego rodziny.
Można
podziwiać go za upór, z jakim trwa przy tym nazwisku, gdyż wiele w
życiu
pewnie wycierpiał i jeszcze wycierpi. Pseudonimy, zwłaszcza
więzienne
są z innej kategorii.


Nawet jeśli zmieni nazwisko, też się będą śmiali, tak jak z
Wileckiego.

Podsumowując dyskusję: problem nie leży po stronie TV; jest to raczej
poważne schorzenie masowego odbiorcy. Tylko do kogo moglibyśmy
skierować list protestacyjny w sprawie skandalicznego zachowania
opinii publicznej? :-)

pzdr
G.