Patrzysz na wypowiedzi znalezione dla słów: Język francuski łatwo i

beyond good&evil pl???

jac wypocił z trudem:

bzdura
a niemieckie po niemiecku ,francuskie po francusku i japonskie po japonsku i
mamy sie uczyc wszystkich jezykow swiata???


Tutaj popieram - troszkę tolerancji dla innych nie zaszkodzi.
Nie każdy miał w szkole angielski i nie każdy jest w wieku kiedy jeszcze
nauka łatwo do główki wchodzi.
Fakt, że angielski przydatny jest ale nie popadajmy w skrajności.
Polonizacje gier są potrzebne - tak jak filmy są na język polski
tłumaczone. Tylko jakość tych polonizacji winna być na odpowiednim
poziomie - nawiązując do filmów - Shrek jest tu doskonałym przykładem
gdy tłumaczenie nie zaszkodziło, a wręcz przeciwnie

 » 

beyond good&evil pl???

jac wypocił z trudem:

| bzdura
| a niemieckie po niemiecku ,francuskie po francusku i japonskie po
japonsku i
| mamy sie uczyc wszystkich jezykow swiata???

Tutaj popieram - troszkę tolerancji dla innych nie zaszkodzi.
Nie każdy miał w szkole angielski i nie każdy jest w wieku kiedy jeszcze
nauka łatwo do główki wchodzi.
Fakt, że angielski przydatny jest ale nie popadajmy w skrajności.
Polonizacje gier są potrzebne - tak jak filmy są na język polski
tłumaczone. Tylko jakość tych polonizacji winna być na odpowiednim
poziomie - nawiązując do filmów - Shrek jest tu doskonałym przykładem
gdy tłumaczenie nie zaszkodziło, a wręcz przeciwnie


Wiedzialem ze do tego dojdzie...
Shrek... tak... jest JEDYNYM przykladem popierajacym to co mowicie... ale ze
topic jest BGE to cos wam powiem... zygac mi sie chce jak widze co z ta
doskonala gra zrobili tlumaczac ja.

Wiec... EOT.

WARSZAWA / PRACA biurowa DLA KOBIETY

Zatrudnimy dyspozycyjna kobiete przed 35 rokiem zycia do pracy w
administracji biura matrymonialnego.

WYMAGANIA

Niezbedne:

- mila prezencja przez telefon
- komunikatywna znajomosc jezyka angielskiego
- umiejetnosc obslugi komputera w srodowisku Windows
- mozliwosc przeprowadzenia sie do Warszawy

Dodatkowe:

- umiejetnosc bezwzrokowego pisania na klawiaturze
- inne jezyki obce (niemiecki, francuski, hiszpanski)

Nie wymagamy stazu pracy w podobnym biurze, poniewaz wiemy, ze o
doswiadczenie takie nielatwo. Najbardziej licza sie dla nas
indywidualne, wrodzone predyspozycje kandydatki. Praca jest dostepna
od zaraz.

WYNAGRODZENIE:

W okresie nauki 1000zl netto + ewentualne zakwaterowanie.
[Biuro to zaadaptowane mieszkanie na Woli z wolnym pokojem.]  

W okresie pozniejszym procent od zysku biura, nie mniej niz 1000zl
netto.

KONTAKT:

(0-22) 631 10 70
506 66 45 45

Gry na Mac - porady dla chcącego kupić.


Generalnie wersje angielskie nie sć  dla mnie problemem.


Tak tez myslalem stad uwaga o wersjach francuskich, obawiam sie ze u nich
nie ma opcji wyboru jezyka angielskiego, w Niemczech chyba tez nie.

Ciekawi mnie tylko czy pomimo bycia Polski w Unii Europejskiej traktujć  
nas jako Europa czy reszta ś wiata? :)


Zdaje sie ze Europa. Latwo sprawdzic.

| Mialem kilka doswiadczen z zakupami i w Australii i w USA i nigdy
zadnych
| problemow.
Czyli opś aciś eś  kartć  i po czasie T dostaś eś  paczkć ? Przesyś ka
kurierem


Poczta, na szczescie mam ok listonosza i w razie czego uczciwych sasiadow ;-)
Regularnie kupuje gierki na PSP z Australii i dziala to  bez zarzutu.

Urzad tylko raz mi wstrzymal paczuszke ale gdy pani zobaczyla ze w paczuszce
jest gra to zaczela wyzywac od idiotow tych co wstrzymali moja przesylke i
ze musi przez takich czas marnowac ;-)

Pozdrawiam,
Grzegorz

 » 

MS 2004 - narzędzia językowe

Witam!

Bardzo mi milo, ze czytasz moja wiadomosc, bo licze na Twoja pomoc:-)))

Przegladajac oferte nootebookow zafascynowal mnie iBook G4, ktory jest
wyposazony w Mac OS X wersję 10.3 "Panther". iBook bedzie mi sluzyl przede
wszystkim do tlumaczen, prosze wiec o Twoja opinie :

Czy latwo sie poruszac po Microsoft Office 2004 (glownie mam na mysli Worda) i
czy bez problemu mozna pisac w wielu jezykach i mieszac w jednym tekscie znaki
z kilku alfabetow np polski, grecki, hiszpanski, francuski itp.

I czy wiesz jakie ewentualnie problemy moga wynikac z korzystania z wielu
jezykow (tj. czy technologia Unicode jest sprawna?).

A na koniec najtrudniejsze chyba pytanie: gdzie mozna znalezc narzedzia
jezykowe dla jezyka greckiego(language proofing tools: speller & hyphenator)  
i czy one beda wspolpracowac z polskimi narzedziami (polski slownik
ortograficzny o modul dzielenia z 2001 roku).

Bede bardzo wdzieczna za odpowiedz, bo w przeciagu najblizszych dni musze
zdecydowac czy kupic iBooka, a niestety w salonie firmowym uzyskalam 2
sprzeczne odpowiedzi na moje ostatnie pytanie.
Licze na Twoja rade,

Pozdrawiam
Angelica

MS 2004 - narzędzia językowe


 Czy latwo sie poruszac po Microsoft Office 2004 (glownie mam na mysli
Worda) i czy bez problemu mozna pisac w wielu jezykach i mieszac w
jednym tekscie znaki z kilku alfabetow np polski, grecki, hiszpanski,
francuski itp.  I czy wiesz jakie ewentualnie problemy moga wynikac z
korzystania z wielu jezykow (tj. czy technologia Unicode jest
sprawna?).  A na koniec najtrudniejsze chyba pytanie: gdzie mozna
znalezc narzedzia jezykowe dla jezyka greckiego(language proofing
tools: speller & hyphenator)  i czy one beda wspolpracowac z polskimi
narzedziami (polski slownik ortograficzny o modul dzielenia z 2001
roku).


Rzuć okiem na ten edytor tekstu:
http://www.redlers.com/mellel.html
powinien spełnić większość twoich oczekiwań.
pozdrawiam,
W.

Co Grand miał na myśli?



- Niech pan zrozumie dobrze, doktorze. Ściśle biorąc, dość łatwo
jest wybrać między "ale" i "i". Trudniej jest między "i" i "potem".
Trudność rośnie przy "potem" i "następnie". Ale na pewno
najtrudniej jest wiedzieć, czy "i" jest, czy nie jest potrzebne.
Tak to Grand tłumaczył doktorowi Rieux swe rozterki stylisty.
Tłumaczenie Joanny Guze.

Rozumiem problemy: "ale" i "i", "potem" i "następnie". Nie rozumiem
natomiast, jaki problem występował przy wyborze pomiędzy "i" a "potem".


Przeczytałem Twój list i zacukałem się.
Dopiłem kawę i wyszedłem z klubu.

W powyższych zdaniach wyraźnie widać następstwo zdarzeń. Czy zatem
nie powinieniem był użyć 'potem' lub 'następnie' w miejsce 'i'?
:-))

Nie znam języka oryginału, być może we francuskim problem ten jest
bardziej subtelny niż w polszczyźnie.

Maciek

dwie satelity

Cześć wszystkim



| oznajmił, że francuska rakieta wyniosła na orbitę dwie satelity.

| Mirnal
Myślę, że ani jedno, ani drugie. Satelita, to urządzenie, które ma pracować
w przestrzeni kosmicznej, a rakieta to takie cudo, które ma te satelity tam
wynieść. W zależności od ilości miejsca w rakiecie i wielkości satelit,
rakieta może wynieść jedną lub kilka takowych.


 Myślę, że koledze M. chodziło - i miał całkowitą rację - o to, że
'satelita' jest rodzaju męskiego. Winno się więc powiedzieć "wyniosła na
orbitę dwa satelity". O przejęzyczenie łatwo, bo zdaje się nie ma w
naszym języku drugiego podobnego wyrazu rodzaju męskiego.

--
Piwel
------------------------------------------------------------
Wszystko zlozone do kupy wczesinej
czy pozniej i tak sie rozleci.
------------------------------------------------------------


--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...

dwie satelity

Cześć wszystkim

| oznajmił, że francuska rakieta wyniosła na orbitę dwie satelity.

| Mirnal
| Myślę, że ani jedno, ani drugie. Satelita, to urządzenie, które ma
pracować
| w przestrzeni kosmicznej, a rakieta to takie cudo, które ma te satelity
tam
| wynieść. W zależności od ilości miejsca w rakiecie i wielkości satelit,
| rakieta może wynieść jedną lub kilka takowych.

 Myślę, że koledze M. chodziło - i miał całkowitą rację - o to, że
'satelita' jest rodzaju męskiego. Winno się więc powiedzieć "wyniosła na
orbitę dwa satelity". O przejęzyczenie łatwo, bo zdaje się nie ma w
naszym języku drugiego podobnego wyrazu rodzaju męskiego.

| --
| Piwel
| ------------------------------------------------------------
| Wszystko zlozone do kupy wczesinej
| czy pozniej i tak sie rozleci.
| ------------------------------------------------------------

--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...


Właśnie. Chyba są, choćby poliglota, geodeta, najmita (choć to ludzie).
Spiker odmienił jak "okowita" - dwie okowity. Salelity to także państwa
popierające jakieś mocarstwo. Satelici to może ludzie popierający kogoś?
Mirnal

Nefretete....




#
#| A my jak? /Sykago/ sie czesto slyszy :-/
#Szikago (przynajmniej tak zwykła mówić Dorota Warakomska - dziennikarka)

No wlasnie, ale czesto zamiast i slychac y.

#| Pozwole sobie pominac milczeniem ten absurd...
#Wybacz, ale nie rozumiem.

Absurdem jest ze nazwisko i nazwe stolicy USA wymawia sie spolszczona, a
nazwe stanu Washington (ktora z miastem nie ma nic wspolnego) -
fonetycznie, tzn. L/oszyngton.

#
#Wszyskich!? Nawet tych, których nie słyszeli, a widzieli tylko w formie
#pisanej? Podziwiam.

Dokladnie. Co ma fakt slyszenia danego wyrazu do mozliwosci jego
wymowienia (+/- zagwozdki fonetyczne)? Ja sam nie slyszalem wymowy
wszystkich wyrazow francuskich, a mimo to nie watpie ze potrafie dobrze
wymowic przynajmniej wiekszosc wedle pisowni (+/- wyjatki)

#| Ale gdzie tam. I nie samego jezyka, a sposobu wymawiania. Co akurat w
#| przypadku francuskiego wychodzi dosc szybko.
#
#Wątpię.

Widac ze nie probowales, bo bys sie przekonal ze wymowa jest latwa i co
najwazniejsze w miare konsekwentna (nie to co angielski, gdzie jedna
litere mozna czytac na dziesiec sposobow w zaleznosci od otoczenia,
pozycji, akcentu...)

GSN

Touche - wymowa?


Skorzystałem z rady, by zaspokoić ciekawość. Oto, co stwierdziłem.
Hasło: tusz, punkt 2. tusz II - prysznic (zgoda) ale (niem. z fr.) -
to bzdura. W j. francuskim prysznic to "douche" (fem.) czytane "dusz".
Prysznic po niemiecku to Dusche (fem.) i również czyta się "dusze".
Skąd więc u licha "tusz"?


Rzecz w tym, że w języku polskim istnieje opozycja dźwięczności (np. t - d),
a w języku niemieckim ważniejsza jest opozycja 'przydech' - 'brak przydechu'.
Np. t - th, p - ph. Bardzo dobrze ilustrują to zjawisko wypowiedzi Niemców po
polsku w powieściach polskich lub np. francuskich tłumaczonych na polski,
gdzie zastępuje się dźwięczne spółgłoski bezdźwięcznymi i na odwrót, np.
dobrze =topsze. W ramach tej germańskiej opozycji łatwo dochodzi do zmian
dźwięczności, gdyż nie niesie ona znaczenia w sensie fonemicznym. Innymi
słowy, 't' może swobodnie wymieniać się z 'd', i tak z duszy może powstać
tusz.

Pozzdrawiam
Jazzek

pl-eng o długości, szerokości itp

W jezyku technicznym jednak nie bawia sie w palacowe niuanse typu "a beam
with a lenght of 1 metre".

Zwroty typu: 1' long czy 3" thick sa normalne.


Zgadza się - te zwroty są normalne. Natomiast nieprawda, że wyrażen typu "a
beam
 with a length of 1 metre" nie używa się w języku technicznym. Łatwo
sprawdzić w googlu.
Np.
"In this section we consider the problem of dropping a 4.0 lb. weight from a
height of 1.0 in. onto the center of a simply supported steel beam with a
length of 23 in. and a circular cross-section with a diameter of 1/2 in."
Chyba dość techniczne. Analogicznych przykładów jest oczywiście sporo.

| I skad ten "metre", preciez powinno byc "meter'

| Dawniej bywało, że ludzie nie znali amerykańskich wariantów pisowni;
| teraz najwyraźniej brytyjska pisownia bywa nieznana. Dla jasności:
| PL metr = US meter = UK metre
| PL licznik = US/UK meter

Pisownia 'metre' jest wlasciwie francuska.


To skądinąd ciekawy fakt z historii języka, ale zupełnie bez znaczenia dla
oceny, czy pisownia "metre" jest poprawną pisownią w języku angielskim.

Grupa o językach?

Witam,

Przeglądałem spis grup i nie znalazłem grupy o językach obcych - nie wiem
więc czy tutaj można poruszać tematy związane generalnie z językami obcymi?
Dokładniej - chodzi o problem jakich języków obcych warto się dziś uczyć.
Opanowałem dosyć dobrze język angielski, zaczynam naukę niemieckiego
(rodzina, plus bliskość sąsiedzka, jakaś ew. wojna w przyszłości itp ;). No
i powstaje pytanie - co dalej?
- Francuski? Uczyłem się kiedyś 2 lata w szkole podstawowej więc miałbym
łatwo do tego wrócić. Ale czy warto? Nie jestem przekonany
- Hiszpański. Z racji swej popularności na świecie bardzo mnie interesuje
jego znajomość. Ale dylemat mam - bo owszem, dogadam się z wieloma ludźmi w
podróży, ale z kolei to żaden język biznesu itd - tu francuski ma przewagę.
- Włoski. Podobno prosty. Ale chyba ani biznesowy ani zbyt popularny na
świecie :)

na zapotrzebowanie na ten język? Ja to słyszę już od 10 lat ;) że już za
niedługo rosyjski będzie bardzo popularny - ale nie jestem przekonany.
- Jakiś język dalekowschodni? Tutaj się mało znam - japoński, chiński itd?
- Inny język?

Wiem, że pytanie jest bardzo ogólne ale szukam języka pod kątem przydatności
socjologicznej:
- turystyka i komunikacja na świecie
- literatura ciekawa, czyli szeroka baza dobrych książek - w angielskim
sobie cenię możliwość czytania książek w oryginale
i biznesowej:
- dziś króluje angielski, z doświadczenia wiem, że przydaje się niemiecki,
ale co za 5-10 lat? :)

Bardzo będę wdzięczny za wszelkie sugestie i pomysły :)

pzdr
topjes

Grupa o językach?


| mam sugestię bardzo cenną - może najpierw spróbuj opanować język
polski...?

Życzliwe rady zawsze w cenie. Ale muszę Cię rozczarować. Wystarczy mi
opanowanie języka obcego w stopniu takim jakim znam język polski.
Starałeś się - nie wyszło - trudno :)

pzdr
topjes


hmm, na opanowanie języka obcego w takim stopniu, w jakim znasz język polski,
nie marnowałabym pieniędzy... ;-) chyba że chcesz "opanować" język dla samego
opanowania. bo jeżeli chcesz go później używać, to się lepiej zastanów...
to nie była złośliwa uwaga, tylko rada wynikająca z troski :-)
ja najpierw nauczyłam się używać języka polskiego, a dopiero później zajęłam
się obcymi - z doskonałym rezultatem :-) tak jest dużo prościej, zaufaj mi.
pozdrawiam,
alex
p. s. co do języków - ważne zawsze będą angielski, niemiecki i francuski,
dodatkowo możesz uczyć się włoskiego i hiszpańskiego, bo są dość łatwe. a
wszystko i tak opiera się na łacinie - poznając choćby podstawy gramatyki
łacińskiej (która łatwa nie jest), dużo łatwiej jest pojąć gramatyki innych
języków. pozdrawiam.

Grupa o językach?

opanowania. bo jeżeli chcesz go później używać, to się lepiej zastanów...
to nie była złośliwa uwaga, tylko rada wynikająca z troski :-)


Wybacz, ale to była i dalej jest głupia, dziecinna i złośliwa uwaga. Nic
więcej. Po prostu nie mogłaś sobie darować okazji by nie pokazać komuś, że
popełnił błąd a potem zgeneralizować jego życie :)

MOŻE. Nie jestem pewien, ale MOŻE gdybyś używała czasem języka obcego w
praktyce i bywała za granicą, to byś zrozumiała, że do skutecznej

BTW - ta uwaga była na Twoim poziomie więc powinnaś ją zrozumieć ;)

ja najpierw nauczyłam się używać języka polskiego, a dopiero później
zajęłam
się obcymi - z doskonałym rezultatem :-) tak jest dużo prościej, zaufaj
mi.
pozdrawiam,


Nie, ufać Ci nie mam zamiaru - nie ufam złośliwym ludziom :)

I przy okazji - pani wiem-wszystko-o-języku-polskim - zdania zaczyna się
wielką literą :)

alex
p. s. co do języków - ważne zawsze będą angielski, niemiecki i francuski,
dodatkowo możesz uczyć się włoskiego i hiszpańskiego, bo są dość łatwe. a
wszystko i tak opiera się na łacinie - poznając choćby podstawy gramatyki
łacińskiej (która łatwa nie jest), dużo łatwiej jest pojąć gramatyki
innych
języków. pozdrawiam.


A za tę część dziękuję :)

pzdr
topjes

Czy ktos zna norweski?

Mam prosbe, czy ktos bylby uprzejmy przetlumaczyc mi dwa zdania z
norweskiego:

"Vi bekrefter a ha mottatt din soknad pa stilling i XXXX.


Potwierdzamy przyjecie twojego podania na stanowisko XXXX

Soknaden vil bli behandlet sa snart som mulig, og aktuelle
kandidater vil bli kontaktet for naermere samtale."


Podanie zostanie rozpatrzone w najblizszym mozliwym terminie, a z aktualnymi
kandydatami skontaktujemy sie w sprawie rozmowy (kwalifikacyjnej).

Przy okazji, gdzie dostac dobry kurs do samodzielnej nauki
norweskiego (moze byc po angielsku lub francusku)?


Kilka lat temu mozna bylo dostac w ksiegarniach niepozorna ksiazke z
kaseta - wlasnie do nauki j. norweskiego. Jesli juz naprawde musisz, to
postaraj sie o nia, ale oczywiscie najlepiej byloby poszukac w najblizszej
okolicy kogos, kto moglby Ci pomoc, udzielic kilku(nastu, -dziesieciu)
lekcji. Z kasety nie zawsze mozna wylapac prawidlowa wymowe, ktora - w
przypadku norweskiego - wcale nie jest latwa. Lepiej byloby, gdyby ktos Cie
w to wtajemniczyl.
Jesli nie masz ochoty na lekcje, ksiazka nosi tytul "Intensywny kurs jezyka
norweskiego dla poczatkujacych". Autorki: Inger Helene Arnestad i Anne
Hvenekilde. Dolaczony jest do niej slowniczek norwesko - angielsko -
francusko - niemiecki.
Powodzenia w poszukiwaniach! (Lykke til!)
Ha det godt!

Joanna

Fr cytat Michel Montaigne


Chyba nie tak hop. Jeśli wpiszesz "voyage" zamiast "voyager", to tak łatwo
nie pójdzie. Osoba nieznająca francuskiego (ja taką jestem), aby nie ustawać
w poszukiwaniach, musiałaby wierzyć (przy swojej ignorancji językowej), że
np. "voyage" i "ame", a nie jakieś ich synonimy, to najbardziej
prawdopodobne słowa, jakie pojawią się w poszukiwanym cytacie[...]


   Niekoniecznie trzeba robic takie dochodzenia. Ja wpisalam w
tlumacza (tego co mu nie wierze - elektronicznego) cale zdanie
dostalam " namiastke" zdania francuskiego ( tez jezyka nie znam). Potem
te "namiastke" dalam w google plus nazwisko autora i wyszlo mi to co
chcialam dostac.
  To podaje jako ciekawostke.

 Ewa

To ja !!!


Koleżanko Kasiu,

uważam, że język francuski jest bardzo piękny. Mój pierwszy kontakt z
francuszczyzną datuje się od piosenek Joe Dassina. Miałem wtedy pięć lat,
a
było to lat dwadzieścia siedem temu. Uważam za duże niedopatrzenie, że
dotychczas moja francuszczyzna opiera się na kilkun słowach. Próbowałem
kiedyś nadrobić braki na uniwersyteckim kursie, ale zabrakło mi czasu na
regularną naukę.
Czy francuski jest bardzo trudnym językiem?
Bo to, że jest językiem bardzo pięknym nie ulega dla mnie wątpliwości.

Ukłony ślę

;-))
Angelus Schubert


Kolego Rafale/Angelus *),

cieszę się, że Ci się podoba język francuski. Nie miałeś czasu zająć się nim
głębiej - trudno,
ale jeszcze nic straconego, co stoi na przeszkodzie, aby teraz się nim
konkretniej zainteresować.
Jeśli chodzi o to, czy  jest trudny, to wydaje mi się, że są gorsze.
Jeśli tylko będziesz chciał się go uczyć, bez przymusu czy znudzenia to
powinno Ci pójść łatwo.
Gramatyka jest CIEKAWA, no i jest oczywiście trochę wyjątków, ale to jak w
każdym języku
(chyba? - czy znasz jakiś język bez wyjątków? - chyba tylko "esperanto").
Wymowa za to jest piękna; wystarczy nauczyć się reguł i już wszystko
przeczytasz.

Czy taka odpowiedż nie zachęciła Cię do nauki tego pięknego języka?

Pozdrawiam

Kasia

*) niepotrzebne skreślić

Który trudniejszy?

Oba dziecinnie łatwe. Zarówno we Francji jak i w Hiszpanii są małe dzieci,


które płynnie mówią odpowiednim językiem. A jak masz wątpliwości, naucz się
i jednego i drugiego. :-)

Tak, Uwe, masz 100% rację.

PS. Ja też nie władam ani jednym ani drugim.

Lucyna
-------------------------------------------------
GG 3796989   ICQ 158346014

Który trudniejszy?

| Oba dziecinnie łatwe. Zarówno we Francji jak i w Hiszpanii są małe dzieci,
które płynnie mówią odpowiednim językiem. A jak masz wątpliwości, naucz się
i jednego i drugiego. :-)

Tak, Uwe, masz 100% rację.

PS. Ja też nie władam ani jednym ani drugim.


potwierdzam. Nie znając ani tego ani tego potrafiłem się w Hiszpanii
lepiej dogadać niż we Francji. Jakby też więcej rozumiałem.

Waldek

Który trudniejszy?

A tak w ogóle to Francuzi porozumiewają się telepatycznie, a ten cały język to
tylko tak dla niepoznaki.
pozdrówka,
Matula


Ja też głosuję na hiszpański! Siostra koleżanki, dziewczę generalnie
stroniące od przyswajania wiedzy wszelakiej, nauczyła się
hiszpańskiego od podstaw w rok pobytu w Madrycie - być może czynnikiem
stymulującym był lokalny narzeczony, niemniej jednak, właśnie jest na
najlepszej drodze do zdania na studia w Hiszpanii, więc zakładam, że
język zna dość dobrze. Przypuszczam, że z francuskim tak łatwo by jej
nie poszło....
Patrycja
---------------

e-mail po francusku

JoyStick - drążkowy wpływacz na położenie
Dyskietka - Płaskokrążek Informacjonośny
Interface - międzymordzie.


W latach 50-siątych komputery (czy co tam było wtedy) nazywano "mózgi
elektronowe", w skrócie "mózgi".

Przekształtnik analogowo-cyfrowy -- może być "cyfraczek".

A w ogóle, to tak naprawdę nie ma dobrego polskiego albo prawidłowo
integrującego się z językiem polskim słowa na określenie odtwarzacza
CD, zresztą sama CD też tak jakoś kulawo funkcjonuje, Czesi mają swoją
"cedeczkę" i nieźle brzmi. Natomiast czeski "poczitacz" (komputer) też
jest śmieszny dla nas.

Tax (staaaary)

  Facet wyjechał do Paryża z kobietą, nie za bardzo znał francuski.
Poszli do restauracji. Facet chciał poszpanować, jaki to on poliglota
i mówi do kelnera:
  - Kelner, la kotlet la schabowy i la słatka de pomidorowa!
  Kelner ukłonił się, poszedł na zaplecze i przyniósł kotlet z
sałatką. Facet do swojej towarzyszki:
  - Widzisz, ten francuski to łatwy! Trzeba dodać tylko la i de i
wszyscy zrozumieją!
  Kelner za przepierzeniem do siebie:
  - Gdybym ja nie był la Polak, to byście jedli la gówno...

Grzexs

"rozbite" Hezbollach ;) link (f)


ps.2 dawanie na pmm linkow w jezyku francuskim jest tak samo sensowne jak
dawanie w jezyku niemieckim ( a nawet rosyjskim )
albo dawac linki w j. angielskim albo wcale


informacja byla Reuter-sa, a wiec latwa to znalezienia w j.angielskim :)

Jurek

Mnie się wydaje...

 Pawel Wimmer :

Wychowywalem sie na Interlingwie, czyli wspolnym


mianowniku jezykow romanskich.

Oto maly wyjatek:
(...)
www.interlingua.com


O, dziękuję za informację i stronę - nie słyszałam dotąd o
Interlingwie (dlaczego dużą literą,inaczej niż reszta
języków?).
(zrozumiałam nie znając francuskiego, a jedynie włoski -czy
mówić też łatwo bez jego znajomości ?)

g.

Wydajnosc tlumacza

Hej


| Czy ktoś w Was pracuje może z jakimś systemem do rozpoznawania głosu ?
Odnośnie programu do rozpoznawania mowy (Dragon Naturally Speaking 5):
program nie rozumie języka polskiego i wielu innych też, co potwierdziły
informacje uzyskane z niezależnych źródeł, ale dotyczło to samodzielnego
programu.


To, że polskiego nie rozumie i przez najbliższych ładnych parę lat nic
nie będzie  rozumiało, to chyba jasne i dla przeciętnego polonisty i dla
analityka rynku :)
Po prostu jest taka fura roboty i nakładów, że się łatwo nie zwróci.
A mnie _bardzo_ ewentualnie tylko na francuskim zależy.
Ogólnie traktuję to jako gadżet, bo to jest absolutnie sprzeczne z moim
stylem pracy, ale zobaczymy, jak będzie rozumiało oratoria Haendla :)

Zdrówkot
GG

Gdzie ci wspaniali kibice w Eurolandzie ?

Polacy antysemici i rasisci (a co w innych krajach to
moze jest lepiej?),


No lepiej. W Niemczech wschodnich grupy skrajnie prawicowe są lepiej
zorganizowane :P

Polacy nie znaja jezykow obcych (a ilu to innych
Europejczykow zna inny niz ojczysty jezyk obcy?)


Nie ma co uogólniać, ale przeciętny młody człowiek we Francji (hehe) czy
Niemczech (hehe) mówi po angielsku dość... no... że tak powiem...
A np w Finlandii, gdzie wszyscy muszą w szkołach uczyć się języka
szwedzkiego (jako przydatnego języka obcego :) dogadać się po angielsku nie
jest łatwo, szczególnie poza Helsinkami...

Reasumując: nie jest z nami tak źle, z UE też nie jest tak źle. Luzik :)

Pozdrawiam i EOT

Krzysiek

Programy do oblicznia liczby pi

| Na marginesie - jest równie fajna (cytaj: prosta
| i nieskuteczna) metoda obliczania e (liczby Nepera).  :-)

Na drugim marginesie: powinien sie gdzies w tym watku pojawic link do FAQ:
http://ux1.mat.mfc.us.edu.pl/~pgladki/faq/node58.html
Tam sa opisane troche skuteczniejsze metody liczenia pi.

Mozna by tez wspomnieć o nieco 'aktualniejszych'
algorytmach. Choćby wymyslonych przez J.M. i P.M.
Borwein.

Definiujemy ciągi {x} i {y}.

y0=1/sqrt(2)
x0=1/2

x(n+1)=( 1-sqrt(1-x(n)^2) ) / ( 1+sqrt(1-x(n)^2) )
y(n+1)=(1+x(n+1))^2 y(n) -2^(n+1) x(n+1)

y-1/pi

Łatwo zauwazyc, ze x bardzo szybko maleje.
x(n+1) jest rzedu x(n)^2.
A to oznacza, ze y zbiega do granicy geometrycznie.

Wiec zeby obliczyć n cyfr nalezy wykonać O(log n)
operacji. Ale uzywamy mnozenia duzych liczb, wiec
algorytm jest gorszy od np alg Machina, dopóki
nie zastosujemy szybszego mnozenia (zalecane FFT;).

PS. Jest to jedna z człej rodziny metod. Tutaj
http://s146372241.onlinehome.fr/web/pi314.net/borwein.php
jest pare innych przykładów. Jezyk francuski, ale
wzorki i tak czytelne;)

Pozdrawiam
Bartek

spotkanko Warszawa podsumowanie - pl.biznes.wgpw, #futures, fop.chat

Hejka all!

stron:
1. tataraku
2. Robert Swierczewski (bob)
3. OLAB
4. Heth
5. PB
6. Yrcha? ;) ... (MWR PB!) Kasia ... :)))
7. AL
8. blueeyed_devil (Pafcio/Pawel S.) ;)
9. Edge & Yv
10. PSG
no naprawde na "Twoich Pieniadzach" bedzie sie dzialo, jak w srodku wakacji
taka frekwencja.

Tematy ... FX (gdzie te trendy przy takim volatility), GPW (to moze teraz
smiecie typu Techmex? ;))) ), a moze towary (tylko czy zwykle systemy
zadzialaja?). Przewaga raczej trendowcow: long na GPW, long na PKN, long na
ropce etc. ... nie ma ze boli na razie long i spokojnie czekamy na sygnaly
eS. Co do FXu nie bylo jasnych wypowiedzi, poza ta, ze tak latwo i trendowo
wcale nie jest, o i skojarzylem pojawil sie temat WGI hehe, a jesli nie
spekulacja to moze nieruchomosci czy fundusze unijne? No i mase innych
roznych tematow z jezykiem francuskim i Spice Platinum wlacznie ;)))

        PZDR PSG

p.s. aha i jakis inwestor z Anglii sie przyblakal co to tlumaczyl, ze w
Polsce go chcieli okrasc ;)
p.s.' wszyscy dojechali bezpiecznie do domu?
p.s.'' wypilismy zdrowie nieobecnych i dziekujemy za wirtualne
pozdrowienia :)
p.s.''' zapraszam nastepna raza :)

spotkanko Warszawa podsumowanie - pl.biznes.wgpw, #futures, fop.chat

kurde a bylo info o spotkaniu????
bo chyba cos przegapilem
ech

Pozdr

Hejka all!

stron:
1. tataraku
2. Robert Swierczewski (bob)
3. OLAB
4. Heth
5. PB
6. Yrcha? ;) ... (MWR PB!) Kasia ... :)))
7. AL
8. blueeyed_devil (Pafcio/Pawel S.) ;)
9. Edge & Yv
10. PSG
no naprawde na "Twoich Pieniadzach" bedzie sie dzialo, jak w srodku
wakacji
taka frekwencja.

Tematy ... FX (gdzie te trendy przy takim volatility), GPW (to moze teraz
smiecie typu Techmex? ;))) ), a moze towary (tylko czy zwykle systemy
zadzialaja?). Przewaga raczej trendowcow: long na GPW, long na PKN, long
na
ropce etc. ... nie ma ze boli na razie long i spokojnie czekamy na sygnaly
eS. Co do FXu nie bylo jasnych wypowiedzi, poza ta, ze tak latwo i
trendowo
wcale nie jest, o i skojarzylem pojawil sie temat WGI hehe, a jesli nie
spekulacja to moze nieruchomosci czy fundusze unijne? No i mase innych
roznych tematow z jezykiem francuskim i Spice Platinum wlacznie ;)))

        PZDR PSG

p.s. aha i jakis inwestor z Anglii sie przyblakal co to tlumaczyl, ze w
Polsce go chcieli okrasc ;)
p.s.' wszyscy dojechali bezpiecznie do domu?
p.s.'' wypilismy zdrowie nieobecnych i dziekujemy za wirtualne
pozdrowienia :)
p.s.''' zapraszam nastepna raza :)

--
Nothing happens until somebody sells something.
Nic sie nie dzieje, poki ktos komus czegos nie sprzeda.
http://kickme.to/psg


POLSKIE ZNAKI NA FRANCUSKIEJ KLAWIATURZE

Polskie klawiatury to QWERTY.
Jedyne co mozesz zrobic to popodmieniac klawisze. Posiadam rowniez francuska
klawiature AZERTY, pracuje po nederlandzku, jezeli koniecznie chce miec
nederlandzkie znaczki uzywam Windows- "specjalne znaki" i podmieniam. Na
Microsoft Office znajdziesz "Wirtualna klawiature", przy pomocy tego
programiku mozna bbardzo latwo zmieniac jezyk klawiatury i widzisz w jakim
miejscu jest dany klawisz innego jezyka.

Trzy kolory: Niebieski


Bo francuski nie jest u nas popularny :-)


E, z francuskim to znajdziesz spokojnie _kogoś_ w Warszawie (nawet w UP),
ale ta osoba musiała siedzieć w branży spożywczej.
To już nie jest łatwe.

Takie czasy, że sama znajomość nawet trzech języków nic nie gwarantuje, gdy
nie potrafisz się niczym zareklamować.

Ale trzeba znalezc sprawdzonego speca na jego miejsce we francy.
Zaloze sie ze koszta przekraczaja wynagrodzenie w danonie :-)


Jeśli to stanowisko krytyczne, to istnieje mus.
Specjalizacja bardzo wąska, zatem naborca musi się liczyć z wymaganiami z
trudem znalezionego kandydata.

SuSE - pierwsze wrażenia


że Aurox zarzucił promocję swojej maskotki - żubra Arthura, obecne logo


I znów ta lekka nieścisłość:

http://tinyurl.com/bnk3p

Co właściwie znaczy słowo "Aurox"?
Aurox lub aurochs to tur. W starszych słownikach można znaleźć
również tłumaczenie "żubr". Nazwa Aurox bardzo dobrze pasuje do
"Linux", jest dźwięczna i dość łatwa do zapamiętania. Skojarzenie
"silny jak tur" bardzo nam odpowiada. Taki powinien być Aurox.
http://tinyurl.com/762bo
Co to za słowo: Aurox?

Aurox lub aurochs to tur. Wolimy pisownię przez 'x' na końcu (domyślcie się, dlaczego...). Słowo to występuje m.in. w języku niemieckim, angielskim, francuskim.

Drzeworyt wiedeńskiego artysty Augustyna Hirsfolga. Napis głosi:
Jestem urus, zwany przez Polaków turem, przez Niemców - Aurox, a przez nieuków - wciąż jeszcze żubrem
co się odnosi do dawnej dyskusji, czy tur i żubr to ten sam gatunek.

Przekład za: Andrzej Trepka Cierpienia przyrody, Lublin 1986.

From Cloud 99 bylo RE: Atak Klonow - SPOILERY

Ile determinacji wymaga, waszym zdaniem, czytanie tego typu
komiksów w oryginale, jeśli nie ma się bladego pojęcia o języku
francuskim (a ma się np. niezłe o angielskim i raczej słabe
o hiszpańskim)?


Moim zdaniem komiksy to idealny powod, zeby sie uczyc francuskiego!
Dzieki nim na studiach zdalem egzamin na 4+, a na ustnym zamiast
pierdol o Unii Europejskiej lub Paryzu, jak robili inni, opowiadalem
o Bilalu :) Gramatyka w wiekszosci komiksow jest prosta i szybko
wnikniesz w ten klimat. Na twoim miejscu zapisalbym sie na
jakis polroczny kurs, zeby poznac podstawowe czasy wystepujace
w wiekszosci komiksow (praktycznie tylko cztery - Present, Futur,
Passe Compose i Passe Simple), no i potem samodzielnie lykac
nowe slowka - a to ci pojdzie latwo, gdy bedziesz je kojarzyl
z obrazkami. Oczywiscie, wszystko to co pisze to gruuuube
przyblizenie sprawy, ale moim zdaniem w nauce jezyka
najwazniejsza jest motywacja. Jesli sie uczysz, bo jest to
ci do czegos potrzebne, idzie sto razy latwiej.

amarot
o             o     o                           o                   o
         o          o                       o            o                o
And always goodbye but heaven knows why I can't erase the memory
That's for us to share, only for us to share

Twoja córka jest Chinką

Między Indiami, Afryką i Rosją
szukasz sojuszników w walce o prawa człowieka
demokrację i niekłopotliwych przyjezdnych
zakładasz nonproliferation center w Nowym Świecie
bo tak uczysz cały świat łacińskiego abecadła.
Twoja córka jest Chinką.

Znasz nazwy wszystkich kolorów klasycznego jedwabiu
wiesz jak przyszyć rękaw by dobrze pasował
do kształtu osy rasy białej.
Znasz proporcję dań na talerzu
nie wkładasz do ust noża
stosujesz czasem widelec zamiast łyżki.
Twoja córka jest Chinką.

Dla niej czas zatrzymał się w rozgadanej niechlujne jadalni
stanął w miejscu jak dziewczyna której nikt nie przepuści w drzwiach
zdrętwiał jak dłoń staruszki odwróconej przy powitaniu grzbietem w górę.

Ona zna życie od strony podszewki i warsztatu
wie jak zręcznie zaszyć pętelkę razem z guzikiem
jak wykuć ustawę i stal damasceńską
jak lakierować sklejoną szafkę
i czy guma arabska pasuje do hebanu
lub polinezyjski hamak do podłogi z cegieł.

Dla niej sześćset lat jest jak sześćdziesiąt
bo w skali tysiącleci niewiele się zmieni
choć można zawsze znaleźć nie ten ubiór w nie tym teatrze
zrobić kilkaset kroków na północ i pomylić się strasznie
co do światłocienia lub szerokości szyby
jak to widać w rozgadanych niechlujnie gazetach.

Zawsze jest dobrze przygotowana do konferencji w Wiedniu.
Zawsze w Bangkoku powie, że Pekin a nie Sidney.
Pewnością siebie przeważy wszelkie arogancje
jak konfucjańska waga z nefrytów księżycowych.

Łatwo być Chinką w kraju gdzie nikt nie widzi cesarza
niebo sprowadza synów wprost z morskiej głębiny
gdzie nikt nie rozumie zwięzłego języka pełnego treści
tylko widzi skomplikowany kształt
zawsze tej samej kwadratowej pieczęci.

Ale trudno wtedy czytać własne naśladownictwo
w lustrach niezbyt domytych i łysiejących pod lakierem
które wyolbrzymią każdy kształt pędzelka na rzęsach
drgnięcie języka i powiek potraktują dosłownie
spytają o wyjaśnienie i zdziwieni spojrzą na ciebie
czemu ją odczytujesz inaczej niż reszta.

--
Marek P.


Poetycka próba kawy na ławę ;)

są czymś gorszym od wierszy?
(czy Michel de Montaigne wstydził się ówczesnej Francji
czy raczej próbował tylko wytłumaczyć się
światu z swoich myśli?)

Pozdrawiam
marco

dla Was wszystkich


| tych ziomali to ja się trochę boje, co czają się pod blokiem ;)
| wbrew pozorom nie jest łatwo używać rymów dobrych,
| ale wszystko ewoluuję i są też tworzone rzeczy cenne...

---generalnie podoba mi się to zjawisko, przypomina mi takie spontaniczne
czasy początku lat 90 - wiesz jakieś takie małe powstanie muzyczne
(przynajmniej odczuwalne w 3mieście), faktycznie sporo dobrych momentów
bywa
(fisz, łona, może wczesny kaliber, no i zagranica: czechy, francja...),
ale
czytaj poniżej (bez obrazy dla całego fun-clubu hip_hopu.....:

"...PIOSENKI WE WSZECHŚWIECIE
|  Joł joł czek it ałt czlowieku
|  To moja nawijka to moje życie


(...)

no ja to wychowałem się na muzyce lat drugiej połowy '70/80
trochę podobne jest, to co jest współczesne, do zjawiska
punk rocka. może tylko bardziej jest skomercjalizowane
teraz, ale jak zauważyłeś ma swoje wybitne przykłady
też w części własnej. owszem nie wszystko jest dobre,
nie wystarczy rzucać mięsem by automatycznie
byłoby to czymś cennym. dużo jest bezmyślności ale to
zawsze tak jest, że wszystko ma swoje własne przeciwieństwo.
kiedyś oglądałem na planet film o początkach hip-hopu w Francji.
z rzeczami tworzonymi pod koniec lat 80 na przedmieściach
Lyonu i Paryża przez emigrantów czarnoskórych i pochodzenia
arabskiego, no to wrażenie odniosłem jak najlepsze. zarówno pod względem
stosowania muzycznego novum w połączeniach z tradycyjną
melodyką kulturową wynikłą z miejsca urodzenia jak i punkowemu
zacięciu zaangażowania w aspekcie tekstu jego przekazu.
sztuką chyba jest to, by się do siebie nie upodobnić. tylko
poszukiwać własnego języka i wyrazu dopełniając się tym
co przeszłe, niczego nie przekreślając oczywiście potrzebna
jest do tego głowa ;)

a

Toast

----- Original Message -----

Sent: Saturday, January 10, 2004 4:04 AM
Subject: Re: Toast

| Toast
| ---
| Za ciebie
| Za sposób, w jaki jesteś piękna
Marku zrobił się jakiś z toastu, mały konfesjonał;)
| Marek P. + słownik elektroniczny
| (program mojego autorstwa !-)

| Bibliografia: Pierre DelanoĂŠ & Claude Lemesle
| (a tak w ogóle to Joe Dassin)

myślałem ostatnio by pisać poezje automatyczną,
szukałem generatorów- czyżby była mowa o czymś
takim. że wprowadzam np. jakiś klucz uściśleń
a to mi samo generuję? dodam że nie chodzi
mi o automatyczny krytyka niutoN 1.0 -
co wymyślił Marco.

atma


Chodzi o rzecz bardzo prostą: praktycznie nie znam francuskiego.

Owszem, opanowałem na własny użytek pewne reguły pisowni, wymowy, gramatyki
nawet, ale niezbyt systematycznie. Tymczasem uczyłem się programowania w
Windows na tekście słownika francusko-polskiego - robiłem korektę przez
automatyczne szukanie literówek i niejednolitości (seria Windowsowych

tj. pokazujący go na ekranie za pomocą listy haseł z lewej, tekstu po
prawej, guzików na górze...

Okazuje się, że

mając w komputerze takie narzędzie (słownik wraz z Helpem, w
którym znajduje się komentarz gramatyczny wraz z częściową tabelą odmian
czasowników nieregularnych)

oraz posiadając pewną znajomość słownictwa
łacińskiego i łacińskopodobnego - a więc treść różnojęzycznych odpowiedników
tych samych pojęć, wyczucie terminologii naukowej (to tam najwięcej łaciny w
językach współczesnych), skojarzenia między różnymi słowami,
wyczucie etymologii i "prawdziwego" znaczenia na przykład takich słów jak
"szansa"

- można poradzić sobie z przekładem (łatwego przecież) poetyckiego
tekstu piosenki.

A że wychodzi z tego własna interpretacja - to tym lepiej.

Pozdrawiam z zainteresowaniem (te programy generacyjne też są ciekawe)
Marek P.

Czy gwary wymrą?

Łacina panowała półtora tysiąca lat i języki narodowe się uchowały.
Francuski panował ze dwieście lat i języki narodowe się uchowały.
Angielski panuje od kilkudziesięciu lat i nie zdąży zniszczyć języków
narodowych.  ....


Nie sprawdzam w słowniku, bo lenistwo wygrywa, ale jednak gwara to zdaje się
coś innego.
Wydaje mi się, że to odmiana języka, zrozumiała pszez inne odłamy jakiegoś
narodu.
Mimo używania gwary Polak z pod Krakowa zrozumie Polaka z okolic Suwałk albo
Białej Podlaskiej, mimo, że czasem będzie musiał włożyć w troszkę wysiłku,
lub zadać dodatkowe pytanie.
Francuz po łacinie nie zrozumie ni w ząb, Polak też, nawet jeśli kiedyś tam
łacina w Polsce była językiem użędowym (o ile się nie uczyli języka obcego
oczywiście).

Gwara to odmiana języka, nie sprawdzam skąd się wzięła, ale wiem dlaczego
zaniknie.
I nic złego, że zaniknie, bez żadnej awersji do gwar.
Wygodnie jest porozumiewać się w jednym kraju językiem łatwo zrozumiałym dla
każdego.
Wygodnie jest należeć do narodu dużego, silnego, wygodniej niż być
mniejszością.
I po co się afiszować miejscem zamieszkania ?
Po co wszyscy wkoło, po pierwszym słowie, mają wiedzieć z jakiego miasta
jestem ?
I dlaczego mam się pszestawiać: na uczelni tak jak w telewizorku, w domu
gwarowo ?
Mowę z telewizorka poznaje każde dziecko w Polsce od urodzenia (czy już
wcześniej :) ?).
Mowę gwarową poznaje i używa tylko gdzie niegdzie.
Łatwość podrużowania sprawia, że ludzie się mieszają.
Co powstaje z mieszanki gwar  (tata scyzoryk, mama mazurka )?
Nie ma innego wyjścia: wyjdzie coś po środku, najbliższe języka tzw.
literackiego, tego z telewizorka.

Tubylec vs. Tambylec (krajowiec vs. obcokrajowiec)

a het hetta to pewnie zawolanie na konia, zeby jechal dalej


Jak już pojedziesz te konie z bliska oglądać, to pamiętaj, "że nasi chłopi
przemawiają do swoich krów i koni po francusku. Nie żeby w noc wigilijną,
kiedy to zwierzęta i tak mówią ludzkim głosem, tylko w ogóle, na co dzień.
Na przykład, chcąc by krowa ustawiła się właściwie do dojenia, jej
właściciel, przynajmniej na Lubelszczyźnie, pokrzykuje na nią: "puśtu!".
Podobne jest to do polskiego: "pójdź tu", oznaczającego przywołanie, ale
problem polega na tym, że zagadnięta w ten sposób krowa ma się akurat
odsunąć, a nie przysunąć. Sprzeczność tę łatwo wyjaśnić, odwołując się do
języka francuskiego. "Puśtu!", to po prostu lekko tylko zniekształcony
francuski zwrot "pousse-toi!" (pus tua), który znaczy - odsuń się.
Do koni z kolei nasi chłopi mówią "wio!" Po polsku nie znaczy to nic, za to
w języku francuskim istnieje słowo "va", które oznacza - idź! Oprócz "wio"
chłopi nasi mówią do koni jeszcze inaczej, np. "wiśta" albo "hejta".
Podobnie jak "wio", żadne z tych słów w języku polskim nic nie znaczy.
Jednak słowo "hejta" jest dość podobne do francuskiego "hesiter" (eśte),
które oznacza - chwiać się, wahać się. Słowo "wiśta" z kolei podobne jest do
"vaciller" (waśje), oznaczającego to samo, co hesiter. Polecenia "hejta" czy
"wiśta" oznaczają, że koń ma się zwrócić albo w lewo, albo w prawo. Widać
zatem wyraźnie, że bez znajomości języka francuskiego trudno zrozumieć, co
właściwie nasi chłopi mówią do swoich zwierząt. Najciekawsze jest jednak to,
że i zwierzęta gospodarskie w Polsce jeśli już coś rozumieją, to tylko po
francusku."
http://www.upr.org.pl/mazowsze/newspro/arc0-2002.html

Nazwy literek


Nie uwazacie ze nazwy polskich literek recytowane w tradycyjnym
porzadku (a nawet i poza nim, np. w skrotach) sa straszliwie
nielogiczne?


Przede wszystkim nie zabezpieczają przed pomyłkami przy niewyraźnym
mówieniu: be pe, de te, em en, ef es. IMHO powinny być bardziej zróżni­
cowane. Najlepiej, żeby z jednakową samogłosną były tylko bardzo różne
spółgłoski. Dzięki temu można by literować z małym prawdopodobieństwem
pomyłki i bez konieczności wymyślania "Wojciech Ewa Robert Olga...".

Nie wiem, skąd pochodzą, ale są podobne dla różnych języków, więc zgaduję,
że z łaciny. Angielskie ejbisi zapisane ortograficznie robią się znajome.
Nie jestem pewien, jak się powinny pisać, ale na oko mi wychodzi: a be ce
de e ef ge (mała różnica[1]) aitch (inaczej) i jay (inaczej) kay (inaczej)
el em en o pe qu ar (inaczej) es te u ve (inaczej) double-u (inaczej) ex
(inaczej) yyy... nie wiem, jak zapisać Y (w każdym razie inaczej) zed / ze
(zed jest dosyć podobne do polskiego). AFAIK po niemiecku jest m.in. jot,
fau (pisane pewnie przez v - przeszło do polskiego przez wymowę, przez co
wyszło bez sensu, jako że po polsku V czyta się raczej jako "w"), zet
(czytane "cet"). W Esperancie mieli kiepski pomysł i wszystkie spółgłoski
mają doczepioną literę o: a bo co cxo do e fo itd., przez co konieczne
stały się projekty wymyślenia wystarczająco chararakterystycznych słów na
każdą literę dla literowania, jak w krótkofalarstwie.

Niektóre nazwy łatwo zgadnąć, skąd się wzięły. Zet od greckiej zety (która
współcześnie nazywa się zresztą zita). Ygrek - greckie Y. Jot - pewnie od
greckiej joty. Grecy zresztą mają ładne nazwy liter, ale też mogą być
drobne niejasności przy niewyraźnym mówieniu (epsilon ypsilon, mi ni).
Po grecku oczywiste są znaczenia omikrona i omegi.

Tyle mojej chaotycznej wiedzy na te tematy.

-------

[1] Jak mówiłem, po polsku "g" przed "e" (oraz "i" - przy innych twardych
spółgłoskach normalnie mamy "y") ma tendencję do zmiękczania się; tak samo
"k". Co ciekawe, różne inne języki też unikają połączeń głosek ke, ge!
Przejawia się to tym, że litery C G przed E I Y czytają się inaczej niż
zwykle:

           C  G
angielski: s  dż
francuski: s  ż
włoski:    cz dż

Ktoś może uzupełnić? AFAIK co do łaciny, różni ludzie są różnego zdania
i ostatnio się uważa, że raczej C czytało się zawsze jako "k".

PL > FR 'motoryka' w utworze muzycznym


...

A la seconde partie de l'oeuvre(de la composition, de la piece, du
morceau-
do wyboru,jak Pani uzna za stosowne)-comme l'annonce (d'ailleurs) son
propre
titre-se dĂŠlivre une force motrice torrentueuse.
---------------------------------------
Oto moja propozycja i jak to w tumaczeniach  bywa,tekst może być
przełożony
na mnóstwo innych sposobów.
  Proszę Pani,jak spostrzegłem ,Pani wysłała  ogłoszenie w nocy 23.03.2000
i
do pory mojej odp.nikt się nie odważył pośpieszyć z odpowiedzią.Są na tej
grupie "orły" jednak które czyhają na odpowiedzi ....Potem rusza lawina
krytyk,wymądrzań,uwag...że to co ktoś podpowiedział jest
nieprofesjonalne,złe,śmiesznie,że to nie brzmi po francusku,że to
drewniany
język...
Ale orzeł nie zabierze wcześniej głosu,lepiej pośmiać się z kogoś i
wydrwić...(Podaję Pani na "priva"hasła orłów(adresy e mailowe,i zobaczy
Pani,że to stale to samo ptactwo)
  Orły z reguły lepszych wersji nie dają...czepiają się pojedyńczych
słów...
  Czy to się znów sprawdzi?Zobaczymy.
  Uwagi mądrych ludzi natomiast zawsze miło jest przyjmować.Takich jest
jednak mniej...za mało...
Udanego przekładu życzę
Max


-----
Witam, bardzo dziekuje za pomoc, nie moglam juz wykorzystac tej wersji, ale
zachowam ja na ewentualne pozniejsze okazje. Rozumiem, ze odpowiedz
na takie jak moje, i podobne, pytania nie jest latwa, nie spodziewalam sie
wiec
jakiejs szczegolnej lawiny ....
A co do wyszukiwania bledow u innych, to istotnie jest to dosc czeste

cos od siebie, i to jeszcze blyskotliwie.
Ja sama na razie, jako dosc 'swiezy' czytacz i pisacz postow, ograniczam sie
do kibicowania, czasami jesli jestem czegos pewna, przekazuje swoje
sugestie - jak u wszystkich, zwiazane z pewnym ryzykiem bledu.
Mysle, ze nie nalezy zbytnio sie obrazac za takie 'jezykowe zmycie glowy',
choc istotnie czasami forma pozostawia wiele do zyczenia. Jednak
'savoir vivre' na listach jest dosc swoisty, i pozostawia dosc znaczna
swobode wypowiedzi, do czego zacheca chocby mozliwosc ukrycia sie
za pseudonimem.
W sprawie zyczen wielkanocnych autor krytyki w pozniejszych postach
zlagodzil jednak swoje stanowisko, wiec moze nie jest tak fatalnie.
{Ja zreszta znajduje literowki nawet u native speaker'ow, to sprawa
czysto techniczna, no i kwestia starannosci, albo komus zalezy, albo nie).
Do nastepnego, jeszcze raz dziekuje, wszyscy sa tu na ty, wiec
zwracanie sie przez Pani nie jest konieczne (ale doceniam ;))
pozdrawiam

EN przedimek określony przed językiem

No cóż, doszedłem do wniosku, że skoro sami
natywni nie są jednogłośni w swojej opinii na ten temat, to bezpieczniej
będzie nie używać samego 'the Polish' na określenie języka.


Wniosek chyba błędny i - domyślam się - wynikający z niedoskonałej
metodologii weryfikacji poprawności formy, która wzbudziła Twoje
wątpliwości. Jeśli pytałeś swoich natywnych informatorów, czy można
powiedzieć "the Polish" w znaczeniu "the Polish language", to zdziwiłbym
się, gdyby spontanicznie odpowiedzieli, że można. Jak już ktoś w tym wątku
zauważył, "the Polish" znaczy tu raczej "the Polish original/text/version".
Reakcja informatorów byłaby zapewne inna, gdybyś pokazał im obszerniejszy
fragment dokumentu zawierający wątpliwą frazę i poprosił o wskazanie błędów.

O tym, że taka forma jest powszechnie stosowana, można się łatwo przekonać,
wpisując np. "translation from the French" w Google'u. Wyszukiwanie można
zawęzić do stron w miarę wiarygodnych (np. site:uk albo site:ac.uk albo
nawet site:nz).

Jeśli dodatkowo porównany wyniki z rezultatami wyszukiwania "translation
from French", przekonamy się, że dystrubucja tych form jest w przybliżeniu
komplementarna: "translation from French" dotyczy
czynności/procesu/umiejętności (przekładanie z francuskiego), natomiast
"translation from teh French" ma znaczenie rezultatywne - wynik tłumaczenia,
czyli "przekład  (danego tekstu) z francuskiego (oryginału)".

W świetle powyższych obserwacji wniosek "na wszelki wypadek nie będę używać
formy 'translation from the Polish'; będę zawsze pisać 'translation from
Polish' i będzie bezpiecznie" nie jest całkiem uprawniony.

metodyka nauczania angielskiego

Użytkownik "Jojo"

| 2/uczenie kogokolwiek, oprocz studentow kierunkow fillogicznych,
| transkrypcji fonetycznej jest nieporozumieniem.

Bardzo kategoryczne stwierdzenie.   :-(

IMHO nauczanie malych dzieci  transkrypcji fonetycznej ma sie nijak do
zdrowego rozsadku, natomiast uczniom starszym, potrafiacym samodzielnie
pracowac, jest bardzo przydatne.

Byc moze w duzych aglomeracjach, a w slaskiej w szczegolnosci,  na kazdym
rogu ulicy mozna byle kogo zapytac o wymowe obcych wyrazow, jednak w
mniejszych miejscowosciach moga z tym byc trudnosci.


Kiedy wszyscy licealisci beda sie uczyc transkrypcji fonetycznej
to kazdy z nich zapytany o poprawna wymowe wyrazu poda ja bez problemu?!
I co maja z tym wspolnego Slask i wielkosc miasta?

Latwo jest opanowac reguly wymowy w jezyku niemieckim,


Reguly, byc moze, wymowe napewno nie.

ale w przypadku

jezyka angielskiego nie wyobrazam sobie solidnej nauki w szkole sredniej
bez
opanowania notacji fonetycznej.

--
leon


Czy kolega Leon slyszal kiedys
o nauczaniu jezyka obcego metoda naturalna?
Kiedys, przez 15 lat, uczylem ludzi francuskiego,
ktorego fonetyka nie jest latwiejsza od angielskiej
i, dalibog, przez mysl mi nawet nie przyszlo nauczyac
tych "krzaczkow".
Co do solidnej nauki w szkole sredniej bez opanowania
notacji fonetycznej to moge tylko powiedziec,
ze jest to mozliwe a nawet wskazane. Na szczescie
moja Pani Profesor doprowadzila mnie do zwyciestwa w
krajowej olimpiadzie j.fr bez obciazania mej pamieci tymi
narzedziami. Kiedy jedna z pan profesorek usilowala
wymagac tej transkrypcji od mojej corki licealistki
kategorycznie zabronilem corce uczenia sie tego.
W zamian zaproponowalem jej codzienne ogladanie
BBC.
" OT"  i wszystko

Jojo

metodyka nauczania angielskiego

Użytkownik "Jojo"

Kiedy wszyscy licealisci beda sie uczyc transkrypcji fonetycznej
to kazdy z nich zapytany o poprawna wymowe wyrazu poda ja bez problemu?!


Kazdy moze byc wtedy dla siebie i okretem i sterem.

I co maja z tym wspolnego Slask i wielkosc miasta?


Z tego co wiem, Slask z jezykiem niemieckim ma calkiem sporo do czynienia.
A wielkosc miasta?
No coz, w wielkim miescie dostep do cywilizacji jest nieco latwiejszy niz w
rejonach przygranicznych wojewodztwa podkarpackiego, prawda?

| Latwo jest opanowac reguly wymowy w jezyku niemieckim,

Reguly, byc moze, wymowe napewno nie.


Wymowe tez - to opinia praktykow - znajomych nauczycieli jezyka
niemieckiego.

Czy kolega Leon slyszal kiedys
o nauczaniu jezyka obcego metoda naturalna?


Metod nauczania jezykow obcych jest duzo.

Kiedys, przez 15 lat, uczylem ludzi francuskiego,


15 lat to dostatecznie dlugi czas aby popasc w rutyne  ;-)

ktorego fonetyka nie jest latwiejsza od angielskiej


A tak z czystej ciekawosci zapytam -  czy aby we francuskim nie ma
sztywniejszych regul laczacych pisownie z wymowa od jezyka angielskiego?

i, dalibog, przez mysl mi nawet nie przyszlo nauczyac
tych "krzaczkow".


Wszystko zalezy kogo, w jakim wieku i w jakim celu sie naucza.
Uogolnianie pogladow na wszystkie grupy wiekowe, zawodowe, itepe nie
znajduje logicznego uzasadnienia.

ze jest to mozliwe a nawet wskazane. Na szczescie
moja Pani Profesor doprowadzila mnie do zwyciestwa w


doceniam naturalna skromnosc Kolegi...

narzedziami. Kiedy jedna z pan profesorek usilowala
wymagac tej transkrypcji od mojej corki licealistki
kategorycznie zabronilem corce uczenia sie tego.


Wiem z wlasnej praktyki, ze uczenie dzieci jezykowcow nie jest latwe...
a prace domowe czesto nie bywaja samodzielne w 100 procentach.
Mam wlasne dzieci w wieku jak najbardziej szkolnym i rowniez nastoletnich
uczniow w szkole.

W zamian zaproponowalem jej codzienne ogladanie
BBC.


Zgadzam sie, ze kontaktu z zywym jezykiem nigdy za duzo i obcojezyczne radio
wraz z telewizja sa doskonalymi sprzymierzencami tak ucznia, jak i
nauczyciela.
Niestety techniczne ograniczenia powoduja, ze moge zaoferowac moim dzieciom
Sky News i angielskojezyczna wersje Eurosportu.

metodyka nauczania angielskiego

[CIACH]

| I co maja z tym wspolnego Slask i wielkosc miasta?

Z tego co wiem, Slask z jezykiem niemieckim ma calkiem sporo do czynienia.


Z czeskim tez. Poza tym na Slasku stosunek ilosci autochtonow do ludnosci
naplywowej stale sie zmniejsza, niestety.

A wielkosc miasta?
No coz, w wielkim miescie dostep do cywilizacji jest nieco latwiejszy niz
w
rejonach przygranicznych wojewodztwa podkarpackiego, prawda?


Prawda, tylko jaki jest zwiazek fonetyko z cywilizacja?

| Latwo jest opanowac reguly wymowy w jezyku niemieckim,

| Reguly, byc moze, wymowe napewno nie.

Wymowe tez - to opinia praktykow - znajomych nauczycieli jezyka
niemieckiego.


Tak? To chetnie poznalbym ich zdanie nt. wymowy bawarskiej.

| Czy kolega Leon slyszal kiedys
| o nauczaniu jezyka obcego metoda naturalna?

Metod nauczania jezykow obcych jest duzo.


Odp. bez blizszego zwiazku z pytaniem.

| Kiedys, przez 15 lat, uczylem ludzi francuskiego,

15 lat to dostatecznie dlugi czas aby popasc w rutyne  ;-)


Oczywiscie w pozytywnym tego slowa znaczeniu

| ktorego fonetyka nie jest latwiejsza od angielskiej

A tak z czystej ciekawosci zapytam -  czy aby we francuskim nie ma
sztywniejszych regul laczacych pisownie z wymowa od jezyka angielskiego?


Nigdy nie uczylem regul, uczylem jezyka, to nie to samo.

[CIACH]

doceniam naturalna skromnosc Kolegi...


A kto powiedzial, ze musze byc skromny i to jeszcze naturalnie?
Tylko czlowiek z kompleksami nie wspomina o swych sukcesach.

| narzedziami. Kiedy jedna z pan profesorek usilowala
| wymagac tej transkrypcji od mojej corki licealistki
| kategorycznie zabronilem corce uczenia sie tego.

Wiem z wlasnej praktyki, ze uczenie dzieci jezykowcow


jezykowcow? co to takiego? napewno nie blad przy "wklepywaniu"
to od '"jezykowiec" czy od "jezykowca" ?
nie jest latwe...

a prace domowe czesto nie bywaja samodzielne w 100 procentach.


[CIACH]

leon


Jojo

przysięgłe - papier in blanco

Moje najciekawsze niedoszłe zlecenie to tłumaczenie z serbskiego (pracuję w


angielskim). Klient stracił samochód na wakacjach, a poświadczenie tego
faktu
miał od miejscowej policji. Usilnie starał się mnie przekonać, że serbski to
łatwy język i może jednak spróbuję :)

A ja tłumaczyłam z francuskiego kilka stron luźnego tekstu, mimo że tego
języka nie znam. Ale to nie było na zlecenie, tylko na studiach jedna pani
doktor podczas zajęć zapytała moją grupę:
- Kto z was uczył się francuskiego?
Nie zrozumiałam tego pytania od razu, więc pani powtórzyła je i dopiero
wtedy zrozumiałam. Nie wiedziałam, po co zadano to pytanie, bo było tak z
głupia frant, ale ponieważ zgłosiła się jedna osoba, to i ja podniosłam
rękę, bo przecież UCZYŁAM SIĘ. Dwa miesiące w VII klasie podstawówki! :-))))
Ale koleżanka też się uczyła - na lektoracie na studiach może przez rok albo
dwa. I wtedy okazało się, że pani doktor ma dla nas jakieś tłumaczenie. I
tak już chcąc nie chcąc musiałyśmy wziąć te papiery i przetłumaczyć je w
ramach "zadania domowego". Tzn. ona wzięła swoje pół, a ja swoje pół.
Koleżanka pojechała do swojego kolegi, który miał słownik polsko-francuski i
tam ponoć przez pół dnia tłumaczyła, z jego pomocą zresztą.
Ja pojechałam do czytelni naukowej, wypożyczyłam również słownik
polsko-francuski, i opierając się także na znajomości angielskiego i
esperanta i podobieństwie wielu słów francuskich do ich angielskich i
esperanckich odpowiedników, zdołałam tekst przetłumaczyć w 2-3 godziny :-)).
Potem, gdy z koleżanką poszłyśmy z tłumaczeniami do pani doktor, to ta
powiedziała, że będziemy mieć u niej plusa.
;-)

Lucy

Sobotnia "Rzeczpospolita"


Wanpela:
| Zamiast meczyc sie z wpisywaniem "pl -en" mozna stworzyc w
| programie pocztowym (podejrzewam, ze w Outlooku jest to

| etykietka jezyka. Gdyby wszyscy konsekwentnie stosowali te
| etykietki, latwo by mozna stworzyc tez filtry odsiewajace
[...]

Co z tego, że "można", skoro niektórych (np. mnie) i tak się do tego
nie zmusi.


Nie szkodzi, nawet jesli tylko czesc uczestnikow listy stosuje
etykietki, latwiej jest dotrzec do tych jezykow, ktore mnie
interesuja.

Co do filtrów, to oczekuję konkretnej propozycji, jak
skonstruować taki filtr. Teorię znam i używam filtrów w Outlooku,
tylko że przy takiej budowie listy jak teraz i (zupełnie normalnej)
niesforności jej uczestników ich skuteczność jest kiepska. Po prostu
nie ma sensu stosować filtru, bo i tak będzie on eliminował mi
arykuły, których nie chcę eliminować.



francuskim, czasami czytam niemiecki, ale i tak go kasuje.

przenosze do folderu, w ktorym kasowane sa one po uplywie dnia.
Ludzie robia, co dla nich wygodne. Dla Ciebie wygodne jest
najwyrazniej zalozenie nowej listy a nie wpisywanie jezyka w tytule.

Jeśli ktoś chce i go interesuje, będzie mógł się zapisać na
pl.hum.tlumaczenia i na pl.hum.tlumaczenia.ang (i jeszcze na wszystkie
inne, które go będą interesowały). A tacy jak ja będą mogli czytać z
większym komfortem. Nie rozumiem skąd taki opór. Przecież niczego
nikomu nie zabieram :-) Wręcz przeciwnie.


Tak - bo dodajesz nowa liste. Jednak biorac pod uwage, ze czesc
z obecnych uczestnikow tej listy moze zdecydowavc sie na lekture

tamtej listy. :)

Poz. T.

Co sądzicie INŻYNIERII CHEMICZNEJ I PROCESOWEJ?

Hej,
..Celem inzynierii procesowej jest opracowanie opisu

matematycznego procesow tak aby jego wynik i przebieg mozna bylo przewidywac
w dowolnej skali bez koniecznosci prowadzenia kosztownych badan w skali
technicznej czy politechnicznej.


No tak...

Dzis nie zaluje tej decyzji ze jestem na Inzynierii. Chemia jest ciekawa nie

zaprzeczam ale co po studiach... bez obrazy ale chyba jedynie jako
nauczyciel w szkole bo coz innego pozostaje


Jesli nie nauczysz sie biegle jezyka to nie idz ani na jeden ani na drugi
kierunek...Po 5 roku juz bedziemy w EUROPIE a tam mp we Francji calkowicie brak
chemikow..z glowa otwarta..W Niemczech tez znajdziesz latwo prace. Konieczna
dobra znajomosc matematyki i samodzielnosc w pracy..

Po Inzynierii Chemicznej i

Procesowej sa znacznie lepsze perspektywy a jezeli jeszcze kumasz nieco
informy to zyc nie umierac.


To tez prawda!

Co tu się oszukiwac przemysl w Polsce jest w

oplakanym stanie, przestarzale technologie i my to mozemy zmienic,
projektujac nowe rozwiazania.


Caly przemysl przechodzi w inne rece wiec znowu jezyki....a prace znajdziesz.

A na chemii bedziesz harowal i w zasadzie nic z tego nie bedzie w przyszlym
 zyciu.
No to jest bzdura! Jedz na studiach na wymiane i bedziesz mial swietna prace
lub gdy bedziesz uparty to studia doktoranckie i dalsza kariera.

Chyba ze masz jakies znajomosci..
Te nigdy nigdzie nie szkodza...;-))

Ale daje Ci 85%, ze po chemii nie bedziesz pracowal w swoim kierunku.
Tak samo po Inzynierii-pracy dla przecietniakow nie bedzie w zawodzie-niestety.
Nie ucz sie wszystkiego ale wybieraj przedmioty uczace samodzielnosci..



TO CO NA PEWNO VARTO TO STYDYJOWAC VARTO!!
Pozdrawiam
Kroovka

Jesli chodzi o spadek to latwiej o kosmiczny spodek ;-))

tlumaczka - QUIZ wiekszy :)

Za latwo Wam to szlo cos ostatnio ;p

Mozna publikowac zarowno dzialajace rozwiazania,
jak i dywgacje "mozna by sprobowac tak czy siak".

Do ONZ ma przyjechac wazny gosc, problem w tym,
ze wiadomo o nim tylko to, ze gada w ktoryms
z N narzeczy/jezykow (ale nie wiemy dokladnie w ktorym).
No to trzeba by wyslac po niego delegacje,
problem w tym, ze malo kto (moze nikt) nie zna wszystkich
narzeczy, ba, niektorzy tlumacze sami nie znaja "zadnego
wspolnego jezyka". Niestety, "nowa norma unijna" przewiduje,
ze w delegacji musi sie dogadac "kazdy z kazdym",
choc nieistotne jest, ilu posrednikow bedzie tlumaczylo "po drodze".

Znaczy, Francuz prosi Niemca znajacego francuski, zeby ten
dogadal sie Hindusem, ktory procz niemieckiego zna chinski,
ktory z kolei nieobcy jest Japonczykowi. I tym sposobem
Francuz "gada" z Japoncem.

No to tak: na wejsciu mamy N, ktore okresla ilosc jezykow,
ktore moze znac Wazny Gosc.
pora utworzyc delegacje:

delegacja=ekipa(N)

Komisja podsyla nam kolejnych poliglotow, ale jakas
idiotyczna "dyrektywa w sprawie oszczednosci" "normuje"
(a nam, programistom, jest to nawet na reke), coby
"nie marnowac srodkow" i kazdy z przyslanych zna tylko
narzecza/jezyki z grupy N.
Komisji nie mozna podskoczyc, nawet jak przysle nam
dwoch tlumaczy z tymi samymi umiejetnosciami.
Ale to nam zwisa, naszym zadaniem jest udostepnienie
metody "dopisz(a)", ktorej parametrem (a) jest
tablica jezykow opanownych jezykow (wartosci od 0 do N-1),
np.: [0,5,7].

Metoda dopisz(a) ma zwracac true, jesli delagacja
jest gotowa do drogi, false w przeciwnym wypadku
(np. ktorego z jezykow brakuje, albo mozna znalezc
takie osoby, ktore zadnym sposobem sie nie dogadaja,
nawet przez posrednikow.

Ultrapack nie jest wymagany (wiec moze wiecej osob sie zainteresuje).
Wyjasnienie idei algorytmu i owszem.
Wykorzystanie jakichs specyficznych cech JS mile widziane,
choc nie wymagane.
N moze osiagac wartosci naturalne, powiedzmy, z przedzialu 3-20.

Uwaga - zaprzeganie do tego teorii grafow jest _calkowicie_ zbyteczne ;)

Przy N=3 i nawet pierwszym tlumaczem z umiejetnosciami [0,1,2]
_tez_ zwracamy true, dajac sygnal, ze delegacja jest gotowa do drogi.

pozdrawiam - v.
dodatkowa petla diagnostyczna moze np. pobierac
z przygotowanej wczesniej tablicy tlumaczy ich umiejetnosci,
i zwracac indeks tego, po przyjeciu ktorego warunki zostaly spelnione.
Jesli tlumacze sie skoncza przed osiagniecieum "true", moze sie wylozyc
lub poinformowac o tym zmutnym fakcie - bez znaczenia,
nacisk kladziemy na funkcje ekipa(N) zwracajaca metode dopisz(...).

Batalia o polskie ogonki powraca jak bumerang...


Ano dlatego, że Polacy nie gesi i swój język mają... To chyba jakiś
problem psychologiczny naszego Narodu. Od wieki wieków Polacy zawsze
szpanowali naśladując innych - stąd wiele makaronizmów w naszym
języku. Równiez łatwo, z przyczyn ekonomicznych, akceptujemy
dziadostwo. A dziadostwem niestety jest dziś pisanie po polskawemu,
bez ogonków, stosowanie niepolskich klawiatur, niepolskich programów
i tym podobne rzeczy. Polak wszystko kupi/weźmie... najgorszy chłam,
nawet nieprzystosowany do polskich warunków będzie zaakceptowany byle
był tani... Gdy czytam na polskich grupach kwiatki typu "bede" zamiast
"będę" lub "ja chce" zamiast "chcę" serce mi się kraje... Może dlatego,
że od dwu lat mieszkam w USA i jestem wrażliwszy na te sprawy ?
Ludzie, szanujcie swoją kulturę, swój język! Nie pozwalajcie sobie
na dziadostwo tak jak sobie nie pozwalają Niemcy czy Francuzi.
Pozdrawiam,
Pszemol


Mozna na ten problem spojrzec z innej perspektywy. Jezyk polski jest niezwykle trudny i jeszcze dzisiaj sni mi sie
matura z polaka. Nie jestem zwolennikiem pielegnacji kultury za wszelka cene. Jestem polakiem i jestem tego swiadomy,
znam historie polski itd itp. Ale nie uzywam polskich systemow, polskich znakow, ani polskich klawiatur, poniewaz
uwazam ze siec predzej czy pozniej przestanie byc regionalna i ogonki zgina w niej smiercia naturalna. Po drugie
bylem we francji i nie jestem przekonany czy francuzka duma z ich kultury nie ma znamion nacjonalizmu i nie wiaze sie
z pogarda dla innych kultur (rowniez amerykanskiej, ktorej z pewnych wzgledow jestem zwolennikiem). A tak na
marginesie, co myslicie o "zalewaniu" nas przez owa znienawidzona w wielu kregach kulture anglo-amerykanska?

Pablo

Kupowanie oprogramowania za granicą


| No widzisz, ze nie udala sie
| kampania strachu, Twoja i Pana
| Jacka...
Panie AB
Kampanie wiedzy , a nie strachu.

A teraz konkrety , bo w odroznieniu od Kolrgi AB nie jestem tak leniwy:

1. Klasyfikacja towarow (takze softu)
   All commodities, technology or software subject to the licensing
authority of BXA are
                  included in the Commerce Control List (CCL) which is
found in Supplement 1 to Part 774
                  of the Export Administration Regulations. On the CCL,
individual items are identified by
                  an Export Control Classification Number (ECCN). To
determine licensing requirements,
                  you must first classify your item against the CCL.

        http://www.bxa.doc.gov/factsheets/facts2.htm

2. Bureau of Export Administration  U.S. Department of Commerce

  Lista ok. 100 publikacji nt. eksportu softu
  http://www.bxa.doc.gov/_vti_bin/shtml.dll/sitesearch.htm

3. Adres U.S. Department of Commerce
   http://www.doc.gov/

4. Jezeli ktos nie zna angielskiego moge przeslac tlumaczenie tych
publikacji po francusku, niemiecku, hiszpansku, rosyjsku czy wlosku

Jacek


Pan przetlomacz to na polski,
zeby nie bylo Panu tak latwo,
i ci ktorzy nie znaja jezykow
zrozumieli o co chodzi...

Dla mnie jest wazny ten adres,
ktory zalatwia cala sprawe:
http://www.bxa.doc.gov/factsheets/EncCountryList.htm
Countries Eligible to Receive General Purpose
Encryption Commodities and Software Under License Exception

i dotyczy to programow najnowszej
generacji (szyfrujacych) a nie
Pagemakera, Photoshopa itd...

Nie osmieszaj sie Pan....

To co moze Pan sprzedawac w sklepiku,
to moze dostac z wysylkowej firmy
w USA kazdy szary Polak, ktory jest
dziesiec razy glupszy od Pana, jak tylko
ma pokrycie na karcie kredytowej...
I to wszystko legalnie i jak najbardziej
zgodnie z amerykanskimi przepisami....

Zle Pan trafil, bo mnie Pan kartkami
w obcym jezyku nie pomacha i nie sprzeda
kolumny Zygmunta jak wiesniakowi spod
Grojca...

Nie mam teraz czasu szukac, ale obiecuje
Panu solennie, ze podam amerykanskie
firmy ktore robia sprzedaz wysylkowa
programow do Polski i rzuce na wszystkie
listy dyskusyjne....

Stay tuned....

AB

Białoruś wzmacnia obronę - a gdyby...?

Pierwszy krok to wprowadzenie języka urzędowego dla
szybszego podejmowania decyzji, o ile Francuzi czy Niemcy będą starali się
przeforsowac swoje, to pewnie sojszu innych państw, z szeroko
uśmiechniętymi Brytyjczykami, uprze się na angielskim.


Szwajcaria ktora wspomniales ma trzy oficjalne jezyki urzedowe.
Istnieja tez kraje z dwoma jezykami, jak na przyklad Kanada.
Wiele wskazuje na to, ze i UE dojdzie do modelu trzech jezykow.
Wiecej sie nie da, w koncu w ilu jezykach moga byc tabliczki
ostrzegawcze, reklamy, czy filmy.

Angielski oczywiscie jest najsilniejszy, zwlaszcza w Europie
skandynawskiej, ale...

Romanska grupa jezykowa forsowac bedzie francuski.
Francuski to nie tylko Francja, Belgia i Szwajcaria.
Francuski jest popularny w krajach romanskiej grupy jezykowej.
Francuski jest np. bardziej od angielskiego popularny we
Wloszech. Albo na przyklad Rumunia - ponoc Rumun mowiacy
powoli po rumunsku moze sie dogadac z czlowiekiem mowiacym
powoli po francusku.
Nie, tak latwo na angielski nie przejda.
Dalej - strefa zainteresowania UE: Afryka Polnocna. To kraje
gdzie w dalszym ciagu mamy francuski.
Taak - romanska grupa jezykowa - w Polsce jej nie doceniamy.

Niemieckiego zachwalac nie trzeba. Wladaja nim i Niemcy,
i Austriacy, Szwajcarzy, troche Beneluxu, Czechow ponoc coraz
wiecej, ponadto...
Ponadto staje sie "jezykiem turystycznym", we wszystkich
miejscach ktore zyja z turystyki (zaraz po rosyjskim... ;-) )
Dalej - prawdopodobnie bedzie sie stawal popularny w
"krajach Hanzy", czyli dawnej rosyjskiej Pribaltice,
bo Niemcy beda tam wracac, fizycznie lub "w inwestycjach".

Moim zdaniem w Europie przyjma sie po prostu trzy jezyki
oficjalne.

A teraz - fantazja:

Ze wszystkich "osrodkow cywilizacji", to UE jest najbardziej
zainteresowana rozwojem systemow sluzacych do
automatycznego tlumaczenia i do rozpoznawania glosu.

A nikt sie za to jeszcze porzadnie nie wzial, tzn. w sensie:
nikt nie wpompowal w to kilku miliardow euro/dolarow.

Moze UE sie za to wreszcie wezmie.
I moze w rezultacie, kto wie, za parenascie lat nasze telefony
komorkowe zaczna nam tlumaczyc w locie rozmowy z jezyka
na jezyk?
Dziwniejsze rzeczy czlowiek juz wynalazl!

[fantazja mode off]

Michal

nogawice

heh...

To nie jest "ciemna" ale zwulgaryzowana strona poezji. Może się nie znam, bo
jestem nowy, ale ponoć jeśli ktoś umie TYLKO i wyłącznie przeklinać w swoich
utworach, to marny z niego poeta.

Weźmy takiego Fredrę, który zapewne stał się Twoim (Waszym) mentorem. Otóż
on pisał swoje tzw. świństewka pod wpływem alkoholu (czego jednak nie
potwierdzają źródła) lub po prostu dla żartu i rozrywki (jedno wiąże się
zresztą z drugim w polskiej mentalności czasów upadłego sarmatyzmu :)). I to
właśnie było TO w jego twórczości, która za żadną ciemną stronę przecież nie
uchodzi. On oprócz tego umiał jeszcze wiele innych, pożytecznych rzeczy, co
widać nawet w samej "Baśni..." czy "XIII Księdze" (która nota bene jest mu
TYLKO przypisywana). Tam jest poezja, a nie same rymowanki z bluzgami (ile
dałbym by zapomnieć te wszystkie bluzgi złe które rażą mnie bo chcę... :-)).
Proponuję tworzenie hip-hopu, na czym jeszcze można dość dobrze zarobić
(chyba, że będzie to prawdziwy hh wtedy jedno PODOBNO wyklucza drugie).

Dla kontrastu chciałbym przedstawić tutaj postać Markiza De Sade. Otóż po
przeczytaniu jednej z jego książek (nie pamiętam akurat tytułu) miałem,
podobnie jak wielu przede mną, wrażenie że cała twórczość tego gościa była
jednym wielkim żartem, a on sam protestował w ten sposób przeciwko panującym
konwenansom i dążności do uświęcenia człowieka przez kościół (choć było to
już po czasie rewolucji francuskiej, zapowiadającej przecież wolność,
równość i braterstwo). Potem wziąłem się za kolejną książkę, potem jeszcze
jedną, potem kupiłem sobie trzy na własność. Co stało się po piątej z kolei,
to chyba łatwo przewidzieć (nie, nie zgwałciłem siostry krucyfiksem...).
Otóż doszedłem do wniosku, że coś chyba z markizem było nie tak. Każda jego
powiastka była powtarzaniem tego samego tematu, język właściwie stanowił
kserokopię poprzednich dzieł, a poszczególne wątki stawały się nader
przewidywalne, aż w rezultacie nudne. Postanowiłem zatem przeczytać jego w
miarę możliwości wiarygodną biografię, by rozwiać watpliwości na temat
zdrowia psychicznego autora. Po przeczytaniu sześciu i wyłapaniu podobieństw
doszedłem do wniosku, że ten facet musiał być jednak chory psychicznie
("zdrowo pierdolnięty na łbie", jak wtedy mi przyszło do głowy, przy czym
pragnę jednocześnie przeprosić za słowo), a jego grafomania podszyta
wybujałą wyobraźnią i niezaspokojoną żądzą sprowadziła więcej złego niż
można było przypuszczać po pierwszej lekturze. Spaliłem zapobiegawczo całego
De Sade'a, którego miałem u siebie zyskując najlepsze, co było w jego
dziełach- ciepło bijące wtedy od kominka. Jakoś chyba niedawno pojawił się
film "Quill - zatrute pióro" właśnie o markizie. Ale z recenzji, które
czytałem wynikało, że nie warto...

zmieniać świat w sposób ogólnie pojmowany za błędny. Niczego nie chciałbym
sugerować, ale po każdym takim utworze jak ten, który tutaj przeczytałem (i
jakich sporo na tej stronie dwajpanowietrzej) warto choćby dla

tak nie robicie, tylko pewnie wstydzicie się do tego przyznać). No i to moja
opinia. Bo śmiesznym to to może się wydawać jakimś gimnazjalistom w za
szerokich spodniach, ale na pewno nie ludziom, którzy lubią i troszczą się o
ogólnie pojmowaną poezję.

Pozdrawiam,
Aaron.

nogawice

Aaron starozytnie, chcialem powiedziec staroswiecko:

To nie jest "ciemna" ale zwulgaryzowana strona poezji.


Aaronie, czy to jest komplement czy krytyka?
Pytam, zeby dwaj panowie trzej wiedzial jak zareagowac.

Może się nie znam, bo jestem nowy, ale ponoć jeśli
ktoś umie TYLKO i wyłącznie przeklinać w swoich
utworach, to marny z niego poeta.


Moze nie umiesz liczyc? W calym utworze jest tylko
poltora brzydkiego slowa: jedna kurwa i jedno
wdupienie.

Poniewaz piszesz o calosci tworczosci dwaj panowie trzeja,
to na pewno wiesz, ze "nogawice" sa jednym z cyklu
pastiszy wierszy Tuwima dla dzieci (moze tez innych klasykow
poezji dla dzieci--ze smutkiem przyznaje, ze nie jestem az
takim specjalista jak Ty, zeby forowac opinie ogolna o tej
tworczosci).

Skoro tak, to przyznasz, ze "TYLKO" bylo z Twojej
strony bledne.

Kto wiele pisze, ten pisze na ogol raz lepiej, raz gorzej.

lepiej niz gorzej. Dostarczyl mi milej rozrywki, jakby
masazu intelelelelelektualnego. Uwazam ten lekki, zywy,
pelen humoru utwor, z bogatym i ciekawym slownictwem
(lacznie z neologizmami :-), chyba dwoma) za udany.

Pozdrawiam,

    Wlodek

Weźmy takiego Fredrę, który zapewne stał się Twoim (Waszym) mentorem. Otóż
on pisał swoje tzw. świństewka pod wpływem alkoholu (czego jednak nie
potwierdzają źródła) lub po prostu dla żartu i rozrywki (jedno wiąże się
zresztą z drugim w polskiej mentalności czasów upadłego sarmatyzmu :)). I to
właśnie było TO w jego twórczości, która za żadną ciemną stronę przecież nie
uchodzi. On oprócz tego umiał jeszcze wiele innych, pożytecznych rzeczy, co
widać nawet w samej "Baśni..." czy "XIII Księdze" (która nota bene jest mu
TYLKO przypisywana). Tam jest poezja, a nie same rymowanki z bluzgami (ile
dałbym by zapomnieć te wszystkie bluzgi złe które rażą mnie bo chcę... :-)).
Proponuję tworzenie hip-hopu, na czym jeszcze można dość dobrze zarobić
(chyba, że będzie to prawdziwy hh wtedy jedno PODOBNO wyklucza drugie).

Dla kontrastu chciałbym przedstawić tutaj postać Markiza De Sade. Otóż po
przeczytaniu jednej z jego książek (nie pamiętam akurat tytułu) miałem,
podobnie jak wielu przede mną, wrażenie że cała twórczość tego gościa była
jednym wielkim żartem, a on sam protestował w ten sposób przeciwko panującym
konwenansom i dążności do uświęcenia człowieka przez kościół (choć było to
już po czasie rewolucji francuskiej, zapowiadającej przecież wolność,
równość i braterstwo). Potem wziąłem się za kolejną książkę, potem jeszcze
jedną, potem kupiłem sobie trzy na własność. Co stało się po piątej z kolei,
to chyba łatwo przewidzieć (nie, nie zgwałciłem siostry krucyfiksem...).
Otóż doszedłem do wniosku, że coś chyba z markizem było nie tak. Każda jego
powiastka była powtarzaniem tego samego tematu, język właściwie stanowił
kserokopię poprzednich dzieł, a poszczególne wątki stawały się nader
przewidywalne, aż w rezultacie nudne. Postanowiłem zatem przeczytać jego w
miarę możliwości wiarygodną biografię, by rozwiać watpliwości na temat
zdrowia psychicznego autora. Po przeczytaniu sześciu i wyłapaniu podobieństw
doszedłem do wniosku, że ten facet musiał być jednak chory psychicznie
("zdrowo pierdolnięty na łbie", jak wtedy mi przyszło do głowy, przy czym
pragnę jednocześnie przeprosić za słowo), a jego grafomania podszyta
wybujałą wyobraźnią i niezaspokojoną żądzą sprowadziła więcej złego niż
można było przypuszczać po pierwszej lekturze. Spaliłem zapobiegawczo całego
De Sade'a, którego miałem u siebie zyskując najlepsze, co było w jego
dziełach- ciepło bijące wtedy od kominka. Jakoś chyba niedawno pojawił się
film "Quill - zatrute pióro" właśnie o markizie. Ale z recenzji, które
czytałem wynikało, że nie warto...

zmieniać świat w sposób ogólnie pojmowany za błędny. Niczego nie chciałbym
sugerować, ale po każdym takim utworze jak ten, który tutaj przeczytałem (i
jakich sporo na tej stronie dwajpanowietrzej) warto choćby dla

tak nie robicie, tylko pewnie wstydzicie się do tego przyznać). No i to moja
opinia. Bo śmiesznym to to może się wydawać jakimś gimnazjalistom w za
szerokich spodniach, ale na pewno nie ludziom, którzy lubią i troszczą się o
ogólnie pojmowaną poezję.

Pozdrawiam,
Aaron.


--
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl

leitmotivy

| MN - nie zrozumiałeś; my musimy kupować słowniki do czytania zwykłej
gazety,
| a oni kupują, by uczyć się np. hiszpańskiego. Dostrzegamy różnicę?
Przeciętny
| Polak musi mieć dodatkowy interpretator językowy w głowie lub na półce,
zaś
| Anglikowi to dzwoni...

Jeśli czyta np: tekst techniczny, przy założeniu dość silnych powiązań
niemieckiego, francuskiego i łaciny z angielskim. A co jeśli to tekst o
np:
kuchni, przeładowany nazwami, dajmy na to, środkowoeuropejskimi? A
wojskowy
z orientalizmami? A historyczny z diabli wiedą cyzm jeszcze?

| MN - kto pisze, my czy Anglicy? Jeśli oni, to ich sprawa, jeśli my, to
| poloniści, dziennikarze, ludzie pióra.

Może wyjdę na głupka, ale nic z tego nie rozumiem. Anglicy mają swoje
zapozyczenia, my mamy swoje. Dla nich naturalne są latynizmy, dla nas -
rusycyzmy. Kazdy naród ma swoje upodobania, trendy, etc. A swoją drogą -
wiele tzw. "anglicyzmów" to tak naprawdę wyrazy z francuskiego i
niemieckiego.


MN - grupa jest nazbyt wykwintna, byś tak łatwo mógł wyjść na głupka.
Powtarzam - nie mam nic przeciko zapożyczeniom, ale (jak w ekonomii są pewne
granice zapożyczeń finansowych) w języku są granice zapożyczeń językowych...
Granica w przypadku developera i vis a vis została przekroczona, zaś w
przypadku dealera balansujemy (kiedyś był speaker zamieniony w spikera).

| Kto jest odpowiedzialny w Polsce za jakosc polszczyzny? Klasa robotnicza
czy
| RJP, nauczyciel angielskiego czy polskiego?

Za jakoć polszczyzny najbardziej odpowiedzialni są jego uzytkownicy.


MN - użytkownikami są wszyscy: robotnicy, więźniowie, chuligani,
intelektualiści, w tym dziennikarze i poloniści.
Odpowiadają ci, którzy są powołani przez społeczeństwo do czuwania, zatem ci
ostatni. Według Ciebie za statek na morzu odpowiadają wszyscy jego
uzytkownicy? Kapitan, armator i majtek? Tylko w takim stopniu, jaki wynika z
zapisanej odpowiedzalności (stanowiskowa karta pracy); bardziej jednak
kapitam niż marynarz...
Jeśli odpowiedzialni są wszyscy to oznacza, że nikt nie czuje się
odpowiedzialnym. Zresztą zapytaj znajomych, na ile czują się odpowiedzialni
za język polski, że o innych grupach społecznych nie wspomnę...

| Kto pytal kilkaset lat temu, czy przypadkiem Polacy nie są drobiem?

A wiesz w jakim kontekście? Wyobraź sobie, że literatura w języku polskim
była wtedy ewenementem. Prawie wszystko, od poezji, przez religię po
naukę,
było zdominowane przez łacinę. Język polski był używany głównie w
rozmowie,
a i to dysputy teologiczne i uniwersyteckie przeprowadzano po łacinie. I
właśnie stąd wzięło się to przysłowie, nota bene starsze od Reja, za żyia
którego rozpoczał się przełom językowy. A współczesna polszczyzna to i tak
nic w porównaniu z XVII-wieczną "mową makaroniczną" :-)


MN - wynika, że nie jest źle - bywało gorzej, zatem nie powinniśmy
przejmować się współczesnymi "makaronizmami"? Właściwie, gdyby nie było
czepiaczy w naszej grupie, w technice, nauce ... to społeczeństwo żyłoby
sobie spokojnie i bez krzywych dyskusji. Tylko kto by pchał całą
cywilizację, gdyby nie było dociekliwości zwalczanej przez większość?...
Rozumiem, że nie dostrzegasz niepokojących objawów "zobczenia" naszego
języka. Nawet litery x, q, v specjalnie Cię nie irytują. Podziwiam Cię...

Pozdrawiam

"W wannie historii prawdę trudniej jest utrzymac niż mydło,
i o wiele trudniej znaleźć..." - Terry Pratchett
Cezar "Thanatos" Matkowski


Mirnal (MN)

DE>PL świadectwo gimnazjalne

Regis schrieb:

Przemek, to nie bedzie takie latwe, bo najpierw musisz sie zajac
zrozumieniem niemieckiego systemu szkolnego, co nie jest takie proste,
bo tu kazdy land ma inny system.
Rzuc okiem najpierw na
http://de.wikipedia.org/wiki/Gesamtschule

Tradycyjny niemiecki system polega na tym, ze po 4 latach szkoly
podstawowej dzieci sa kwalifikowane do
a) Hauptschule (odpowiednik dawnej polskiej podstawowki), potem nauka
zawodu i do roboty
b) Realschule (konczaca sie na 10 klasie, z tego co wiem odpowiednik
tzw. "malej matury)
c) Gymnasium (odpowiednik dawnego polskiego liceum ogolnoksztalcacego z
matura uprawniajaca do studiowania na wszystkich uczelniach)

Krytycy tego systemu argumentuja, ze w 4 klasie szkoly podstawowej
trudno zawyrokowac, czy dziecko nadaje sie na studia. A klasyczny model
szkol niemieckich przewiduje, ze dzieci od  5 klasy uczyly sie w
zupelnie roznych szkolach, nie mialy nic ze soba wspolnego = trudnosci
w zmianie szkoly w 6 czy 7 klasie.
Dlatego w niektorych landach uwtorzono te Gesamtschulen, gdzie dzieci
ucza sie przez pewnie czas razem. Nie wiem, co sie przyjelo w jez.

Z tym GOSTem nie wiem dokladnie jak jest, bo to pewnie z nowu kazdym
landzie innaczej.


no jest w każdym inaczej, a nawet w jednym może być różnie ;-). W wielu
landach (np. Berlin) szkoła podstawowa trwa 6 lat, potem jest dopiero
rozdzielane na Hauptschule/Realschule/Gymnasium. Gesamtschule stworzono
po to, aby nie rozdzielać Realschule/Gymnasium zbyt wcześnie, czyli
przed Gymnasiale Oberstufe. W Berlinie zresztą jest teraz tak, że w 10
klasie Gymnasium każdy uczeń zdaje egzamin i ma Realschulabschluss.
Czyli w Berlinie podstawówka ma 6 klas, a gimnazjum 7. Ale np. moi
synowie przeszli po 4 klasie do gimnazjum, które u jednego będzie trwało
8 lat, a u drugiego 7.5. Ale może być też 7 lub 9 ;-) Wszystko jasne?

Ale w typowym Gymnasium ostatnie 2 lata to tzw. Oberstufe, gdzie
mlodziez nie uczy sie wszystkich przedmiotow w tym samym zakresie,
tylko wybiera sobie przedmioty "kierunkowe" (Leistungsfächer), z
ktorych bedzie zdawac mature. Nie powiem ci, jak to nazwac po polsku,
ale chyba nowa matura polska polega na tym, ze niektore przedmioty
zdaje sie na poziomie rozszerzonym a inne na podstawowym. Takie
przedmioty o poziomie rozszerzonym to Leistungsfächer, ale w Polsce
chyba mimo wszystko do samego konca trzeba ciagnac wszystkie przedmioty
i nie mozna z czesci zrezygnowac (abwählen).


są to zajęcia fakultatywne, ale trzeba dokonać wyboru przedmiotów z
poszczególnych grup. W sumie baaaardzo skomplikowana sprawa i przypomina
bardzo handel: np. jak wybiorę hiszpański jako 3 język w 9 klasie, to
nie mogę zrezygnować z francuskiego w 10. To się nazywa
multidimensionale Optimierung ;-)

Fachhochschulreife to nie to samo co Hochschulreife
allgemeine Hochschulreife to matura uprawniajaca do studiow na
wszystkich uczelniach (na wszystkich kierunkach magisterskich)

Fachchochschulreife to "ograniczona matura" uprawniajaca tylko to
studiow na wyzszych szkolach zawodowych (kiedys byly w polsce np.
wyzsze szkoly inzynierskie, po ich ukonczeniu byles inz. Kowalski w
przeciwienstwie do absolwenta politechniki ktory byl mgr. inz.
Kowalskim

Tyle tytulem ogolnikowego wyjasnienia, ich wĂźnsche Dir jetzt viel
SpaĂź beim Ăśberlegen, wie das auf Polnisch heiĂźt ;-)


to będzie tłumaczenie świadectwa na jednej stronie i załącznik na 50.
Zresztą (prośba do pytaczy): jak się pytacie o świadectwa
szkolne/dyplomy i podobne dokumenty to nie wystarczy pytać o de/pl tylko
dokładnie jaki land (de/at) lub kanton (ch) bo to, co łączy wszystkie
niemieckojęzyczne szkoły to to, że się strasznie między sobą różnią

Waldek

ESPERANTO - jazda obowiązkowa

Żaden język sztuczny, nie mający oparcia w kulturze i własnej literaturze
nie może się przyjąć i w tym sensie zgadzam się, że esperanto się nie
przyjęło, bo i przyjąć się nie mogło.


Nader trafna uwaga. Jeszcze jeden tekst, do kolejnego bloku jezykowego w
PCkurierze, ktory porusza m.in. te sprawe:

---
Stajnia Augiasza

Paweł Wimmer

Temperung begansar - termin ten cytuję z pamięci - to nazwa gatunku orchidei,
pochodząca, jeśli mnie owa zawodna pamięć nie myli, z jednego z języków
indonezyjskich. Ciekawe, że w dobie przytłaczającej wprost przewagi języków
zachodnioeuropejskich w świecie nauki i techniki, jest on często stosowany i
dość powszechnie przyjęty w botanice.

To zarazem wyraz szacunku dla pochodzenia terminu i niechęci do zamazywania
źródeł językowych, które są prawdziwym skarbem kulturowym, wspomagającym często
naukę w odtwarzaniu powikłanych dziejów. Język jest przecież żywym świadkiem
cywilizacyjnego rozwoju wszystkich społeczeństw, wykraczającym daleko poza
lokalną zaściankowość, gdyż niemal żadna większa społeczność nie rozwijała się w
izolacji od swych bliższych i dalszych sąsiadów.

Najsilniej promieniuje po dzień dzisiejszy dorobek cywilizacyjny, zwłaszcza
językowy, starożytności, wchłonięty przez liczne narody europejskie i
przeniesiony do współczesności, na wszystkie kontynenty, siłą nauki i kultury
rozwijanej przez najbardziej ekspansywne i dynamiczne społeczeństwa. To właśnie
ich materialna i kulturowa codzienność (w znacznie mniejszej już mierze
ekspansja militarna i polityczna) decyduje o tym, że w międzynarodowych
kontaktach posługujemy się językiem angielskim, francuskim czy niemieckim.

Zwolennicy Esperanta dziwili się niejednokrotnie, dlaczego dzieło doktora
Zamenhofa, bajecznie proste, logiczne i łatwe do przyswojenia, nie wyszło nigdy
poza środowiskowe opłotki. Wyjaśnienie jest równie proste i logiczne, choć nie
mam pewności, czy łatwe do przyswojenia dla milionów fanów tego języka - nie
dekrety decydują o losach języków (pomijając szczególny przypadek hebrajskiego),
lecz codzienny uzus. Jeśli najbardziej liczące się dzisiaj języki są głównymi
nośnikami prac naukowych, techniki, biznesu i kultury, żaden dekret nie
spowoduje, aby ustąpiły miejsca najdoskonalszemu nawet tworowi lingwistycznemu.
Póki środowisko esperanckie nie stanie się dominującym twórcą (a nie odtwórcą)
osiągnięć cywilizacyjnych, póty Esperanto nie przejmie roli światowej lingua
franca. W świecie powszechnej komunikacji internetowej jest to tym mniej
prawdopodobne. Równie mało realne jest przejęcie tej roli przez język chiński,
używany wszak przez setki milionów ludzi, który nie jest jednak jeszcze
nośnikiem dynamicznej i twórczej kultury.

To właśnie ogromne tempo rozwoju cywilizacyjnego powoduje, że "konsumenci" jego
osiągnięć są z natury skazani na przyswajanie nie tylko cudzych osiągnięć, ale i
odpowiadających im pojęć i terminów. Nie dziwi zatem, że w wielu
wyspecjalizowanych dyscyplinach badawczych zajmujący się nimi naukowcy łatwiej
mogą się porozumieć po angielsku, choć ich językami ojczystymi są polski, czeski
czy arabski. W naturalny sposób postępowi nauki i techniki towarzyszy rozwój
tego języka, w którym zostały one wyrażone. Inne języki skazane są na
zapożyczenia, będące najłatwiejszym i najszybszym sposobem "wyrównywania
szeregu".

Proces ten nie może być sterowany przez oficjalne komitety językowe, gdyż nie są
one w stanie nadążyć za szybko powiększającym się zasobem pojęć i terminów - na
miejsce jednego rozwiązanego problemu pojawia się już sto nowych i tej językowej
stajni Augiasza nie sprosta żadne gremium. Ich rola powinna się ograniczać do
wyznaczania pewnych ogólnych zasad, a nie do ręcznego sterowania zasobami
słownikowymi - już rok temu wyrażaliśmy wątpliwości co do skuteczności zapisów
ustawy o ochronie języka polskiego, w której poczesną rolę przypisano właśnie
Radzie Języka Polskiego.

Komuno wroc

| Ja tak lubie sobie czasem poczytać jak to wszyscy wiedzą najlepiej jak to
| cieżko było w tym kryzysie bo cięzko było coś dostać tylko ludzie sobie
domy
| pobudowali samochody pokupywali prawie kazdy z robotników miał szanse na
| zakup nowego samochodu
Przepraszam, że co? Ile pensji kosztował samochód? Może jednak
podasz konkrety...


To spostrzeżenia z rodzimego regionu gdzie były specjalne książeczki dla
górników itp. faktycznie chyba przesadą jest generalizowanie tego do całego
kraju.Ale dało sie bo takie autko jak Fiatk 126 p zmotoryzował Polske a nie
uczynił by tego jakby nie był kupowany...

| Na półkach mamy pełno kawy tylko ludzie jakoś pija dalej tą najtańszą (%
| udział w sprzedaży) papieroy tez najtansze fajranty czy cos takiego...


Pozwole sobie na mały kolokwializm jak nie było jak była fakt ja sam stałem
w długich kolejkach ale jak sie stało to dało sie dostać ( ja nie mowie ze
tak latwo jak teraz)

| A miała być AMERYKA ---- no i faktycznie CHAMeryka jest ....
Amerykanie ciżko pracują od klku pokoleń na swoją zamożność,
a Ty być chciał tak bez wysiłku mieć tą zamożność. Dlaczego?

| "Jakby ten naród wiedział do czego te strajki doprowadzą i w jaką
| biede przez nie popadniemy to żaden by tyłka nie ruszył poza zakład"
Widze że amnezja w zaawansowanej postaci. Szkopuł w tym że
gdyby nie "te strajki", to bylibyśmy w klubie z Koreą (zgadnij którą)
i Kubą, a nie porównywalibyśmy się do Niemiec czy Francji (bo kolega
chyba im zazdrości zamożnosci).


Kolega nikomu niczego nie zazdrości bo luki w tym systemie jak powstał w tym
kraju dały mi szanse na bardzo dobre wykształcenie plus spokojne życie na
głupocie ludzi stanowiących tu prawo...
Co do Twojej teorii to mam takie pytanie a co bedzie jak za Kube w Twojej
wypowiedzi wstawimy Chiny, (bo Korea to już sama powli zaczyna nie wyrabiać)
a za Niemcy - Grecję. I chciałbym teraz usłyszeć jakie to inwestycje w
sensie fabryki lub coś takiego powstały w Polsce po roku 89 bo ja jak
narazie to widziałem 20 kopalń zrównanych z ziemia (notabene świetny zarobek
na złomie:) ) pare hut zniszczonych kompletnie nawet tak zabytkowych jak
huta w Centrum Chorzowa czy Zabrza
a w zamian powstała Fabryczka Opla dajacą 2000 miejsc pracy + ogromna liczba
hipermarketów zwolnionych z podatków bo ulokowanych w specjalnych strefach
ekonomicznych które miały służyc tworzeniu nowego przemysłu (taki zamysł
był)

| Ja za to jako młody człowiek któremu sie powiodło z uśmiechem patrze na

| całą okolice i każdemu z tych biednych dzielnic przez któe przejeżdzam
| każdego dnia rano jak widze gdy stoją do monopolowego po kolejną butelke
| wina o 7 rano mam ochote pokazać znany gest  "dwa palce ku górze" jak to
| kiedyś zrobił taki jeden elektryk który potem dostał nobla.
Oni kupują te wina, bo im się pracowac nie chce. Ot co! Oni chcieliby
żeby, jak za komuny, im płacić za nicnieronienie i mają pretensje do
całego świata, tylko nie do siebie.


TO ja zapraszam Szanownego Pana do takich miast i dzielnic jak
Ruda Śląska Chalemba, Świętochłowice - Lipiny, Chorzów - Batory, i niech mi
pokaże choćiaż jednego któego jak dano bymu prace za marne 2000 zł brutto by
nie poszedł.... poleciałby na skrzydłach choćby to mialo być czyszczenie
kibli na dworcu
ale nie przyjmuje sie nigdzie gónika z 12 letnim stażem bo on nikomu do
niczego nie potrzebny.
Przykład z życia sprzątaczka w dwugwiazdokowym hotelu na Śląsku musi mieć co
najmniej średnie wykształcenie i perfekcyjnie opanowane dwa języki
preferowany angielski i niemiecki lub francuski.
Jakoś to wszstko staje na głowie a wkoło ludzie powtarzają jak to pięknie że
nie ma tego komunizmu...

Pozdrawiam
JarQ
P.s. a może cenzuty też nie ma? to powiedzcie mi co stało się z filmem "
DOGMA ":))))) w Polsce

Jak zadac zwrotu pieniedzy za beznadziejny kurs jezykowy [po 1szej lekcji]?

W kwesti formalnej "ci" jest forma celownikowa zaimka osobowego ty,
używana
w funkcji partykuły wzmacniającej, zwykle w zwrotach wykrzyknikowych np
Masz
CI los!
jest tez to forma od zaimka "ten" wiec nie traktowalabym tego jako osobny
zaimek wskazujacy dla porownania "to TEN chlopak, to CI chlopcy" :-))


w ksiazce "Gramatyka języka polskiego" stoi jak wół, że to zaimek wskazujacy
mi to wystarcza :)
dodam, że znalazlem na necie stronke, na ktorej ktos zadal sobie trud ujecia
pewnych zasad gramatycznych jezyka polskiego w karby
"ten", "ta", "to", "te", "ci" wystepuje jako zaimek wskazujacy
ale nie bede sie klocil, bo polonista/filologiem nie jestem :)

wiem natomiast, ze nie pelni toto na 100% funkcji rodzajnika [article]
bo w j. polskim takowego nie ma

Natomiast jesli chodzi o cala reszte to chcialoby sie powiedziec "widzialy
galy co braly".
[ciach]


Czesciowo masz racje. Szkola jednak istnieje 12 lat i slyszalem o niej
wczesniej
same superlatywy. Zaufalismy tez cenie, ktora raczej wskazuje jak
najbardziej na
to, ze mozna oczekiwac poziomu. Nie zmienia to jednak faktu, ze masz sporo
racji :)

Skoro nie uczestniczysz bezposrednio w kursie skad mozesz wiedziec ze wina
za bledne notatki jest obarczony nauczyciel a nie mila osobka? :-))


<reklama zony :)
Bo zna biegle 3 jezyki, uczy sie czwartego, polski mial byc piatym. Jest to
osoba
bardzo krytyczna, rzeczowa i systematyczna. Do tego kujon [byl czas, ze do
egzaminow  uczyla sie nawet do 18h dziennie i bo chciala byc najlepsza w
szkole].
Uczyla sie na roznych kursach jezykowych, w szkole i uczyla tez innych
[w tym poczatkujacych]. Studiowala lingwistyke. Wie za co placi i wie czego
oczekiwac, bo tak ja wychowano. IMHO ma pelne prawo oceniac nauczyciela
merytorycznie, poza tym, jest niezadowolona klientka.
</reklama zony :)

No i ostatnia
sprawa - gramatyka polska do latwych nie nalezy. Ja sama [bo tak sie
sklada
ze bycie  ticzerem angielskiego jest moim drugim- pierwszym? zawodem]
nigdy
nie podjelabym sie uczyc obcokrajowca polskiego - wlasnie dlatego ze
doroslemu czlowiekowi moze nie wystarczyc skwitowanie pytania "dlaczego"
odpowiedzia "bo tak ma byc i juz".


niemozliwe :). Francuskie ticzery mawiaja zwykle "ce comme ca" i to dziala.

Zastanów sie - czy gdyby na wiekszosc
pytan nauczyciel udzielal takiej odpowiedzi, nie poczulbys jakis
watpliwosci
w stosunku do jego wiedzy?


Hmmm, ale problem polega na tym, ze ticzerka owa nie spreczyzowala zadnej
zasady,
na pytania uczniow odpowiadala "hmmm tak, mysle, ze tak, ale ..." i tu
dalsze bladzenie.
Moze ma wiedze, ale przekazac jej nie umie.

Reasumujac - szanse na odzyskanie przez was pieniedzy uzalezniam od umowy
jaka podpisaliscie. Jesli umowa zawiera wspomniany przeze mnie zapis to
widze to ciemno [ pozostaje liczyc na dobra wole szkoly- ale w imie czego
mialoby to miec miejsce] Gdyby twoja mila osobka zapoznala sie z programem
kursu i po uczestnictwie w wiecej niz jednych zajeciach miala wrazenie ze
nie jest on realizowany, moglaby te sprawe zglosic do dyrekcji szkoly
jezykowej, lub za wiedza i z poparciem innych kursantow wnioskowac o
zmiane
prowadzacego. Tutaj, takiej mozliwosci nie widzę.


A reklamacja uslugi?

Adam

LGV Mediterrannee


| Czy ktoś wie, że jest?

A jest?


Ano jest. Byłem ciekaw czy ktoś o tym słyszał (a jeśli tak, to czemu nie
pochwalił się kolegom ;-). Ja na to wpadłem zupełnie przypadkowo,
szukając czegoś zupełnie innego :-). Tak czy owak, do rzeczy:

- autorem jest niejaki Luc, jego strona ma adres:
http://perso.wanadoo.fr/lucweb/lgvmed/eng/default.htm

- jest to fragment LN5 czyli TGV MĂŠditerranĂŠe, (czyli mniej więcej)
Valence - Aix en Provence), obejmujący odcinek Avignon TGV - Aix en
Provence, przedłużony do stacji Marseille St. Charles. Do tego mamy
odnogi powyższego w postaci odcinków Avignon TGV - Nimes, L`Estaque -
St. Louis, Marseille St. Charles - La Joliette, Marseille St. Charles -
Marseille Blancarde.

- do pobrania z następujących lokalizacji:
http://perso.wanadoo.fr/spboy/LGVMed.zip
http://jbriat.free.fr/lgvmed/LGVMed.zip

Kilka o trasie w formie ulubionej przez jednego z moich wykładowców,
tabelki :-)

+ Świetnie zrobiona jest strona poświęcona trasie (język = angielski,
francuska wersja chyba nie działa). Znajdziemy tam m. in.  mnóstwo
screenshootów z trasy, dokładny opis trasy, odnóg i będących w
przygotowaniu tras (wraz z mapkami), uproszczone zasady sygnalizacji na
kolejach francuskich, zarówno na liniach zwykłych jak i wielkiej
prędkości, opisy dołączonych do trasy activities, pokaźnej objętości
FAQ. Do tego technika prowadzenia pociągów wielkiej prędkości. Do
wszystkich podanych informacji dołączone są linki, potrzebne, jeśli
chcemy zgłębiać temat.

+ Trasa jest zrobiona perfekcyjnie - wspaniałe obiekty, mosty, tunele,
stacje (w tym niepowtarzalna Aix en Provence TGV, obiekt wykonany przez
słynnego Chrisa Longhursta). Wszystko jest tak jak być powinno -
francuska sygnalizacja (semafory i wskaźniki), dworce wyglądają jak
prawdziwe (wreszcie perony są dłuższe niż 100m ;-) a nawet takie
pierdółki jak wieszaki sieci trakcyjnej są zrobione perfekcyjnie.
Dołączono też 6 prostych activities. Chyba najlepiej zrobiona darmowa trasa.

+ Łatwa instalacja - jest skrypt, a wszystko jest w jednym pliku (nie
trzeba latać po całej sieci za komponentami jak w Berlin - Szczecin)

- Za luksus trzeba płacić. W tym wypadku ceną jest objętość pliku (ok 20MB)

- Druga niedogodność to wymagania sprzętowe. Autor zaleca _co_najmniej_
Pentium III 1GHz i GeForce 2. I nie kryje, że to absolutne minimum.
Powody są dwa - przy wielkich prędkościach komp musi być naprawdę mocny,
żeby wydolić płynne wyświetlanie. A z drugiej strony obiektów jest
naprawdę dużo (szczególnie w Marsylii) i są bardzo dokładne, więc
również dużo wymagają. Dla pocieszenia dodam, że na mojej, było nie
było, słabszej maszynie (Duron 0,8GHz) dało się grać bez dawania
szczegółów na maksa.

- Autor popełnił straszliwą profanację wstawiając zwykłe, świetlne
semafory na LGV. Co prawda na stronce tłumaczy się z tego (dość mętnie
IMHO ;-) i prosi jednocześnie o opinie czy dobrze zrobił. Moją już
poznał :-D.

- W obecnej chwili jedynym darmowym taborem, który nadaje się na tę
linię jest Eurostar (autorstwa Chrisa Longhursta), wymaga on jednak
sporo przeróbek (wszystko opisane na stronie). Od biedy może być też
Acela, Acela przemalowana na Thalysa (ale z jej osiągami :-( oraz ICE
(wszystko do sciągnięcia z http://www.msts.sebastianfrey.de). Oprócz
tego jest TGV Atlantique w dwóch wersjach, TGV Resseau i TGV Thalys PBA.
Niestety za opłatą 7,95 USD. Info na:
http://www.tillier.net/speedworks/index.html
Tamże mają sie ukazać (również za drobną opłatą) jeszcze TGV Paris
Sud-Est, TGV la Poste, TGV ligne de Coeur i prototyp TGV z wychylnym
nadwoziem. Oprócz tego są TGV Duplex, ETR 500 i ICE2 w pakiecie Euroloco
C. Longhursta (info na http://www.christrains.com), ale za jakąś
kosmiczną sumę (22,5 GBP albo ja czegoś w tym Amazonie nie kumam).

- Wszystkie wymienione pociągi mają feler (albo może to trasa ma feler)
polegający na zaaplikowaniu ni z gruchy ni z pietruchy hamowania
awaryjnego na LGV. Problem jest opisany w FAQ wraz z rozwiązaniem
(grzebanie w plikach *.eng), ale u mnie to nie zadziało, może jak ktoś
mądrzejszy ode mnie się za to zabierze, to się dowiem, co robię nie tak.

Kończąc te przydługie wywody namawiam do sciągnięcia trasy, chyba warto.

Pozdrowienia